środa, 13 grudnia 2017

Ciekawy artykuł na temat kryptowalut

Na blogu"Independent Trader" natrafiłem na bardzo ciekawy wpis na temat kryptowalut. Polecam lekturę dla ochłodzenia głów coponiektórym. Ja dodam do siebie, że tak jak w przypadku klasycznej gorączki złota, teraz mamy sytuację, w której najwięcej na obecnej krypto-walutowej bańce zarobią dostawcy łopat i sitek do przesiewania złota. Wszyscy inni, którzy nie są ustawieni w biznesie potracą. 

Zastanawiam się przy tym co będzie kiedy bańka pęknie i wiele z kryptowalutowych startupów padnie, na ile rozleje się to na realny rynek.

piątek, 1 grudnia 2017

Lokaty bankowe grudzień 2017

Mamy kolejny miesiąc i czas na kolejne zestawienie aktualnych ofert jeżeli chodzi o lokaty w bankach.

Idąc od najwyższego (większość z nich to lokaty promocyjne - pakiety z kontem czy dla nowych klientów/środków) - tam gdzie jest to lokata standardowa to zapisałem:
  • 4% proponują nam Idea Bank na 2 miesiące na Lokacie Happy oraz Nest Bank na 2 miesiące lub 6 miesięcy na Lokacie Witaj,
  • 3,5% mamy w Eurobanku na 1 miesiąc na "Lokacie Logujesz-Lokujesz", mBank na 3 miesiące na lokacie dla nowych klientów oraz Idea Bank na 3 miesiące na Lokacie Happy/HappyPRO
  • 3,15% proponuje estoński Inbank na 36 miesięcy na lokacie standardowej (gwarantowane przez estoński odpowiednik BFG),
  • 3% proponują: Idea Bank na 1 miesiąc na Lokacie Happy, Lions Bank na lokacie Welcome (od 100 tyś), Getin Bnak na 2miesiące na Lokacie Mobilnej, neoBank online na 3 miesiące na energoLokacie, Inbank na 36 miesięcy na standardowej lokacie (zastrzeżenie jak wyżej), Credit Agricole także na standardowej lokacie, 
  • 2,75% daje Toyota Bank na 36 miesięcy i Idea Bank także na 36 miesięcy na "Lokacie nr 1"
Poniżej jest tych ofert znacznie więcej, wymienię tylko banki oferujące 2,7% (neoBank online -3m , 6m, 12m, 24m i 36m, Toyota Bank - 36m, Idea Bank - 3m i 24m czy 36m, BGŻ optima - 3m oraz Nest Bank - 6m, 12m, 18m, 24m).

Czy coś drgnęło? Nie specjalnie - zmiany są kosmetyczne rzekłbym.


niedziela, 26 listopada 2017

Świąteczny budżet - jak go zaplanować? - artykuł sponsorowany

W szale świątecznych zakupów często wydajemy więcej, niż pozwalają nam na to wcześniej zgromadzone oszczędności. Jak zaplanować domowy budżet, by przygotowania do rodzinnego świętowania nie nadwyrężyły zbytnio naszych finansów? 


Podsumuj opłaty i oszczędności 

Okres Bożego Narodzenia, podobnie jak czas wakacji, wiąże się z poniesieniem wielu wydatków, dlatego szczególnie mocno obciąża nasz portfel. Nie warto odkładać planowania świątecznych zakupów i szukania oszczędności na ostatnią chwilę. Pieniądze zasilające planowany budżet powinny pochodzić z październikowej i listopadowej wypłaty. Pensję za grudzień lepiej przeznaczyć na pokrycie kosztów życia w kolejnym miesiącu. Aby ustalić, jaką kwotą będziesz dysponować, wynotuj wszelkie opłaty takie jak czynsz, rachunki, abonamenty i ewentualne raty. Nie pomijaj też środków wydawanych na zakup jedzenia, biletów, benzyny i środków czystości. Podlicz wynotowane kwoty i odejmij je od zsumowanych dochodów z października i listopada. Uzyskasz wówczas sumę, jaką możesz zarezerwować na pokrycie świątecznych wydatków. 

Sporządź listę prezentów 

Kupno upominków dla najbliższych prawdopodobnie pochłonie znaczną część ustalonego budżetu. Z tego względu tak ważne okazuje się wcześniejsze obmyślenie listy świątecznych prezentów. Zastanów się, ile osób zamierzasz obdarować. Następnie ustal, jakie kwoty wydasz na zakup konkretnych upominków. Jeśli nie wiesz jeszcze, co podarować swoim bliskim, tutaj znajdziesz 60 pomysłów na świąteczne prezenty. Wszystkie pomysły koniecznie wpisz na listę. Dzięki niej zapanujesz nad wydawaniem pieniędzy i nie przekroczysz ustalonego budżetu. 

