poniedziałek, 11 lutego 2019

Lokaty bankowe - porównanie - luty 2019

Mamy kolejny miesiąc i sytuacja na rynku bankowym po aferze podsłuchowej już chyba zaczęła normalnieć. Oprocentowanie lokat w Idei i Getinie spadło, zobaczmy jak w pozostałych bankach.

Tradycyjnie najlepsze oprocentowanie na poziomie 4% jest na lokatach promocyjnych w Getin Banku (3 miesiące) i Nest Banku (też 3 miesiące). Nic tu się nie zmieniło, są to niestety lokaty tylko na kwoty do dziesięciu tysięcy i niestety tylko dla zakładających konto.

Zniknęły lokaty w Idea Banku na 3,9% i 3,8% - widać już kryzys został trochę zażegnany i nie trzeba kusić klientów tak wysokim oprocentowaniem.

Mamy zatem pulę lokat na 3,5% - w Idea Banku jest to lokata Hit na 3 miesiące (dla nowych klientów albo dla nowych środków hit+), w BGŻOptima - tradycyjnie Lokata Bezkarna na 3 miesiące dla nowych klientów.

Getin proponuje 3,4% na 4 miesiące na e-lokacie na nowe srodki.

3,2% proponuje Idea Bank na 3 miesiące i na 6 miesięcy.

Jest jeszcze estoński Inbank z lokatami na 3,15% i 3% na 36 i 24 miesiące.

Wszystko dalej jest poniżej 3% - znowu robi się słabiej...


piątek, 1 lutego 2019

Bezgotówkowa gospodarka - czy to bezpieczne?

Niektórzy z Was być może doświadczyli wczoraj awarii sieci T-mobile. W dużym skrócie w wyniku pożaru nie działało call center i były problemy z przesyłaniem smsów. Co gorsza były też problemy z działaniem niektórych terminali płatniczych. Jednym słowem, niektórzy mogli doświadczyć problemów z płatnością kartą.

Śmiać mi się trochę stało kiedy przeczytałem na jednym z blogów, który generalnie prezentuje linię promującą bezgotówkowe płatności, aby zabierać ze sobą gotówkę. To ta gotówka jednak nie jest taka zła? Wszyscy apologeci bezgotówkowych płatności zapominają zazwyczaj o tym, że infrastruktura płatności bezgotówkowych (jak by one nie były realizowane czy przez komórki czy karty) jest oparta o sieć telekomunikacyjną i energetyczną - które nie są bezawaryjne.


Zwykle życie nam to uświadamia od czasu do czasu kiedy zdarzy się większa awaria prądu czy telefonów. Costajemy wtedy z bezwartościowym telefonem czy bezużyteczną kartą w portfelu i nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Owszem zdarza się to rzadko, ale naiwnością jest sądzić, że jest to w stu procentach bezpieczny i odporny na awarie system. Dość powiedzieć, że dobrze ukierunkowany atak terrorystów czy obcych sił może w jeden moment sparaliżować system telefoniczny i płatności całego państwa. 

Gotówka jest odporna na tego typu zagrożenia. Jej przeciwnicy wydają się ignorować ten fakt lobbując za coraz większym uzależnieniem społeczeństwa od instytucji finansowych i technologii. Tymczasem gotówka jest demokratyczna, bezpieczna, anonimowa i namacalna. Moim zdaniem dążenie do całkowicie bezgotówkowego obrotu gospodarczego to niebezpieczny tok myślenia, który ignoruje mnóstwo zagrożeń.

czwartek, 24 stycznia 2019

Korporacyjny neokolonializm

Niedawna rozmowa, którą przeprowadziłem w towarzystwie nasunęła mi pewną refleksję. Otóż mamy w Polsce taką sytuację, że zagraniczni "inwestorzy" otwierają u nas swoje biura. Bywa, że są to laboratoria badawczo rozwojowe (to lepiej), ale bardzo wiele zagranicznych korporacji lokuje u nas swoje centra usług (to gorzej). Politycy lokalni i centralni ulegają przy tym euforii, że oto pojawia się nowy inwestor, który lokuje u nas swoje  biuro i zatrudni iluś tam specjalistów z takiej czy innej branży. Pozornie wygląda to świetnie. Ludzie mają pracę, rosną biurowce, miasta się rozwijają. Jest jednak pewien haczyk.


Bo takie "inwestycje" są bardzo powierzchowne. Zagraniczna korporacja, która lokuje u nas swoje biuro sprzedaży nie zapłaci w Polsce podatków, bo wytransferuje je za granicę. Przykładem jest sektor IT, w którym największe międzynarodowe koncerny razem wzięte, sprzedają polskiemu rządowi licencje i usługi za miliardy złotych, a wszystkie razem wzięte płacą mniej podatków niż jedna rodzima firma produkująca gry komputerowe. 

Inny przykład to tzw. centra usług. Czy wiecie, że niektóre międzynarodowe koncerny, zatrudniające w swoich biurach tysiące osób nie mają nawet stacjonarnej linii telefonicznej? Wszystkie powierzchnie biurowe, które użytkują nie są własnością takiej korporacji, ale są wynajmowane. W konsekwencji cała "inwestycja" sprowadza się do posadzenia setek ludzi przy biurkach i wrzuceniu im pracy, którą kiedyś wykonywali pracownicy we Francji, Irlandii czy Wielkiej Brytanii. Brzmi super, bo młodzi, wykształceni ludzie mają pracę. Tylko jest jedno ale. 

Taki model biznesowy zakłada, że polski oddział jest jedynie pozycją kosztową w tabelce Excela, dla kogoś kto siedzi za biurkiem w centrali w Londynie czy Nowym Jorku. Dla nich nie liczy się jakość pracy pracowników tylko wskaźniki. Co więcej, nie ma żadnych skrupułów aby jednym kliknięciem zdecydować, że za miesiąc dany proces biznesowy będą realizowali specjaliści z Budapesztu, czy Kuala Lumpur. Likwidacja biura i przeniesienie procesów (nie ważne, że wymagająca przekazania wiedzy) to dla takiej korporacji decyzja czysto biznesowo-kosztowa. Tego typu firmy nie wiążą z Polską żadne inwestycje!

Korporacja, która działa w wynajętych biurach może zwinąć swój biznes z Polski w miesiąc i po biurach będzie hulał wiatr. Wystarczy, że dojdą do wniosku, że bardziej opłaca im się dany proces realizować gdzieś za granicą. Na razie jest świetnie bo miejsc pracy przybywa, ale co będzie w sytuacji, kiedy koszty wynagrodzeń pracowników przestaną być korzystne na tle innych krajów? A przecież chcielibyśmy aby płace rosły, więc mamy sprzeczność interesów. 

Obawiam się sytuacji kiedy dojdzie do tego, że zagraniczne biznesy zaczną przesuwać swoje centra usług gdzieś indziej i nadejdzie bolesny kryzys dla tysięcy pracowników. 

Wniosek z tych rozważań jest taki, że nie należy dać się omamić ułudzie, że te "inwestycje" są dane na zawsze. Nie należy popadać w euforię kiedy słyszymy, że kolejny międzynarodowy koncern zatrudni ileś tam etatów usługowych. To nie są poważne inwestycje w sektor przemysłowy, w którym trzeba wyłożyć kapitał na budowę fabryki i ten kapitał ma materialną formę, którą trudno przerzucić gdzieś indziej. Takich inwestycji moim zdaniem brakuje i jest to istotny czynnik ryzyka dla polskiej gospodarki.