poniedziałek, 7 stycznia 2019

Lokaty bankowe - styczeń 2019

Mamy nowy rok, ale czy w ofercie lokat bankowych cokolwiek się zmieniło? Nie spodziewam się wiele, zobaczmy.

Okazuje się, że Idea Bank już nie promuje lokat na 4%, widocznie zapotrzebowanie na środki i nowych klientów nie jest już tak wielkie? Na poziomie 4% mamy zatem lokaty od Getin Banku na lokacie mobilnej na 2 miesiące i od Nest Bank na lokacie "witaj" dla nowych klientów na 3 miesiące.

Trochę niżej, bo na poziomie 3,9% jest idea Bank z propozycją lokaty HIT/HITplus na 3 miesiące  dla nowych klientów tudzież nowych środków.

Jest jeszcze "Lokata nr 1" w Idea Banku, bez żadnych warunków na 3,8% na 3 miesiące - nieźle.

3,7% proponuje Getin Bank na e-Lokacie na nowe środki na 3 miesiące.

Niżej jest (jak w zeszłym miesiącu) mBank z 3,5% lokatą na 3 miesiące dla nowych klientów oraz BGŻoptima z Lokatą Bezkarną na 3 miesiące (też dla nowych).

Kolejne pozycje to Idea Bank: 3,4% na 1 i 6 miesięcy (bez warunków) oraz 3,2% na 3 miesiące (Lokata beztroska, też bez warunków).

3,15% to estoński Inbank na 36 Miesięcy (bez gwarancji BFG)

3,10% Idea Bank na 12 miesięcy

3,00% znowu Inbank tym razem na 24 miesiące.




czwartek, 20 grudnia 2018

Czterej jeźdźcy apokalipsy

Przeczytałem przed chwilą bardzo interesujący artykuł na portalu Business Insider. Autorem jest Steen Jakobsen, Główny Ekonomista i CIO Saxo Banku. Niestety nie nastraja on optymistycznie, opisując to co dzieje się na świecie. Cztergy główne problemy, które wywierają wpływ na światową gospodarkę to według niego:
  • Coraz wyższa cena światowego pieniądza spowodowana usztywnianiem polityki Fed (wczoraj podnieśli stopy do poziomu najwyższego od 2008 roku)
  • Coraz mniejsza ilość pieniądza w efekcie nie tylko usztywniania polityki Fed, ale także ograniczania wzrostu bilansu zarówno przez Bank Japonii, jak i przez EBC.
  • Odwrócenie procesów globalizacyjnych w wyniku wojny handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami.
  • Wzrost światowych cen ropy przed ostatnim spadkiem, szczególnie dotkliwy ze względu na wyjątkowo mocnego dolara.

Warto zauważyć, że zwykle było tak, że cykl podwyżek stóp procentowych przez FED poprzedzał załamanie.

Refleksje Jakobcena są takie, że na całym świecie panuje duża niepewność i nerwowość. Zauważa on, że cykl koniunkturalny został zastąpiony cyklem kredytowym. Dodam, że znamienne jest to, że banki centralne mają coraz mniejszy wpływ na kreację pieniądza, sektor finansowy tak rozrósł się w ostatnich dekadach, że powoli wymyka się to spod kontroli. Na dodatek światowa gospodarka uzależniła się od kredytu jak od heroiny, bez kredytu nic już nie chce działać. Taki system jest bardzo wrażliwy na wstrząsy i zmiany nawet pojedynczych, pozornie nieistotnych czynników. Dlatego załamanie kredytowe może przybierać efekty domina jak było w 2008 roku.

Zdaniem Jakobsena "najważniejszym czynnikiem jest ilość pieniądza i nawet gdyby wszystkie główne banki centralne w tym momencie odkręciły kurki, wzrost aktywności gospodarczej stałby się odczuwalny dopiero pod koniec lata 2019 r."

Jego zdaniem należy się wystrzegać przyszłych "baniek", ponieważ polityka pieniężna ma charakter reaktywny, a nie wyprzedzający i odpowiednie działania mogą zostać wdrożone zbyt późno.

piątek, 14 grudnia 2018

Jak zarobiłem 60,74% w 10 lat?