Przygotuj menu i zaplanuj inne wydatki 

Pomyśl, jakie potrawy przygotujesz z okazji świąt. Weź pod uwagę nie tylko wigilijną kolację, ale też pozostałe dni spędzone na spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi. Wynotuj produkty niezbędne do ugotowania bożonarodzeniowych specjałów. Obowiązki i poniesione koszty możesz podzielić z zaproszonymi gośćmi, jeśli zaproponujesz im wspólne przygotowanie odświętnej kolacji. Z kolei sporządzona lista zakupów zapobiegnie marnowaniu jedzenia. Dzięki niej kupisz wyłącznie niezbędne produkty. Świąteczne wydatki nie ograniczają się do zakupu prezentów i artykułów spożywczych. W grudniu kupujemy też choinkę, lampki, bombki, stroiki i inne dekoracje, ubrania, kosmetyki, opakowania na prezenty. Ustal zatem, które z nich będą dla Ciebie najistotniejsze. 

Zweryfikuj swoje plany 

Po zsumowaniu wszystkich świątecznych wydatków, porównaj uzyskaną kwotę z oszczędnościami przewidzianymi na zakupy. Jeśli koszt wydatków przekracza Twój budżet, zweryfikuj utworzoną listę. Sprawdź, czy możesz zrezygnować z wybranych kosztów. Poszukaj tańszych zamienników i poszukaj informacji o korzystnych promocjach. Dokładne zaplanowanie świątecznego budżetu pozwoli ograniczyć ilość wydawanych pieniędzy. Rzetelnie sporządzona lista zakupów uchroni Cię przed pokusą nabywania niepotrzebnych produktów. Dzięki niej dowiesz się także, ile w rzeczywistości wydajesz przy okazji świąt i zastanowisz się, jak obniżyć koszty w kolejnych latach. 



Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

środa, 22 listopada 2017

Lista ostrzeżeń publicznych KNF

Jak w tytule - co to jest i z czym to się je? Lista ostrzeżeń publicznych prezentowana na stronach urzędu Komisji Nadzoru Finansowego jest takim czymś co trudno mi jest jednoznacznie ocenić i z interpretować. 

Intencją było i jest zapewne aby ostrzegać konsumentów przed potencjalnie nieuczciwymi podmiotami, co do których KNF złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. tak z resztą wynika z przepisów prawa, których nie będę tu cytował. Problem z tą listą jest jednak taki, że poza samym faktem publicznego napiętnowania tego czy innego podmiotu w ten sposób, niewiele z niej wynika.

Jak prześledzi się wpisy na tej liście to widać, że wiele zawiadomień złożonych przez KNF zostało przez prokuraturę umorzonych. jak należy to interpretować? Czy były zasadne? A może były słabo udokumentowane dowodowo? 

Co więcej fakt umieszczenia podmiotu na tej liście nie wstrzymuje jego działalności. Znamy wszyscy sprawę Amber Gold - też widniał na tej liście i nie powstrzymywało go to od przyjmowania pieniędzy klientów. Nie uchroniło też klientów od powierzania im swoich pieniędzy.

Tu dochodzimy do kolejnego aspektu. Świadomość klientów istnienia takiej listy jest nikła. W przypadku zaś tych nielicznych, którzy wiedzą o jej istnieniu wielu jest takich, którzy lekceważą ryzyko które można by wywieść z faktu wpisania jakiegoś podmiotu na listę.

Może przepisy powinny być lepiej skonstruowane? Może KNF winien działać bardziej zdecydowanie. Może edukacja konsumentów powinna być większa... Nie wiem, fakt faktem mam wrażenie że ta lista nie do końca spełnia swoje zadanie.

wtorek, 21 listopada 2017

Kredyt hipoteczny a wiek kredytobiorcy - do jakiego wieku bank umożliwia wzięcie kredytu? - artykuł odpłatny

O przyznaniu kredytu hipotecznego przesądzić mogą różne czynniki. Najważniejsze elementy wpływające na decyzję banku to dochód netto oraz umowa pracownicza kredytobiorcy. Istotną rzeczą jest również wiek klienta, który w niektórych przypadkach może być decydującym czynnikiem. 

Kredyt hipoteczny w pigułce 


Celem kredytu hipotecznego jest sfinansowanie budowy lub zakupu nieruchomości z rynku pierwotnego lub wtórnego. Kredyt hipoteczny jest zobowiązaniem finansowym zaciąganym z reguły na wiele lat. Wnioskując o jego udzielenie bank szczegółowo oblicza zdolność kredytową kredytobiorcy. Jest to zdolność osoby biorącej kredyt do spłaty kapitału oraz odsetek w umownych terminach płatności, określonych w umowie kredytowej. Przy jej obliczaniu pod uwagę branych jest wiele elementów, które mogą zadecydować o finalnym wyniku. Dla banku istotne są takie rzeczy jak dochód netto, typ umowy pracowniczej, wysokość kredytu, rodzaj rat, historia kredytowa oraz wiek. 

Kredyt hipoteczny a wiek kredytobiorcy 


Wiek ma niemałe znaczenie w przypadku kredytów hipotecznych, gdyż te zaciągane są na wiele lat. W większości banków minimalny wiek kredytobiorcy to 18-21 lat. 


Poszczególne banki różnią się wyznaczoną granicą wieku maksymalnego potencjalnego kredytobiorcy. Nie jest istotne to, ile lat ma klient w dniu podpisaniu umowy, a to w jakim wieku będzie miał w chwili całkowitej spłaty kredytu. W większości przypadków kredyt hipoteczny może być udzielony nawet na 30-35 lat. Banki zastrzegają sobie jednak to, że kredytobiorca w momencie spłaty ostatniej raty kapitałowo-odsetkowej nie może być starszy od 70-80 lat. Podsumowując – to od okresu kredytowania zależy, czy wnioskodawca otrzyma pozytywną opinię banku i otrzyma kredyt. 


Banki ustalają górną granicę wieku kredytobiorców, gdyż osoba, która wnioskuje o kredyt na 30 lat, a mając samemu ponad 60 lat jest ryzykownym klientem dla kredytodawcy. 

Wiek kredytobiorcy nie jest problemem 


Osoby starsze nie powinny jednak zniechęcać się warunkami stawianymi przez bank, ponieważ są aż 3 metody na to, by podwyższyć granicę wieku. Pierwszym sposobem jest wykupienie dodatkowego ubezpieczenia na życie i dokonanie cesji polisy na kredytodawcę. Może to skutkować tym, że podwyższymy górną granicę wieku nawet o 5 lat. Minusem tego zabiegu jest to, że z tej racji będziemy musieli ponieść dodatkowe koszty. Drugą metodą, która zwiększa szanse na udzielenie kredytu jest wniesienie wysokiego wkładu własnego, przez co bank będzie pożyczał mniej pieniędzy, a tym samym ponosił mniejsze ryzyko związane z udzieleniem kredytu. Ostatnim sposobem na zwiększenie górnej granicy wieku jest zaciągnięcie kredytu z drugą osobą, czyli tak zwanym współkredytobiorcą. Należy jednak pamiętać o tym, że bank będzie traktował taką osobę tak samo jak zwykłego kredytobiorcę. Ważne jest to, by osoba, która zaciągnie kredyt razem z nami mogła pochwalić się wysokimi dochodami, długim stażem pracy oraz dobrą historią kredytową. 




Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

niedziela, 19 listopada 2017

IKZE - pamiętajcie o mozliwości odliczenia od podatku

Zbliża się koniec roku, jest to zatem ostatni dzwonek na to aby ewentualnie dokonać pewnej optymalizacji podatkowej. Służyć może ku temu wpłata na Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego. Działa to w ten sposób, że kwotę wpłaty dokonanej na IKZE w danym roku podatkowym możemy odliczyć od dochodu przed opodatkowaniem. Efektywnie więc odzyskamy w formie ulgi podatkowej 19% (albo i więcej) dokonanej wpłaty. Oczywiście pieniądze te będą na IKZE w pewien sposób zamrożone, ale należy pamiętać, że po uzyskaniu uprawnień emerytalnych będzie można wyjąć je z IKZE z korzystniejszą stawką 10%. 

Takie podejście jest szczególnie korzystne dla tych, którzy wpadają w drugi próg podatkowy. Pozwoli to odzyskać najwięcej.

Co do bezpieczeństwa IKZE - to wygląda na razie, że nie zanosi się na nacjonalizację. Trzeba wszakże śledzić ustawodawstwo (jak z resztą ze wszystkim w naszym kraju).


środa, 15 listopada 2017

Przelew z Polski do UK - w banku czy przez firmę pośredniczącą? - artykuł sponsorowany

Realizację przelewu z Polski do UK możemy zlecić firmie pośredniczącej lub bankowi. W dzisiejszym artykule dokładnie scharakteryzujemy obie te opcje oraz przedstawimy ich wady i zalety. 

Przelew z Polski do UK za pomocą banku 

Wykonując przelew do Anglii za pośrednictwem banku mamy do wyboru dwa typy przelewu: SWIFT oraz SEPA. Ten pierwszy charakteryzuje się tym, że możemy wykonać go w dowolnej walucie na terenie całego świata. Niestety opłaty, które musimy ponieść realizując przelew przy pomocy SWIFT mogą być bardzo wysokie. Z reguły koszty związane z wykonaniem transakcji wynoszą procent od przelewanej kwoty. SEPA charakteryzuje się tym, że przelew realizowany jest w ciągu jednego dnia roboczego, a opłaty są bardzo niskie – z reguły jest to kilka złotych. 

Zlecając przelew zagraniczny należy bardzo uważać. Niepoprawne uzupełnienie danych zakończy się tym, że pieniądze nie trafią do odbiorcy, a opłaty związane z realizacją zostaną naliczone. 

Jakie są koszty? 

W przypadku przelewu SWIFT koszty za realizację transakcji zależne są od wysokości przelewanej kwoty. Ograniczone są one minimalną oraz maksymalną opłatą. W skrajnych przypadkach przyjdzie nam zapłacić nawet kilkaset złotych. Jeżeli przelewamy małą sumę gotówki to i tak będziemy zmuszeni do zapłacenia tak zwanego „minimum”, które z reguły wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. 

SEPA charakteryzuje się tym, że koszty są bardzo niskie, bo przeważnie oscylują około 5 zł, jednak niektóre banki pobierają opłaty rzędu nawet 20 zł. Niestety przelew SEPA może zostać wykonany tylko i wyłącznie w walucie EUR, co oznacza, że wysyłając środki z Polski do UK będziemy musieli zapłacić dodatkowo za przewalutowanie.

Przelew za pośrednictwem firmy pośredniczącej 

Alternatywą dla usług bankowych są firmy pośredniczące świadczące usługi przelewowe. Takich firm na rynku jest bardzo dużo, więc ciężko wybrać jest tą najlepszą. Warto zwrócić uwagę na to, co taki serwis nam oferuje. 

Takie rozwiązanie ma bardzo wiele zalet. Najważniejszą cechą firm pośredniczących są bardzo niskie koszty związane z realizacją przelewu. Niektóre portale oferują darmowe przelewy z Polski do UK. Wybierając odpowiednią dla siebie firmę zwróćmy uwagę przede wszystkim na koszty związane z realizacją przelewu oraz na to, jaki kurs walut jest nam oferowany. Easysend jako jeden z najbardziej znanych serwisów pośredniczących swoim klientom oferuje bezpłatne przelewy, korzystne przewalutowanie oraz bezpieczeństwo na najwyższym poziomie. 

Podsumowanie – bank czy firma pośrednicząca? 

Zarówno oferta banków, jak i firm pośredniczących jest bardzo ciekawa. W kwestii opłat związanych z realizacją przelewów bank zostaje zdecydowanie w tyle na tle serwisów świadczących usługi przelewowe. Koszty za przelew w banku mogą wynosić nawet kilkadziesiąt złotych. Zaś takie firmy jak easysend oferują dokładnie taką samą usługę za darmo. 




Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

poniedziałek, 13 listopada 2017

Pracownicze Plany Kapitałowe -powtórka z OFE?

Rząd sypnął ostatnio propozycją systemu Pracowniczych Planów Kapitałowych - miałoby toto pomóc Polakom zbierać na emeryturę. Mam jednak wrażenie, że szykuje się nam powtórka z rozrywki.

Główne założenia to powszechność (skąd my to znamy) i obowiązkowość (propaganda chrzani o dobrowolności, ale faktycznie można się będzie wypisać tylko na wyraźny wniosek). Składki w wysokości 2% po stronie pracownika i 1,5% po stronie pracodawcy miałyby być lokowane w PPK prowadzonych przez TFI wybrane przez pracodawcę (cóż za spektrum wyboru!). Teoretycznie te pieniądze mają być prywatną własnością pracowników (czy nie obiecywano nam tego kiedyś w przypadku poprzedniej reformy), ale z mocno ograniczoną możliwością dysponowania nimi (acha!).

Rząd ma niby coś tam dosypywać (jakieś premiowe składki), ale nie w tym rzecz. rzecz w tym że pomysł przypomina to co tak uparcie starano się zwalczać (OFE), z tą jednak różnicą, że kapitał ma być lokowany w fundusze prowadzone przez Polski Fundusz Rozwoju...

Czyli - rząd nałoży nowy podatek, który przeznaczy na sfinansowanie poprzez PFR swojej polityki. po drodze troszkę prowizji skubną pośrednicy. Czym to się różni od OFE? Chyba tylko tym, że przy OFE pacjent miał jeszcze jakiś wybór, a teraz zostanie go już zupełnie pozbawiony. Brawo!

czwartek, 9 listopada 2017

Rkantor wprowadzi kartę wielowalutową

Jak czytam na blogu cashless kolejny kantor walotowy planuje wprowadzenie wielowalutowej karty płatniczej. Poprzednio pisałem na blogu o karcie mBanku. Tym razem plany takie wprowadza Rkantor. 

Na razie wiemy tyle, że karta będzie Mastercarda i że będzie operowała na euro, dolarach czy funtach. Sądzę, że wkrótce dowiemy się trochę więcej szczegółów i Raiffeisen z Rkantorem ruszą z jakąś kampanią informacyjną.

Sama instytucja powiązana jest z Raiffeisen bankiem, ale ma odrębną osobowość. Swego czasu na blogu Przegląd Finansowy napisałem recenzję ich rozwiązania. Zaletą tego jest to, że nie trzeba być klientem Raiffeisen Polbanku aby korzystać z ich usług, aczkolwiek trochę nie do końca rozumiem, dlaczego nie postanowili pójść ścieżką Aliora, który swój kantor prowadzi w obrębie własnej działalności bankowej. Sądzę, że pewnie ma to uzasadnienie dające większą elastyczność w oferowanych rozwiązaniach i wykorzystywanych technologiach. Z punktu widzenia klienta różnica jest sądzę niewielka.

poniedziałek, 30 października 2017

Lokaty bankowe w listopadzie 2017

Słyszałem, że podobno w temacie lokat bankowych "coś drgnęło", zaraz sprawdzimy te plotki. Zobaczymy czy oprocentowanie lokat w bankach zmieniło się cokolwiek w stosunku do tego, co mieliśmy w ofercie na przełomie września i października.

Biorąc pod uwagę lokaty promocyjne (czyli zwykle te dla nowych klientów, nowych środków, w pakiecie z kontem, etc) na pierwszych pozycjach nic się nie zmieniło. Dalej mamy Lokatę Happy na 4% na 2 miesiące w Idea Bank, a w  Nest Bank  lokatę na 4% na 3 lub 6 miesięcy dla nowych klientów otwierających konto.

Poziom 3,5% zajmują: Eurobank na 1 miesiąc na poziomie 3,5% dla tych którzy aktywują aplikację mobilną, mBank na 3,5% na okres 3 miesięcy dla nowych klientów, 3 miesięczny wariant Lokaty Happy w Idea Banku na 3,5% i BGŻoptima z 3,5% lokatą bezkarną na 3 miesiące (tu rzeczywiście coś drgnęło przy czym promocja dotyczy nowych klientów).

Na poziomie 3,15% jak poprzednio wcina się Inbank z lokatą na 36 miesięcy (bez gwarancji BFG ale jego estońskiego odpowiednika).

Jeżeli chodzi o lokaty bez promocji "na dłużej" to Idea Bank daje 2,75% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące i na "lokacie stabilnej" na 36 miesięcy. Toyota bank też daje 2,7% na 36 miesięcy, zaś 2,55% na 24 miesiące. Długoterminowo Santander daje jeszcze 2,5% na 36miesięcy. 

Lokaty do 6 miesięcy bez promocji to max 3% w Idea Banku na lokacie "tylko teraz" na 1 lub 3 miesiące (ciekawe jak długo się ostanie), 2% w Plus Banku na 3 miesiące, 1,8% w Idea Banku na 6 miesięcy, 1,7% w Toyota Banku też na 6 miesięcy...

Reszty nie warto wspominać.

Na prawdę, jeżeli realnie mamy inflację to na takich lokatach tracimy, nie ma się co dziwić, że coraz więcej Polaków przerzuca oszczędności w nieruchomości...

środa, 18 października 2017

Kto ma w portfelu papierowe 10GBP niech szybko je wymieni

Z papierowymi pieniędzmi jest tak, że są nietrwałe. Ich ulotność przejawia się tym, że czasami bank centralny wymienia je na inne i ogłasza, że stara seria przestaje obowiązywać. W naszym przypadku mieliśmy kiedyś do czynienia z denominacją, za granicą takie procesy odbywają się nawet częściej. Kiedyś pisałem o tym na łamach bloga Przegląd Finansowy, gdzie zwracałem uwagę na to, żeby pilnować czy posiadana przez nas gotówka w zagranicznych banknotach nie ulegnie unieważnieniu. Miało to miejsce w związku z wymianą (wtedy) papierowych 20 funtówek. Aktualnie proces ten postępuje dalej i Bank of England wymienia papierowe 10 funtówki na nową wersję. Wiąże się to z tym, że od wiosny przyszłego roku stare 10 funtowe banknoty stracą swoją własność płatniczą i będzie można wymienić je tylko w siedzibie Banku Anglii.

Dlatego też jeżeli ktoś ma w portfelu taki banknot jak na obrazku poniżej, niech go czym prędzej wyda lub wymieni:


£10 front £10 back

Tak wygląda aktualnie wprowadzany nowy 10 funtowy banknot (plastikowy - na górze), porównany do starego (papierowy na dole):



Tutaj znajdziecie oficjalne informacje o wymianie.

Co ciekawe, wymiana pieniędzy odbywa się nie tylko w Wielkiej Brytanii.Także w Szwajcarii wchodzi w obieg nowa seria banknotów, która docelowo zastąpi starą. Jeśli ktoś ma w portfelu banknoty starej serii powinien zainteresować się ich wymianą.

piątek, 13 października 2017

Karty wielowalutowe - nowa karta od mBanku


Pisałem kiedyś o kartach wielowalutiwych. Pozwalają one osobom podróżującym za granicę na optymalizacje kosztów przez podpinanie (ręczne lub automatyczne) karty do rachunku w danej walucie.

Tym razem mBank dla swoich zamożniejszych klientów wymyślił jeszcze inny sposób. Otóż owa karta Visa Świat będzie działała w ten sposób, że nie będzie konieczności posiadania żadnego rachunku walutowego. Transakcje będą po prostu przeliczane bezpośrednio po kursie Visa, który jest podobno korzystniejszy.

Zastanawiam się, czy to faktycznie będzie takie korzystne i jeżeli tak, to dlaczego bankowi opłaca się zaoferować taką kartę jednym klientom a innym nie? Rezygnuje przecież w ten sposób ze swojej marży na tych klientach, którzy akurat częściej zapewne jeżdżą za granicę...


wtorek, 3 października 2017

Lokaty bankowe - październik 2017

Jak co miesiąc powracam do tematu lokat w bankach. Sprawdzam co się zmieniło i jakie opcje dają aktualne promocja "lokatowe".

Przechodząc do meritum. Idąc od najlepiej oprocentowanych promocyjnych lokat, na pierwszym miejscu nieodmiennie mamy Lokatę Happy na 4% na 2 miesiące w Idea Bank, zaś w  Nest Bank także lokatę na 4% na 3 lub 6 miesięcy dla klientów, którzy otworzą nowe konto osobiste.

Nadal na 1 miesiąc dla posiadaczy konta osobistego w Eurobanku mamy promocję na poziomie 3,5% dla tych którzy aktywują aplikację mobilną. Dla nowych klientów mBank proponuje zaś powitalną lokatę na 3,5% na okres 3 miesięcy. Mamy jeszcze 3 miesięczny wariant Lokaty Happy w Idea Banku na 3,5%.

Na poziomie 3,15% wcina się Inbank z lokatą na 36 miesięcy (bez gwarancji BFG ale jego estońskiego odpowiednika).

Następnie mamy 3% z lokatami na 1 miesiąc w Idea Banku i Lions Banku.

