czwartek, 28 listopada 2019

Część polskiego złota wróciła do kraju

NBP poinformował ostatnio, że zakończył operację polegająca na repatriacji części polskich rezerw złota ze skarbców w Londynie do kraju. Obecnie NBP posiada 228,6 ton złota, z czego 105 ton jest od niedawna składowane w Narodowym Banku Polskim. Drogą lotniczą, z wykorzystaniem ośmiu transportów przewieziono do Polski łącznie osiem tysięcy ważących około 12,5 kilograma sztab złota.


Przy okazji warto wspomnieć inną ciekawą historię związaną ze zlotem, a mianowicie historię jego ewakuacji z Polski we wrześniu 1939 roku tuż po wybuchu drugiej wojny światowej. Już w czerwcu i lipcu 1939 roku część złota przewieziono do oddziałów Banku w Siedlcach, Brześciu nad Bugiem, Zamościu i Lublinie. Wobec szybkich postępów wojsk niemieckich w pierwszych dniach wojny zdecydowano o natychmiastowej ewakuacji zapasów. Do przetransportowania było około 80 ton. 8 września przewieziono cenny ładunek do Łucka za pomocą ponad 30 autobusów i samochodów osobowych. Następnie drogą kolejową 13 września w Śniatyniu zebrano całość złota Banku Polskiego z wyjątkiem 3817 kg złota, które pozostawiono w Dubnie do dyspozycji rządu polskiego. Berlin i Moskwa naciskały na Bukareszt, aby ten nie udzielał Polsce pomocy w transporcie złota przez Rumunię. W nocy z 13 na 14 września skompletowano specjalny skład ośmiu wagonów, do którego załadowano polskie złoto. Każdy wagon został oplombowany i zamknięty na kłódki. Pociąg przekroczył granicę i skierował do portu w Konstancy, gdzie oczekiwać miały alianckie okręty. Jednak 15 września na miejscu okazało się, że okrętów nie ma. Tego samego dnia do Konstancy wpłynął niewielki amerykański statek handlowy Eocene pod brytyjską banderą Hong-Kongu. Wykorzystał to konsul Wielkiej Brytanii, który zażądał od kapitana załadunku złota. Rumuni nie chcieli jednak dać zgody na wypłynięcie. Kapitan oraz opiekunowie transportu zignorowali sprzeciw dowództwa portu i samowolnie podnieśli kotwicę. Dobre kontakty polskiej dyplomacji pomogły w transporcie złota przez Turcję, 20 września złoto przeniesiono ze statku do specjalnego pociągu, który miał przewieźć ładunek do Syrii. 24 września transport dotarł do Bejrutu. W początkach października, na pokładzie w sumie trzech statków francuskich, przewieziono złoto do Tulonu. Później 31 maja 1940 roku, niemal dwa tygodnie po rozpoczęciu inwazji Niemiec na Francję, podjęto decyzję o kolejnej ewakuacji. Z Lorient na pokładzie statku złoto trafiło do Maroka. Ostatecznie skrzynie ze złotem wywieziono daleko na wschód na obrzeża Sahary, do miasteczka Kayes (obecnie Republika Mali), odległego od Dakaru o prawie 800 km.

Dalsze dzieje były jeszcze bardziej skomplikowane, nie będę się o nich rozpisywał. Polecam obejrzenie filmu który znajdziecie tutaj.

wtorek, 12 listopada 2019

Inflacja rośnie...

Temat zawarty w tytule znamy i odczuwamy już od dawna, natomiast faktycznie przyznał nam NBP, że inflacja rośnie i rosnąć będzie. Według niedawnej projekcji inflacji przygotowanej przez NBP centralna ścieżka zakłada, że w 2019 r. inflacja utrzyma się na poziomie 2,3%, w 2020 r. wyniesie 2,8%, a w 2021 r. - 2,6% rok do roku.

Projekcja inflacji sporządzona w lipcu tego roku była bardziej optymistyczna i zakładała odpowiednio 1,7-2,3% w 2019 roku, 1,9-3,7% 2 przyszłym i 1,3-3,5% za dwa lata. Według NBP maksimum inflacji miałoby nastąpić w pierwszym kwartale przyszłego roku.

W porównaniu z poprzednią projekcją, pogorszyły się perspektywy wzrostu w otoczeniu polskiej gospodarki. 

Najbardziej aktualnie (dane za październik) zdrożały żywność i napoje bezalkoholowe bo o 6,1% rok do roku.


czwartek, 31 października 2019

KNF się bierze za polisolokaty - dopiero teraz?

Przeczytałem ostatnio, że KNF zacznie prace zmierzające do tego aby móc ograniczyć wprowadzanie na rynek tzw. polsolokat. Chodzi ograniczenia możliwości wprowadzania do obrotu, dystrybucji oraz sprzedaży ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, charakteryzujących się nieakceptowalnymi w punktu widzenia organu nadzoru cechami - podano w komunikacie po posiedzeniu KNF. 

Cała rzecz jest w tym, że o sytuacji w której na rynku oferowane są polisolokaty zawierające naciągane albo wręcz niezgodne z prawem klauzule to było wiadomo do wielu wielu lat. Już wiele lat temu wybuchały z tego powodu afery, sprawy w sądach, etc. Jak to jest, że dopiero teraz KNF bierze się za produkt tak zaminowany niekorzystnymi dla inwestorów i niezrozumianymi dla przeciętnego klienta zapisami, a dodatkowo sprzedawany w nieuczciwy sposób. Gdzie nadzorca rynku był przez te wszystkie lata?

Czytaj więcej na https://biznes.interia.pl/waluty/news/bedzie-interwencja-w-sprawie-toksycznych-polis,2633753,1023?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Inercja i latencja działania komisji mnie powala. Jest to dla mnie kolejny dowód w sprawie tego, że inwestowanie na polskim ryku finansowym jest polem minowym. Nie ma realnego i skutecznego nadzoru a urzędnicy KNF zajmują się nie tworzeniem ram regulacji, które chroniłyby inwestorów, ale polityką.

Sprawą zajmował się UOKIK, który wydał 20 decyzji w sprawie plisolokat, a KNF zajmował się w tym czasie... no właśnie, czym się zajmował KNF, bo nie zauważyłem?