Przyznam się, że sam się zdziwiłem kiedy przeanalizowałem na koniec roku jeden ze składników mojego portfela. Był to jeden z tych składników, który leżał sobie cichutko, nikomu nie zawadzając, nie wymagając ode mnie absolutnie ŻADNEJ aktywności i czekał. W międzyczasie w innych częściach portfela działy się rzeczy dziwne i straszne, zarabiałem i traciłem dziesiątki procent. Kosztowało mnie to wiele emocji, a efekty były szczerze mówiąc... przeciętne.

Tymczasem dziś dostałem list z biura maklerskiego, który kazał mi się zdziwić. Pokazał on potęgę procentu składanego i siłę inwestycji dokonanej we właściwym momencie. Oto szanowni Państwo, obligacje 10 letnie EDO1218 kupione w 2008 roku dokonały żywota (znaczy się zostały wykupione). Za każde 100zł zainwestowane wtedy dostałem 160,74 co oznacza, zysk w ciągu 10 lat 60,74% co w skali roku daje godne 4,86%.

Dobrze? Źle? Mało? Dużo? To ja powiem tak. prawie 5% rok w rok, bez praktycznie żadnego ryzyka, bez doglądania, analizowania, stresowania, sprawdzania notowań, bankructw, afer, wykupów, rolowań, emisji, raportów, czyli tego wszystkiego z czym zmagałem się przez ostatnie dziesięć lat w innych częściach portfela... to przy takim świętym spokoju te 4,86% to jest moim zdaniem fantastycznie dużo.

To pokazuje dwie rzeczy. 

Po pierwsze, nie zawsze ta część portfela w której mamy bardziej ryzykowne i (teoretycznie) dające więcej zarobić aktywa pozwoli na osiągnięcie godnego wyniku (czyli takiego, który zrekompensuje ryzyko, stres i zaangażowanie). Co więcej możemy też stracić (co mi się nie ukrywam zdarzało). Suma summarum na tej pasywnej inwestycji wyszedłem chyba najlepiej jeśli porównać całe 10 lat.

Po drugie procent składany to potęga, rokrocznie 2,75% marży ponad inflację (tak było zapisane w liście emisyjnym) dał w skali 10 lat prawie 61%. Znajdźcie mi takiego, kto mi tyle da bez ryzyka utraty kapitału. 

Problem trochę w tym, że "to se ne vrati". tamta inwestycja była dobra bo została dokonana we właściwym momencie dziejowym. Był to taki czas, kiedy marże w obligacjach Skarbu Państwa indeksowanych inflacją były zapisane na całkiem wysokim poziomie. Konstrukcja tych obligacji była taka, że w pierwszym rku dawały one (uwaga...) 7,5% (!!!!), a następnie gwarantowała rok roczną marżę ponad inflację na poziomie 2,75%. Dzisiaj już takich marż nie ma. Aktualnie emitowane obligacje serii EDO dają po pierwszym roku marżę ponad inflację rzędu 1,5% Osiągnięcie za 10 lat takiego wyniku jak w przypadku poprzedniej dekady będzie więc niemożliwe. 

Są fundusze inwestycyjne i inne formy, które dały podobną albo lepszą stopę zwrotu. Nie zaprzeczam. Rzecz w tym, że one miały w sobie zawarte większe ryzyko - bądźmy szczerzy. Bywały i takie momenty, że miały gorsze chwile. Są takie formy inwestycji, które wydawały się wtedy dobre i powinny były dać więcej a nie dały - tu też warto być uczciwym w ocenie.

Cały sęk tego typu analiz odnoszących się do przeszłości ma to do siebie, że z perspektywy dnia dzisiejszego decyzje inwestycyjne podejmowane ileś tam lat temu wydają się takie oczywiste. Wtedy nie były oczywiste. Podejmując wtedy decyzję (miejmy na uwadze, że byliśmy świeżo po kryzysie finansowym)  trzeba było bazować na tym co było nam wtedy wiadome.

Niemniej jednak, ten przykład chciałem opisać dla zobrazowania pewnej zasady. Kiedy widzimy inwestycję, która przy nikłym ryzyku jest w stanie dać godziwe stopy zwrotu to może się okazać, że na jej zamknięcie zarobimy więcej niż na bardziej ryzykownych inwestycjach, które teoretycznie mogą dać więcej.