piątek, 15 marca 2019

Inflacja na żywności

GUS podał ważne dane o inflacji w lutym. Według ostatecznych wyliczeń, inflacja wyniosła 1,2% rok do roku i okazała się nieco wyższa niż spodziewali się analitycy. Rok do roku wyższe były ceny żywności  i to aż o o 2,2% oraz transportu o 2,5% (przede wszystkich chodzi o wpływ cen paliw) koszty mieszkania wzrosły rok do roku o 0,6%. Niższe niż rok temu były ceny odzieży i obuwia o 3,2% oraz w zakresie łączności o 2,4%.

Problem ze statystykami tego typu wynika z metodyki ich liczenia. GUS rewiduje np co jakiś czas koszyk dóbr, przeliczając wagi przykładane do poszczególnych składników. O ile  kiedyś wpływ wydatków w zakresie użytkowania mieszkania lub domu i nośników energii, łączności, zdrowia był wyższy, to dziś jest liczony wg. mniejszej wagi. Wzrosła za to waga wydatków na transport i żywność.


Na pewno daje się zauważyć to, że w lutym żywność podrożała znacznie bardziej niż w styczniu. Generalnie ceny żywności rosną stale, w ubiegłym roku też rosły. Ma na nie wpływ wiele czynników, bo np. ceny paliw powodują wzrost kosztów transportu, ale też pośrednio przekładają się na wzrost cen żywności.

Sama żywność też nie rośnie w sposób jednorodny, bo np. mamy do czynienia z kolejnym przyspieszeniem wzrostu cen pieczywa, które poszły w lutym w górę w porównaniu do lutego ubiegłego roku aż o 9,3%. Znacznie mniej, bo o  0,4% wzrosły ceny mięsa, ale wędliny podrożały o 1,3%. Cena masła wzrosła o 3,8%. Owoce potaniały o 13,7%, ale ceny warzyw wzrosły o 15,8.

Ktoś może zapytać - jak to się ma do moich wydatków. Odpowiedź jest taka, że nijak. Bo każdy ma inną strukturę i jeżeli ktoś na żywność, mieszkanie i ogrzewanie oraz dojazdy do pracy wydaje 80% swoich dochodów, to wzrosty w tych kategoriach odczuje znacznie bardziej niż ktoś majętniejszy, u kogo wydatki na te rzeczy stanowią zaledwie 50% struktury.


poniedziałek, 4 marca 2019

Porownanie lokat bankowych - marzec 2019

Jak co miesiąc sprawdzamy co takiego w ofercie lokat mają banki w marcu 2019.

Najwięcej można dostać 4%, przy czym są to tylko lokaty promocyjne. Tradycyjnie, mamy na tym poziomie ofertę Getin Banku (3m lokata mobilna) oraz Nest Banku (Lokata Witaj też na 3m). Po przerwie na poziom promocji 4% wrócił także Idea Bank z Lokatą Happy na 3m. Wszystko to oczywiście dla nowych klientów.

Na poziomie 3,5% pojawił się mBank też z lokatą trzymiesięczną dla nowych klientów zakładających konto.

Getin bank proponuje mniej, bo 3,4% na 4 miesiące dla nowych środków, ale nie trzeba być nowym klientem. Tu w zasadzie nie ma zmiany od zeszłego miesiąca (Ech, gdzie te czasy gdy co miesiąc mieliśmy nowy zestaw lokat)

Idea Bank dla nowych środków z kolei proponuje tylko 3,2% i to na 3 misiące.

Ponadto Idea ma jeszcze lokatę Happy Pro dla nowych klientów na 3 miesiące na 3% i to jest coś czego nie rozumiem bo po co taka lokata, skoro w ofercie jest wspomniana wcześniej także dla nowych lokata czteroporocentowa na taki sam termin?

Cała reszta jest poniżej 3%. Zauważcie, że praktycznie cały czas przewijają się te same marki.

Jeszcze dla porządku - gdybyśmy chcieli bez żadnej promocji, haczyków czy ofert wiązanych, to najwięcej na co możemy liczyć jest w ... Idea banku na 3 miesiące na 2,9%. Pierwszy inny bank niż Idea czy Getin to dopiero Toyota bank z lokatą na 36 miesiący na 2,3% a jeżeli interesuje nas krótszy termin to jest to też Toyota ban na 1,5% na 6 miesięcy albo Plus bank na 1,55% na 6 miesięcy.

Największy "duży bank" proponuje zaledwie 0,95% na 3 miesiące (Millenium) albo 0,9% na 6 miesięcy (Alior).

Wygląda na to, że duże banki nie mają potrzeby interesowania się naszymi depozytami - proponują na lokatach poniżej 1%. Nie ma się co dziwić, że coraz chętniej wszyscy interesują się innymi niż lokaty formami lokowania oszczędności, z tym, że na giełdę to one chyba nie płyną. Gdzie zatem? 


piątek, 22 lutego 2019

Złoto zyskuje na popularności

Ostatnio obserwuję w mediach tzw. "głównego nurtu" ponowne zainteresowanie tematem inwestowania w złoto. Pojawiają się artykuły, w których przypomina się, że banki centralne jednak kupują ten "barbarzyński relikt przeszłości" aby lokować w nim swoje rezerwy.

Fakty są takie, że rzeczywiście banki centralne od ładnych paru lat nie sprzedają już złota, ale je akumulują. Nawet NBP dokupił w ubiegłym roku trochę. Dodatkowo cena złota zaczyna rosnąć i stąd ten trend aby znowu o złocie pisać.

Chciałbym jednak przypomnieć, że temat lokowania części swojego kapitału w złoto jest stary jak świat, a ja na łamach bloga Przegląd Finansowy pisałem o tym nie jeden raz. Waluty papierowe mają tendencję do utraty wartości. Złoto zaś może stać się narzędziem do nowej ekonomicznej wojny światowej. Pisał o tym James Rickards w książce "The death of money", której lekturę polecam. Przy okazji warto przejrzeć kompendium inwestowania w złoto, które napisałem ładnych parę lat temu.

Na koniec chciałem przypomnieć serię wpisów, które powstały w ramach cyklu "złote ciekawostki i tajemnice" - przynajmniej niektóre z nich powinny być dostępne w sieci.