czwartek, 24 stycznia 2019

Korporacyjny neokolonializm

Niedawna rozmowa, którą przeprowadziłem w towarzystwie nasunęła mi pewną refleksję. Otóż mamy w Polsce taką sytuację, że zagraniczni "inwestorzy" otwierają u nas swoje biura. Bywa, że są to laboratoria badawczo rozwojowe (to lepiej), ale bardzo wiele zagranicznych korporacji lokuje u nas swoje centra usług (to gorzej). Politycy lokalni i centralni ulegają przy tym euforii, że oto pojawia się nowy inwestor, który lokuje u nas swoje  biuro i zatrudni iluś tam specjalistów z takiej czy innej branży. Pozornie wygląda to świetnie. Ludzie mają pracę, rosną biurowce, miasta się rozwijają. Jest jednak pewien haczyk.


Bo takie "inwestycje" są bardzo powierzchowne. Zagraniczna korporacja, która lokuje u nas swoje biuro sprzedaży nie zapłaci w Polsce podatków, bo wytransferuje je za granicę. Przykładem jest sektor IT, w którym największe międzynarodowe koncerny razem wzięte, sprzedają polskiemu rządowi licencje i usługi za miliardy złotych, a wszystkie razem wzięte płacą mniej podatków niż jedna rodzima firma produkująca gry komputerowe. 

Inny przykład to tzw. centra usług. Czy wiecie, że niektóre międzynarodowe koncerny, zatrudniające w swoich biurach tysiące osób nie mają nawet stacjonarnej linii telefonicznej? Wszystkie powierzchnie biurowe, które użytkują nie są własnością takiej korporacji, ale są wynajmowane. W konsekwencji cała "inwestycja" sprowadza się do posadzenia setek ludzi przy biurkach i wrzuceniu im pracy, którą kiedyś wykonywali pracownicy we Francji, Irlandii czy Wielkiej Brytanii. Brzmi super, bo młodzi, wykształceni ludzie mają pracę. Tylko jest jedno ale. 

Taki model biznesowy zakłada, że polski oddział jest jedynie pozycją kosztową w tabelce Excela, dla kogoś kto siedzi za biurkiem w centrali w Londynie czy Nowym Jorku. Dla nich nie liczy się jakość pracy pracowników tylko wskaźniki. Co więcej, nie ma żadnych skrupułów aby jednym kliknięciem zdecydować, że za miesiąc dany proces biznesowy będą realizowali specjaliści z Budapesztu, czy Kuala Lumpur. Likwidacja biura i przeniesienie procesów (nie ważne, że wymagająca przekazania wiedzy) to dla takiej korporacji decyzja czysto biznesowo-kosztowa. Tego typu firmy nie wiążą z Polską żadne inwestycje!

Korporacja, która działa w wynajętych biurach może zwinąć swój biznes z Polski w miesiąc i po biurach będzie hulał wiatr. Wystarczy, że dojdą do wniosku, że bardziej opłaca im się dany proces realizować gdzieś za granicą. Na razie jest świetnie bo miejsc pracy przybywa, ale co będzie w sytuacji, kiedy koszty wynagrodzeń pracowników przestaną być korzystne na tle innych krajów? A przecież chcielibyśmy aby płace rosły, więc mamy sprzeczność interesów. 

Obawiam się sytuacji kiedy dojdzie do tego, że zagraniczne biznesy zaczną przesuwać swoje centra usług gdzieś indziej i nadejdzie bolesny kryzys dla tysięcy pracowników. 

Wniosek z tych rozważań jest taki, że nie należy dać się omamić ułudzie, że te "inwestycje" są dane na zawsze. Nie należy popadać w euforię kiedy słyszymy, że kolejny międzynarodowy koncern zatrudni ileś tam etatów usługowych. To nie są poważne inwestycje w sektor przemysłowy, w którym trzeba wyłożyć kapitał na budowę fabryki i ten kapitał ma materialną formę, którą trudno przerzucić gdzieś indziej. Takich inwestycji moim zdaniem brakuje i jest to istotny czynnik ryzyka dla polskiej gospodarki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentarze na blogu są moderowane. Próby spamowania linkami czy promocji stron internetowych będą blokowane. Blokowane będą też wulgaryzmy i niestosowne zachowania.