poniedziałek, 22 maja 2017

Jakie pułapki czają się w lokatach strukturyzowanych?

Banki czy firmy ubezpieczeniowe, od czasu do czasu, mają w swojej ofercie różnego rodzaju produkty strukturyzowane. O ile tak zwane poliso-lokaty zdołały już zapracować sobie na złą opinię, to struktury bankowe postrzegane są różnie. Ja sam, na łamach bloga Przegląd-Finansowy nie jeden raz dawałem upust swojej negatywnej opinii o takich produktach. Wynika to przede wszystkim z ich zagmatwanego charakteru, za którym najczęściej czai się chęć najzwyklejszego wyrolowania klienta.

Jak to jest zrobione? postaram się poniżej zwrócić Waszą uwagę na pewne elementy takiej lokaty strukturyzowanej, które powinny zapalić czerwoną lampkę.

Po pierwsze stopień komplikacji. Jeżeli wzory służące do wyliczenia potencjalnego zysku są zbyt złożone aby je zrozumieć - odpuśćcie sobie. Nie polegałbym przy tym na objaśnieniach sprzedawcy bankowego. On zawsze narysuje najbardziej optymistyczny przypadek na wykresie, taki - gdzie kreska będzie się piąć w górę. Rzecz w tym, że taki najbardziej optymistyczny przypadek jest zwykle najmniej prawdopodobny.

Po drugie - egzotyka. Często "struktury" oparte są o kurs akcji jakiegoś przedsiębiorstwa, którego kompletnie nie znamy, albo giełdy w jakimś odległym kraju. Może i prawdą jest, zapewnienie że są szanse na wzrost, ale bez wiedzy o instrumencie bazowym nie jesteśmy w stanie określić jak duże są to szanse. Poza tym, jeśli ma to być firma, którą znamy tylko z reklam lum korzystamy z jej produktów, to niestety jest to zbyt mała wiedza aby ocenić jej kondycję i szanse na wzrost kursu.

Po trzecie - jeżeli wynik, czy stopa zwrotu takiej lokaty strukturalnej jest uzależniona od wartości kursu gdzieś w momencie mocno odległym w czasie, to byłbym ostrożny. Im dłuższy okres, tym szanse odgadnięcia właściwego kursu są mniejsze.

No właśnie, odgadnięcia - bo często taka lokata jest zwykłym hazardem. Polega na tym, że zakładamy się z bankiem o to jaki będzie kurs jakiegoś instrumentu w określonym dniu. Szanse na to, że odgadniemy poprawnie są znacznie mniejsze niż te, że się pomylimy.

Kolejna sprawa to szerokość tzw "widełek". Zwykle w różnych strukturach jest tak, że kurs musi znaleźć się pomiędzy dwoma wartościami. Im węższe widełki, tym szanse na zmieszczenie się mniejsze. Wtedy lepiej sobie darować.

Następna rzecz to, tzw. "bariera". Jeśli kupujemy "strukturę" zakładającą wzrost kursu, to uczciwe byłoby żebyśmy partycypowali w całym wzroście. Jeżeli zaś bank mówi nam, że gdy wzrost będzie "zbyt duży" to nie dostaniemy nic poza zwrotem kapitału, to uciekajmy od takiej oferty, to nie jest uczciwy układ. Prawdopodobnie bank przewiduje, że właśnie ten wzrost kursu może być wyższy.

Kolejna rzecz to okres pomiaru, przez jaki instrument bazowy ma spełniać określony warunek. Tutaj sprawa jest taka, że szanse na to aby kurs długo utrzymał się w wąskich widełkach są zwykle małe. Z drugiej strony pomiar średniego kursu jest lepszy niż pomiar w danym dniu. trzeba to na spokojnie rozważyć, jakie jest prawdopodobieństwo.

Ja bym wystrzegał się "struktur", w których wynik zależy od pomiaru w jednym dniu. To tak jakby próbować przewidzieć co będziemy robić za dwa lata we wtorek o piętnastej. Jeszcze dalej uciekałbym od takich produktów gdzie jednocześnie w iluś takich "punktach w czasie" muszą być spełnione określone warunki. Szanse na to, że kilka razy z rzędu kurs w danym dniu spełni wąsko określone kryterium są zwykle bardzo bardzo niskie. To wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Jakie są szanse, że kilka razy pod rząd wyrzucimy kostką określone liczby bez żadnego odstępstwa?