Na tym samym poziomie (3%) mamy jeszcze Getin Bank na 2 miesiące, Noble na 2 miesiące, Idea Bank w wariancie Happy PRO na 3 miesiące, BGŻOpima z lokatą bezkarną na 3 miesiące oraz Inbank na 24 miesiące.

Gdyby odfiltrować promocje i oferty wiązane to najwięcej dostaniemy na lokacie Tylko Teraz w Idea Banku na 1 miesiąc (2,85%) albo na 3 miesiące (2,75%)

Poziom 2,75% zajmuje jeszcze 3 letnia lokata w Idea Banku, a potem mamy 2,7% z lokatami 2 letnią w Idea Bank i trzyletnią w Toyota Banku.

Na krótki okres (do 6 miesięcy) bez haczyków i promocji, maksymalnie dostaniemy (poza wymienioną lokatą Tylko Teraz w Idea Banku), jeszcze od 2,25% do 2,05% też w Idea na lokatach od 5 do 1 miesiąca, a następnie 2% w Plus Banku.


czwartek, 28 września 2017

Envelo Bank nowym wcieleniem Banku Pocztowego

Banków internetowych mieliśmy już trochę, mieliśmy też trochę pomysłów innowacji w finansach, które rozprzestrzeniły się na tradycyjne "marmurki". Tym razem w trend innowacji technologicznej wpisuje się nowe wcielenie Banku Pocztowego - Envelo Bank. Nowa marka ma pomóc dotrzeć do nowocześniejszych i aktywniejszych klientów. Skutkuje to tym, że aby założyć tam konto to trzeba najpierw zamknąć je w Banku Pocztowym. 

Odsuwając na bok ofertę - tę każdy sobie może porównać, zastanawiam się czym chce się nowy brand odróżnić na rynku. Banki z komórki już były, konta za darmo były i są, trochę to wygląda na nadganianie a nie wyprzedzanie konkurencji. Sama aplikacja mobilna czy interfejs też nie wyprzedzają peletonu.

Pamiętam jak budowano markę Banku pocztowego, wystartowano do internetu, była nawet ciekawa oferta lokat. To się szybko skończyło, brand nie zawalczył jakoś znamiennie na tle innych. Teraz mamy podejście z Envelo Bankiem. Czy będzie podobnie? interesujące, że od wielu lat Bank Pocztowy nie jest w stanie zdyskontować tak potężnego zasobu jakim jest sieć placówek i dostęp praktycznie do każdego klienta ze swoja ofertą. Coś nie idzie...Zobaczymy jak będzie tym razem.

środa, 20 września 2017

Inwestowanie w pożyczki pozabankowe - w czym mam problem?

Jest pewna grupa firm, które proponują inwestorom wejście w inwestowanie w tzw. pożyczki pozabankowe czy pożyczki internetowe, różnie ro wygląda. Są nawet serwisy internetowe pozwalające na podjęcie takiej inwestycji. Zachwalana jest stopa zwrotu 6% lub więcej rocznie, inwestorzy są też zapewniani, że w przypadku nie spłacania takiej pożyczki to zostanie ona odkupiona więc inwestycja jest niby bezpieczna.

Mam w tym przypadku kilka problemów mentalnych, które powstrzymują mnie przed tym typem inwestycji. 

Pierwsza rzeczy to formuła - nie każdy inwestor rozumie na czym polega cesja takiej umowy pożyczki i jakie obowiązki rzeczywiście ma właściciel takiej platformy pożyczkowej. Trzeba do tego jednak trochę znajomości kwestii prawnych. Rzecz jest w tym też, że trzeba od takiej cesji zapłacić podatek PCC. Nie liczyłem jak to wpływa na opłacalność inwestycji, ale to jest rzecz o której trzeba pomyśleć i się zatroszczyć.

Druga rzecz to ocena ryzyka - nie potrafię powiedzieć na ile ta czy inna kampania pożyczkowa wywiąże się ze swoich zobowiązań jeśli pożyczka nie będzie spłacana. Może będzie ok, może nie?

Dlaczego w ogóle ta czy inna firma się chce bawić w odsprzedawanie nam pożyczek? Nie chce angażować własnego kapitału, czy popyt na te pożyczki jest tak duży, czy też jest coś innego na rzeczy?

Finalnie mam pewne dylematy związane z tym, że są to pożyczki wysoko-kosztowe, które niejednokrotnie wprowadziły ludzi w długi. mam tu pewien dysonans bo nie chciałbym zachęcać do brania takich pożyczek to zatem nie powinienem na nich zarabiać.

No i ostatnie i najważniejsze chyba kwestie to rozliczenie podatków. W całości po stronie inwestora. ja nawet nie wiedziałbym jak to rozliczyć i zastanawiam się na jaką pomoc ze storny kompanii tak zachęcającej do inwestowania możemy liczyć? Obawiam się, że jak urząd skarbowy poprosi o wyjaśnienia to będziemy zostawieni z tym sami. Czy może tu być jakiś haczyk? na pewno konieczność wyliczania wszystkiego samodzielnie - w małej skali kilkuset złotych, nie ma to sensu, w dużej generuje ryzyko wątpliwości po stronie urzędu... a może nie?

Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tej kwestii i mógłby się podzielić w komentarzach? Tylko proszę o komentarze bez linków do firm oferujących takie inwestycje żeby nie było kryptoreklamy (będę kasował takie komentarze), zainteresowani sobie pewnie znajdą co trzeba.

wtorek, 12 września 2017

Obligacje PKN Orlen

Nasz rodzimy gigant paliwowy wystartował niedawno z emisją obligacji. Pewnie gdyby to były bardziej ryzykowne papiery nie pisałbym o nich na tym blogu, ale obligacje emitowane przez kluczową państwową spółkę, można uznać za względnie bezpieczne.

Pieniądze z emisji obligacji zostaną przeznaczone na spłatę obligacji zapadających w listopadzie tego roku. 

Oferta wydaje się być w związku z tym dosyć sensowna (nie chciałem użyć słowa atrakcyjna - sensowna jest lepsze), jeżeli chodzi o relacje ryzyka do oprocentowania.

Warunki emisji są takie:
  • zapisy można składać w biurze maklerskim PKO-BP do piątku 15 września, o tym jeszcze trochę dalej,
  • obligacje emitowane są na 4 lata, ale będą notowane na Catalyst i tam będzie można je ewentualnie wcześniej sprzedać,
  • oprocentowanie będzie zmienne, określane względem WIBOR6M + 1% marży, na dziś to około 2,81%,
  • odsetki płatne co 6 miesięcy, 
  • Cena nominalna jednej obligacji to 100zł.
Jak się zapisać? Otóż jeśli posiadamy rachunek maklerski to trzeba udać się do biura maklerskiego PKO-BP i tam złożyć zlecenie, opłacić je i złożyć dyspozycję aby  obligacje umieszczono na naszym rachunku (w dowolnym biurze maklerskim). Moment złożenia zapisu nie ma znaczenia, przypadku popytu przekraczającego liczbę oferowanych obligacji będzie zastosowana zasada tzw. maksymalnego przydziału (każdy z drobnych inwestorów dostanie tyle ile się maksymalnie da, ale żeby dla wszystkich starczyło).

Na koniec warto pamiętać, że obligacje są instrumentem nie pozbawionym ryzyka. Może ono być mniejsze lub większe, ale zawsze istnieje. Trzeba mieć to na uwadze i podejmować decyzje rozważnie.

Więcej informacji na stronie emitenta.


wtorek, 5 września 2017

Przegląd lokat bankowych - wrzesień 2017

Z każdym miesiącem zastanawiam się na ile banki skłonne były zmodyfikować swoje oferty lokat. były takie czasy kiedy zmiany były znaczące z miesiąca na miesiąc i przetasowania pomiędzy liderami rankingów były wyraźne. Od pewnego czasu jednak, wygląda to tak, jakby w pewien sposób sytuacja się ustabilizowała. Mamy takie banki "na które zawsze można liczyć" i takie, "na które nawet nie warto patrzeć". Jak będzie z nowym rokiem szkolnym? Sprawdźmy.

W segmencie lokat promocyjno/wiązanych may w zasadzie stałe towarzystwo. Idea Bank proponuje na 2 miesiące Lokatę Happy na 4%, zaś  Nest Bank ma lokatę na 4% na 3 lub 6 miesięcy dla klientów, którzy otworzą nowe konto osobiste. Mamy jednak nową propozycję Eurobanku, na 1 miesiąc dla posiadaczy konta osobistego, którzy aktywują aplikację mobilną. Eurobank proponuje wtedy 3,5%. Dalej jest podobnie jak było. mBank proponuje dla nowych klientów powitalną lokatę na 3,5% na okres 3 miesięcy, wymagane jest otwarcie konta. Następnie znów mamy oferty Idea Banku na 3 miesiące na 3,5% i na 1 miesiąc na 3%. Z kolei ramię "dla bogatych" przy Idea Banku - Lions Bank proponuje (tylko) 3% na lokacie Welcome na 1 miesiąc, ale za to dla kwot ponad 100 tyś zł.

Na poziomie 3% mamy jeszcze Getin i Noble Bank na 2 miesiące, Idea Bank z lokatą Happy PRO na 3 miesiące, BGŻ Optima na 3 miesiące dla nowych klientów.

Mamy jeszcze dłuższe lokaty na 3%: Deutsche Bank (12m) i Inbank (36m - bez gwarancji BFG)

Inbank ma jeszcze lokatę na 24 miesiące na 2,8% (też bez gwarancji BFG)

Toyota bank proponuje na takim długoterminowym depozycie na 26 miesięcy stawkę 2,75%, podobnie Idea Bank.

Idea Bank ma jeszcze ofertę na 24 miesiące na 2,7%, podobną ofertę ma Nest Bank.

gdyby wyeliminować haczyki i oferty promocyjne czy wiązane, mamy w segmencie lokat krótkich ofertę Idea Banku na 2,6% na 2,3 i 4 miesiące

Reszta wygląda niestety słabo.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Kredyty Polaków

Ukazały się niedawno dosyć ciekawe dane dotyczące zadłużenia Polaków. Z raportu "InfoKredyt" przygotowanego przez ZBP, wynika, że 15,3 mln Polaków posiada kredyt, a średnie zadłużenie wynosi 38 tysięcy zł.

W tych liczbach, 8,3 mln osób posiada kredyt konsumpcyjny, 4,3 mln kartę kredytową (sadzę, że liczą tu kartę niezależnie od poziomu wykorzystanego salda), a kredyt mieszkaniowy 2,05 mln osób. Mam pewne wątpliwości co do tych danych, bo przecież jedna osoba może posiadać kilka kredytów, a te liczby się trochę nie sumują.

Interesujące są trendy wartościowe. Względem 2015 roku zadłużenie łączne wzrosło o 5%, przy czym wartość kredytów konsumpcyjnych o 2%.

Interesujący jest też wpływ 500+, z innego raportu przygotowanego przez BIG InfoMonitor wynika, że wielu ankietowanych otrzymujących 500+ spłaciło (częściowo lub całkowicie) dzięki temu swoje długi. Bardzo wielu też przyznało, że dzięki temu nie musiało zapożyczać się w banku czy firmie pożyczkowej - pojawiły się zatem oszczędności.

Wydaje mi się, że interesujące będzie śledzenie tych trendów.


czwartek, 17 sierpnia 2017

Przerwa urlopowa

Najwyższy czas ogłosić przerwę urlopową. Są kraje, które de facto zamykają na miesiąc całą gospodarkę przerzucając wysiłek ludzki z wytwarzania na konsumpcję uciech wakacyjnych.Czasem dziwię się, że jeszcze funkcjonują, ale widocznie południowe słońce pomaga wyluzować swój stosunek do wskaźników wzrostu PKB. W końcu żyjemy żeby produkować i konsumować, czy też odwrotnie konsumujemy to co wytworzymy po to aby żyć?

Tak więc plan na najbliższe dni jest taki, aby oddać się wypoczynkowi. Może uda mi się w międzyczasie przeczytać kolejną książkę, której recenzja trafi do działu recenzje na blogu przegląd Finansowy.

Tymczasem zachęcam wszystkich do lektury co ciekawszych pozycji z tamtej listy. Wybór co ciekawszych prezentowałem już na drugim blogu, ale specjalnie dla Was powtórzę w trochę zmienionej formie.

"Wspomnienia gracza giełdowego" to pozycja z gatunku tych, które czyta się dosyć lekko i przyjemnie trochę jak powieść. Właśnie dlatego warto zabrać ją ze sobą na wakacje. 

Inna książka, którą czyta się trochę jak powieść historyczną to  "Kiedy pieniądz umiera" Adama Fergussona - nie trzeba skupiać się na liczbach czy wykresach, a raczej śledzić wydarzenia, które zostały w niej opisane.

Trzecia to "Zwiedzeni przez losowość" Nassima Taleba. Ksiażka, która pozwala sobie uświadomic rolę, jaką odgrywa przypadek w kształtowaniu naszej rzeczywistości. Czytałem ją na plaży - więc stwierdziłem "organoletpycznie", że na upał się nadaje.

Na dokładkę kilka archiwalnych wpisów z tego i drugiego bloga, na pobudzenie rozmyślań:
  • Pieniądz jako zaufanie -  Analizowaliście kiedyś czym tak na prawdę jest pieniądz? Warto się pochylić nad tym co przedstawia sobą kolorowy papierek, który wydajemy w sklepie, czy to jest wartość naszego czasu, naszej pracy, nasz majątek, dochód, nasze marzenia? 
  • Przeregulowanie - Ilu z Was zastanawiało się nad założeniem firmy, ale wystraszyło się wszystkich tych urzędowych formalności, podatków, ZUSów, deklaracji, rozliczeń, przepisów, etc? Moim zdaniem nadmiar regulacji, na który cierpi nasza gospodarka tłamsi naszą kreatywność i przedsiębiorczość.
  •  Chiny, złoto i ropa - układanka - trochę rozważań nad systemem monetarnym i kierunkami przepływu bogactwa.
  • W końcu wpis o tym, czy warto trzymać w domu gotówkę - sytuacje takie jak ta, gdy nie działał w sklepie terminal do kart czy kiedy z braku prądu cała gospodarka w jakiejś miejscowości (vide wichury) staje w miejscu przekonują mnie, że uzależnianie się od technologii elektronicznej, niesie ze sobą ryzyko i zawsze lepiej tej gotówki trochę mieć.
Zaś do oglądnięcia polecam Równość jest niesprawiedliwa - nagranie wideo z wykładu dr. Yarona Brooka, na prawdę warte rozpropagowania i analizowania po kilka razy.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Karta wielowalutowa

Wyjeżdżając na wakacje za granicę zmuszeni jesteśmy aby płacić w walucie kraju w którym przebywamy. Posiadanie gotówki jednak bywa uciążliwe i tu z pomocą przychodzi karta płatnicza. rzecz w tym, że płacąc polską kartą za granicą narażamy się na opłaty z tytułu przewalutowania naszej płatności. Kursy po których się to dokonuje są niejednokrotnie dosyć niekorzystne. 

Można w tym calu wykorzystać kartę walutową wydaną do posiadanego przez na dodatkowego rachunku w obcej walucie. Sam korzystam z takich rozwiązań i opisywałem je swego czasu na blogu. Niestety rozwiązanie to ma pewną wadę. Otóż taka kartę jest kolejnym kawałkiem plastiku, który musimy mieć w portfelu.

Dlatego właśnie chciałbym przybliżyć koncepcję karty wielowalutowej. Coraz więcej banków wydaje takie karty (wiem o Pekao, Ing czy BGