poniedziałek, 26 czerwca 2017

Skąd się bierze inflacja?

Inflacja to pojęcie, z którym stykamy się często. o inflacji mówią dziennikarze ekonomiczni, mówi o niej minister finansów, mówią o niej w bankach, czy wśród inwestorów. Intuicyjnie odczuwamy, że inflacja oznacza wzrost cen, ale czy rozumiemy to zjawisko i wiemy skąd się bierze?

Po pierwsze inflacja, rozumiana jako wzrost cen jest widocznym obrazem znacznie głębszego zjawiska lub zjawisk. Ceny mogą rosnąć, ze względu na niedopasowanie popytu i podaży w różnych sektorach gospodarki, mogą być napędzane sztucznie tworzonym popytem wywołanym strumieniem inwestycji rządowych lub prywatnych w określony sektor, mogą też mieć podłoże kosztowe (np. gdy rosną ceny paliw czy energii), w wielu przypadkach jednak te zjawiska w skali lokalnej i globalnej redukują się do tego, że w przypadku wzrostu ilości pieniądza w gospodarce jego wartość spada i odzwierciedla się to we wzroście cen.

Emisja pieniądza, czy inwestycje rządowe prowadzą do zwiększonych zakupów dóbr określonego rodzaju, co wywołuje presję na wzrost cen. Ten wzrost cen przekłada się na ssanie w innych sektorach wywołując wzrost cen innych dóbr, związanych pośrednio z pierwotnym popytem. Pojawia się także psychologiczne oczekiwanie wzrostu cen i presja na wzrost płac, które powoduje, wzmacniające efekty dodatniego sprzężenia zwrotnego.

Inflacja jest w pewnej mierze zjawiskiem psychologicznym jak i ekonomicznym. Oczekiwanie wzrostu cen skłania do podnoszenia cen własnych i powoduje, że czasem dochodzi do niekontrolowanego wzrostu inflacji. Podobnie dodruk pieniądza do pewnego stopnia nie jest zauważany przez uczestników obrotu gospodarczego, ale w pewnym momencie zaczyna być dostrzegany i wywołuje presję na wzrost cen i płac.

Zauważcie, że w dużej mierze za inflację odpowiada w gruncie rzeczy polityka rządu banku centralnego. To od niej zależy ilość pieniądza w systemie, wysokość obciążeń podatkowych i wielkość strumienia inwestycji rządowych.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Czy w ogóle opłaca się oszczędzać na lokatach?

Pytanie postawione w tytule pewnie nasuwa się wielu osobom, które obserwują zestawienia lokat. Poziom stóp procentowych nie wydaje się być zachęcający aby w ogóle wkładać pieniądze do banku. Na koncie rozliczeniowym od dawna już oprocentowanie jest zwykle zerowe (a po uwzględnieniu opłat - efektywnie ujemne). Konta oszczędnościowe jeszcze jakoś się bronią, ale wygląda to kiepsko, szczególnie jeżeli oprocentowanie nominalne jest poniżej inflacji.

Zostają lokaty, ale jak przyjrzymy się uważnie, to zauważymy, że jedynie te promocyjne dają jakiś sensowny procent. 

Pierwsza odpowiedź, zatem - która nasuwałaby się na pytanie tytułowe, powinna zatem brzmieć: "nie opłaca się". Tyle tylko, że należałoby rozpatrzyć alternatywy.

Lokata bankowa (do kwoty 100 tyś EUR gwarantowanej przez BFG) jest stosunkowo bezpiecznym instrumentem. Alternatywą mogą być w pewnym stopniu obligacje skarbowe, ale tu mamy troszkę więcej procedur związanych z ich zakupem i ewentualnym zbyciem.  Inne alternatywy tak naprawdę nimi nie są, bo nie możemy porównywać instrumentów finansowo inwestycyjnych o różnych klasach ryzyka czy płynności. 

Tak więc inwestycja w mieszkanie wydaje się być alternatywą dla lokaty pod względem generowanych przepływów finansowych, ale tak naprawdę nią nie jest. To znaczy, jest wyłącznie dla tych, którzy tak kupno mieszkania jak i lokatę traktowaliby na równi jako niepłynny długoterminowy sposób lokowania kapitału. 

Podobnie zakup złota - nie jest alternatywą dla lokaty ze względu na ryzyko zmienności kursu w krótkim i średnim terminie i niepewność co do przyszłego kursu w długim. 

Więc tak naprawdę lokaty w swojej klasie nie mają alternatyw. jeśli chcemy mieć środki ulokowane w gwarantowanym przez państwo instrumencie, dającym pewny i z góry określony procent to mamy do wyboru tak naprawdę lokaty i obligacje skarbowe. Pod względem finansowym są to opcje względnie porównywalne więc co do opłacalności jednych i drugich można mówić wyłącznie w szerszym kontekście uwzględniając alternatywny koszt kapitału, preferencję ryzyka i preferencję płynności.

Zapytacie więc po lekturze, całego tego wywodu, jaka więc do jasnej ciasnej powinna być odpowiedź na tytułowe pytanie. Cóż, salomonowa: "to zależy"...

piątek, 9 czerwca 2017

Lokaty bankowe czerwiec 2017

Trochę z opóźnieniem, ale chciałbym przeanalizować czy oferta banków w dziedzinie lokat uległa w czerwcu jakiejkolwiek zmianie. Uwaga ten przegląd jest subiektywny, to znaczy, że może i na rynku są lokaty o innych parametrach, ale z jakiś względów uznałem, że albo nie różnią się znacząco od tych wymienionych, albo nie są na tyle atrakcyjne albo szkoda na nie czasu bo byłoby wszystkiego za dużo.

Zobaczmy zatem w pierwszej kolejności na oferty promocyjne i wiązane (lokaty na nowe środki, dla nowych klientów, czy w pakiecie z kontem). Najwyżej oprocentowane są lokaty na 4% w Nest Bank i Plus Bank na 3 miesiące a w Alior i w Idea na 2 miesiące. 

Niestety nic nowego nie zobaczymy na poziomie 3,5% - tutaj znane od miesięcy te same oferty Idea Banku na 3 miesiące, mBank na 3 miesiące, Plus Bank na 2 miesiące i Eurobank na miesiąc.

Za 3% mamy oferty: Plus Bank na 1 miesiąc, Idea Bank na 1 miesiąc, Getin i Noble bank na 2 miesiące, Idea Bank na 3 miesiące oraz BGŻoptima na 3 miesiące. oraz Inbank z lokatą na 36 miesięcy (gwarancje nie są udzielone przez polski Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ale przez jego estoński odpowiednik).

Jeżeli chodzi o lokaty bez promocji czy wymaganego konta to najlepiej oprocentowane są długoterminowe lokaty w Idea Banku (2,8% na 60 miesięcy, 2,75% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące lub 36 miesięcy) oraz Toyota Banku (2,7% na 36 miesięcy oraz 2,55% na 24 miesiące). Jest jeszcze lokata na 2,5% w Idea Banku na 2 miesiące (Lokata Wielki Procent) i 4 albo 6 miesięcy (Lokata na Dzień Dziecka - który już chyba minął więc nie jestem pewien dlaczego i czy jest wciąż aktywna). Długoterminowo też na poziomie 2,5% mamy lokaty na 36 miesięcy od Santandera.