Jest jeszcze kwestia ochrony kapitału. Zwykle jest ona określona w ten sposób, że jeśli nie zostaną spełnione warunki wypłaty zysku to dostaniemy zwrot kapitału. Czasem jednak jest określone, że zwrot będzie mniejszy niż 100%, trzeba na to uważać.

Generalnie ja jestem zdania, że "struktury" mają w sobie więcej hazardu niż inwestowania. Często sami jesteśmy w stanie ułożyć sobie portfel inwestycyjny aby osiągnąć zbliżony lub lepszy rezultat. Wystrzegajmy się skomplikowanych instrumentów, a te gdzie konieczne jest spełnienie jednocześnie wielu warunków, omijajmy szerokim łukiem.

piątek, 19 maja 2017

Wywiad z Yanisem Varoufakisem

Na stronach Gazety Prawnej jest arcy interesujący wywiad z byłym ministrem finansów Grecji, Yanisem Varoufakisem - polecam lekturę:

Z resztą Varoufakis to bardzo inteligentna i interesująca postać, warto słuchać co ma do powiedzenia i czytać co ma do napisania. Polecam lekturę jego książki "Globalny Minotaur" 

 
Źródło: Flickr Valerij Ledenev CC BY-SA 2.0

poniedziałek, 15 maja 2017

Jak zaoszczędzić kupując walutę na wyjazd wakacyjny?

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, wielu z Was zapewne wyjedzie za granicę i potrzebuje zabezpieczyć środki finansowe na pobyt. Najczęściej waluta jaką posługujemy się za granicą to euro lub dolary, trzeba je wcześniej zakupić - w tym wpisie chciałem zasugerować jak można zaoszczędzić na tym procesie.

Oczywiście najprostszym sposobem jest pójście do kantoru. To w przypadku niewielkiej kwoty najsensowniejszy sposób, jeżeli nie mamy konta walutowego. Ale tutaj uwaga, wystrzegajmy się kantorów na lotniskach. Kursy walut, które są tam proponowane są zbójeckie. Generalnie warto najpierw sprawdzić w internecie jaki jest przeciętny kurs danej waluty w kantorach, a dopiero potem udać się na zakupy.

Przy większych kwotach warto rozważyć, czy nie opłaca się założyć konto walutowe. Jest sporo banków, które pozwalają na bezpłatne prowadzenie takiego rachunku. Należy tylko zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza to - czy dany bank obsługuje wpłaty i wypłaty gotówkowe, a jeżeli tak to czy pobiera prowizję. Druga rzecz, to czy oferuje kartę do tego rachunku i za ile.

Niektóre kantory internetowe także oferują karty walutowe. Jest to bardzo fajna opcja, warto ją rozważyć bo uwalnia nas od konieczności wożenia ze sobą całej gotówki. Warto jednak pamiętać, aby nie pokładać całego swojego zaufania do takiej karty - gotówkę warto także mieć, gdyby karta nie zadziałała.

Kupowanie waluty w kantorze internetowym jest opcją, która pozwala sporo zaoszczędzić na kursie. Z tak zakupionej waluty możemy skorzystać albo w ramach karty wydanej przez kantor, albo przelewając ją na nasz rachunek bankowy i wypłacając w gotówce. Kantorów online jest multum, niektóre mają także swoje punkty stacjonarne, w których można odebrać gotówkę. Jeżeli ktoś szuka informacji o tym jakie kantory funkcjonują w internecie, to na moim drugim blogu znajdzie listę i linki do porównywarek.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną sprawę. Niektóre banki mają swoje kantory online. Przykładowo Alior prowadzi rachunki walutowe, ale także w ramach kantoru online można założyć rachunek w danej walucie. I do jednych i do drugich rachunków można wyrobić kartę walutową, ale tylko ta wydana w ramach kantoru będzie bezpłatna. Za kartę do rachunku w ramach banku pobierane będą opłaty. Tak więc warto sprawdzać takie rzeczy. ja osobiście korzystam z kantoru internetowego Aliora i karty walutowej i sobie chwalę takie rozwiązanie.