sobota, 8 lutego 2020

Prąd z serwisantem - czy to się opłaca?

Firmy energetyczne starają się zachęcić klientów do związania się z nimi na czas określony kusząc różnymi ofertami. Dostałem taką ofertę od jednej z nich, gdzie zawierając umowę na 3 lata mógłbym korzystać z usług "serwisanta" który naprawi mi sprzęt AGD,RTV i PC a prąd miałbym dzięki temu o 5% tańszy.

Zacząłem się zastanawiać czy to się opłaca i przeanalizowałem cennik. Oto co mi wyszło.

Otóż faktycznie cena prądu jest 5% niższa. Przekłada się to na kwotę 0,0147zł za kilowatogodzinę.
W cenniku po trzech miesiącach promocji jest dodatkowa opłata handlowa w wysokości 15zł miesięcznie.

Oznacza to, że przez 3 lata umowy zapłacimy za abonament na usługę serwisanta około 608zł brutto.

Czy to ma sens ekonomiczny? Cóż, ja w swoim życiu skorzystałem z usługi serwisanta tylko dwa razy kiedy trzeba było naprawić pralkę. Za każdą z tych wizyt zapłaciłem około 200zł i było to jakieś sześć i dwa lata temu. Czyli założenie, że na serwisantów wydamy przez trzy lata więcej niż 600zł jest mało prawdopodobne. Co więcej cennik limituje koszt naprawy do 500zł jeżeli będzie wyższy trzeba będzie go pokryć z własnej kieszeni.

Oczywiście ktoś powie, że to jest 24h na dobę 7 dni w tygodniu, ale realistycznie ile razy się zdarzają takie sytuacje kiedy serwisant jest potrzebny w takim reżimie czasowym?

No dobra, ale przecież mamy mieć tańszy prąd. 

To policzmy - 5% taniej to 0,0147zł na kwh, żeby zwróciło sie te 15zł netto na serwisanta trzeba zużyć.... ponad tysiąc kilowatogodzin miesięcznie.

Na moim rachunku zużycie to około trzystu kwh na miesiąc, wychodzi więc że nie zaoszczędze na tym cenniku.

Wprawdzie ktoś powie, że mamy gwarancję, że nie zmieni się nam cena prądu. Otóż nieprawda. Mamy jedynie gwarancję 5% rabatu od aktualnie obowiązującej ceny prądu.

Co gorsza, z tego co czytałem w internecie z takiej umowy trudno się potem wymiksować. raz że jest bardzo wąskie okienko do odstąpienia od niej kiedy wygasa cennik, a dwa że  przedłuża się ona ponoć automatycznie, trzy że gdyby chcieć ją wypowiedzieć normalnie to płaci się za każdy niewykonywany miesiąc 25zł kary za tego serwisanta z którego sie nie skorzysta.
Chore.

Tak więc apeluję - czytajcie umowy, liczcie i nie dawajcie się złapać.



środa, 5 lutego 2020

Polska sprzedaje obligacje z ujemną rentownością

Żyjemy w ciekawych czasach chciałoby się powiedzieć. Ujemne stopy procentowe na świecie wywracają mechanizmy, które przez setki lat działały na rynku w zakresie wyceny ryzyka inwestycyjnego. Mamy dziś taką sytuację, że inwestorzy są skłonni za przechowanie swoich pieniędzy w instrumentach względnie bezpiecznych (jakimi są obligacje skarbowe) zapłacić, zamiast oczekiwać odsetek.

Zdarzało się to w przypadku innych krajów, mamy także przykład ze sprzedaży polskich obligacji.
Ministerstwo Finansów podało właśnie, że sprzedało obligacje za 1,5mld euro, przy czym popyt wynosił znacznie więcej bo 6,5mld euro.
Przełożyło się to na wysokość oprocentowania. Ostatecznie inwestorzy kupili dług z ujemną rentownością na poziomie -0,1 procent.

Jakie to ma reperkusje? Otóż jest kilka aspektów.

Pierwszy aspekt to woda na młyn zadłużaniu się przez państwo. Politycy uradowani będą chętniejsi sprzedawać obligacje bo będą żyli iluzją tego, że zadłużanie się nie kosztuje. jest to iluzja dlatego, że nie da się długoterminowo utrzymać takiego stanu rzeczy.

Drugi aspekt jest taki, że ujemne oprocentowanie na rynku długu publicznego rujnuje portfele oszczędzających na emerytury. Na czym mają zarabiać bezpieczne fundusze emerytalne skoro obligacje płacą ujemne odsetki?

Generalnie ujemne stopy procentowe wywracają na głowę całą ekonomię poczynając od inwestycji, przez oszczędzania i zadłużanie się. Okazuje się, że mamy nadmiar pieniądza w gospodarce (produkowanego przez banki centralne), który szuka ujścia. Nie opłaca się oszczędzać ani inwestować, a na całym stanie rzeczy zarabiają wielkie instytucje finansowe.

A na koniec taki obrazkowy smaczek...


środa, 15 stycznia 2020

Inflacja w grudniu wg GUS 3,4% rok do roku

Według wstępnych wyliczeń GUS inflacja za grudzień rok do roku wyniosła 3,4%. 

Żywność i napoje bezalkoholowe 7% w górę! Ale w tym np. wieprzowina 23% w górę, owoce i warzywa 12% w górę, wędliny 11,9% w górę, pieczywo 6% w górę. Ciekaw jestem co staniało... Podobno masło i jajka, ale ja nie zauważyłem. 

Wywóz śmieci podrożał o 32% co jest s**syństwem zważywszy na to, że gospodarowanie śmieciami nastręcza wszystkim coraz większych kłopotów i wcale nie poprawiło problemu z ich wywozem. jest tylko mniej miejsca na kontenery, a jak śmieci walały się w lasach tak się walają.

Podrożał też transport o 7,5% i usługi telekomunikacyjne o 4,5%.

Niby tańsza jest odzież, ale zastanawiam się jak oni to liczą. Drożeją produkty pierwszej potrzeby, a tanieją te "drugiej potrzeby" więc jak ta średnia jest liczona? Może lokomotywy też staniały? Masakra