wtorek, 22 grudnia 2020

Szwajcarski Bank Centralny zamierza wycofać z obiegu stare franki

Banki centralne mają władzę nad papierowym pieniądzem. Mogą w dowolny sposób poprzez swoje zarządzenia sprawić, że część banknotów stanie się nieważna. Precedensy w historii były, przykładem jest to jak kiedyś władze Indii unieważniły banknoty o nominałach 500 i 1000 rupii

Banki czasem wypuszczają nowe serie banknotów po to aby wymiksować z interesu oszczędzających w gotówce. Często chodzi o bandziorów, którzy urobek z handlu białym proszkiem nie dość rozsądnie zostawili sobie w foliowych reklamówkach zamiast wyprać go i zalegalizować. Zdarza się, jednak, że dotyka to porządnych obywateli.

Argumentem zwykle jest wypuszczenie banknotów z nowymi zabezpieczeniami.

Tako też robi Szwajcarski Bank Centralny SNB, który od paru lat wypuszcza nową dziewiątą serię banknotów o nowym wzorze. Stara (ósma) seria banknotów, która była w obiegu od lat dziewięćdziesiątych, wkrótce straci ważność. Zostanie to ogłoszone z wyprzedzeniem, ale warto już teraz zatroszczyć się o pozbycie się tych starych banknotów. Jeżeli więc macie któreś z tego wzoru wymieńcie, wydajcie lub wpłaćcie do banku, tak wyglądają stare



Jeżeli macie, któreś z nich - pozbądźcie się. Wprawdzie po wycofaniu z obiegu będzie można je wymienić w kasie SNB w Zurychu lub Bernie, ale umówmy się, nie każdemu z nas tam po drodze.

Tak wygląda nowa seria banknotów, już w obiegu.


Więcej informacji tutaj: https://www.snb.ch/en/iabout/cash



wtorek, 10 listopada 2020

Koronawirus wygodną wymówką?

Od pewnego czasu odnoszę wrażenie,że epidemia koronawirusa stała się dla niektórych firm (o urzędach nie wspomnę) wygodną wymówką na przykrycie nieudolności organizacyjnej i niekompetencji. Obserwuje w działaniach niektórych podmiotów takie sytuacje, że ewidentne opóźnienia (które jak się wnikliwiej przyjrzeć i tak by wystąpiły bo mają swoje źródło w złej organizacji pracy, albo wręcz w systemowym olewaniu klienta) są tłumaczone "bo koronawirus". Ale przecież, o tym, że będzie jesienna fala koronawirusa było wiadomo w marcu. Od pół roku wszyscy mogli się organizacyjnie przygotować do pracy w tym nietypowym reżimie, wiadomo było,że ludzie mogą chorować i trzeba organizować zastępstwa, etc. 

Mam wrażenie, że dla niektórych przedsiębiorstw koronawirus jet zbawieniem bo pozwala bezkarnie uniknąć odpowiedzialności za swoją niekompetencję, czy wręcz zaplanowaną nieudolność. Weźmy taki przykład - projekt, który trwa od półtora roku. przez pierwsze pół roku nic w nim się nie działo i nie kończy się w terminie we wrześniu bo na ostatnią chwilę robione są poprawki. tymczasem do klienta wytłumaczenie jest "bo koronawirus" i można spokojnie przykryć fakt, że ten projekt z założenia musiał być opóźniony.

Mam wrażenie,że szczególnie duże korporacje i banki upodobały sobie wymówkę "na koronawirusa". Biura obsługi klienta, które nigdy nie odpowiadały na zapytania na czas, teraz mają wygodne wytłumaczenia "bo epidemia". Tylko ciekaw jestem czy jak wróci "normalność" to zaczną odpisywać szybciej na maile i załatwiać reklamacje?



piątek, 16 października 2020

Rząd wykonał solidną robotę aby zaorać branże, którym chciał pomóc...

Tak sobie rozważam obecną sytuacją i doszedłem do wniosku, że przez ostatnie pół roku rząd wykonał na prawdę solidną robotę aby doprowadzić do upadku branże, którym tak bardzo chciał pomóc. Chodzi mi oczywiście o hotelarstwo, fitness, kulture, wesela, etc. 

Przecież to głupie luzowanie latem tak jakby nigdy nic się nie działo doprowadziło właśnie do sytuacji, że epidemia wymyka się spod kontroli i teraz trzeba zaciągać ręczny hamulec. 

Gdyby słuchano ekspertów i np. posłuchano, że luzowanie obostrzeń w branży weselnej jest nadmierne to dziś nie trzeba by likwidować wesel całkowicie. 

Swoją drogą, to szczerze mówiąc, myślę, że w obecnej sytuacji "wojennej" de facto głupotą jest przygotowywanie sobie jakichkolwiek planów życiowych związanych z organizowaniem tego typu imprez. Na prawdę trzeba było być nieźle naiwnym, żeby wierzyć, że "wszystko będzie dobrze" na jesieni. 

Powiem szczerze, ktoś kto na prawdę wierzył, że rząd ma sytuacje pod kontrolą i że wszystko będzie dobrze, jest głupi jak but. Wystarczy pożyć w Polsce parę dekad, żeby odkryć,że polak jest ZAWSZE mądry po szkodzie i NIGDY nie przygotowuje się na kryzysy, czy klęski. Ktoś kto tego nie rozumie jest debilem. Ktoś kto takie myślenie  uskutecznia, jest debilem do kwadratu.

Powódź stulecia nas niczego nie nauczyła, nie nauczyła nas niczego katastrofa smoleńska, nie nauczyły nas niczego pęknięte rury do Czajki, pierwsza fala pandemii też nas niczego nie nauczyła... a jak ktoś nie wierzy w wirusa, to niech dalej nie myje rąk po wyjściu z kibla i niech się zapisze na wolontariat do szpitala albo DPSu.

Wracając, do naszego rządu - wykonał kawał dobrej roboty przekonując wszystkich, że nie ma się czym przejmować i można wpieprzać kebaby brudnymi rękami kichając na wszystko i wszystkich. Niestety, teraz za to będą wszyscy cierpieli, a szczególnie ci najsłabsi, którzy się pochorują, albo z tej czy innej przyczyny nie dostaną do szpitala, czy ześwirują na kwarantannie. Radośnie przebalowaliśmy pół roku, a teraz będziemy odczuwać tego skutki. Ciekawe, czy nas to czegoś nauczy.