poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Oszczędzanie na wyjazdach wakacyjnych

Zostałem niedawno zapytany o to jak to jest z tym oszczędzaniem na wakacjach. Warto? Nie warto? Jak to zrobić? Pomyślałem sobie, że oczywiście warto tylko z sensem i właśnie o tym chciałem Wam napisać dzieląc się swoimi doświadczeniami.

Po pierwsze na pewno należy zadać sobie pytanie po co nam jest taki wyjazd wakacyjny potrzebny? Najpewniej po to aby się dobrze bawić i wypocząć. Zazwyczaj z oszczędzaniem te rzeczy nie mają wiele wspólnego, ale spróbuję Was przekonać, że jeśli oszczędzanie zrozumiemy jako optymalizację wydatków to już jesteśmy bliżej celu.

W pierwszej kolejności warto zaplanować budżet. Można w tym celu udać się do biura podróży i zorientować się w cenach wycieczek, można poczytać na forach albo popytać znajomych. Bierzemy tez pod uwagę jakimi kwotami dysponujemy.

Jak już ustalimy pulę pieniędzy do zadysponowania, przystępujemy do działania. Zakładam, że miejsce docelowe mamy mniej więcej określone. Trzeba więc znaleźć nocleg i transport. W przypadku wyjazdów zagranicznych zwykle w grę wchodzą przeloty lotnicze lub dojazd samochodem. Jeśli zabierzemy się za organizację wyprawy odpowiednio wcześnie mamy szanse znaleźć tani przelot. jeśli zakładamy dojazd samochodem warto pochylić się nad mapą i zaplanować trasę. Aby zoptymalizować koszt dojazdu można zastanowić się czy nie opłaca się wynająć ze znajomymi większego samochodu i pojechać np. w dwie rodziny busem.

Jeżeli chodzi o nocleg to ja zwykle korzystam z serwisów internetowych gdzie można znaleźć apartamenty na wynajem. Najczęściej używam booking.com, ale są też inne. Generalnie jeśli dobrze poszukać można znaleźć noclegi znacznie tańsze niż gdybyśmy płacili za nie biurom podróży.

Ostatnio udało mi się zorganizować tygodniowy wyjazd gdzie suma kosztów noclegu i przelotu była na tyle niższa niż koszt wycieczki z biura podróży, że wystarczyło jeszcze na jedzenie w dobrych restauracjach, wynajem auta czy kilka wycieczek dodatkowych. 

Warto porównywać ceny, często ten sam produkt turystyczny można znaleźć w kilku różnych cenach i w zależności od pośrednika możemy przepłacić albo nie. Bywa też tak,  że biura podróży sprzedają np. wycieczki dodatkowe, które przy odrobinie znajomości języka jesteśmy na miejscu w stanie załatwić sobie 20% taniej.

Warto też nie mieć obaw przed samodzielnym załatwieniem sobie pobytu i organizowaniem czasu. Zasada jest taka, że jeśli zdamy się na biuro to oczywiście ono nam pobyt zorganizuje, ale nie za darmo.

Jeżeli chodzi o wyżywienie na miejscu pobytu to w przypadku hoteli zwykle jest ono wliczone w cenę. Właśnie dlatego pobyt w hotelu jest zwykle droższy niż w apartamencie, w którym musimy sobie sami ugotować kolację czy zrobić śniadanie. Ja mam jednak złe doświadczenia z wyżywieniem w hotelach na wakacjach. Zwykle jest się uwiązanym do gotowych pór posiłków, koszty tego wyżywienia są wysokie, a jego jakość marna. Znacznie taniej i równie wygodnie jest przygotować sobie coś samemu, a za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze iść na obiad do restauracji. Co lepsze możemy iść w ten sposób każdego dnia gdzieś indziej i obsłużą nas znacznie lepiej niż w hotelu gdzie nasz pobyt został opłacony i niespecjalnie im już zależy na naszej satysfakcji.

Watro także przyswoić sobie pewną zasadę. W miejscowościach z dużym ruchem turystycznym restauracje przy głównych ciągach po których przemieszczają się turyści są droższe i mają gorszą obsługę. Dlatego praktycznie zawsze z premedytacją schodzimy z głównej drogi gdzieś "za winkiel" gdzie już wiele razy (odeszłszy jakieś 50 kroków w boczną uliczkę) znajdywaliśmy wyśmienite i klimatyczne miejsca ze świetnym jedzeniem za 3/4 ceny.

A Wy czy macie jakieś swoje patenty na oszczędzanie i optymalizację kosztów na wakacjach? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane. Próby spamowania linkami czy promocji stron internetowych będą blokowane. Blokowane będą też wulgaryzmy i niestosowne zachowania.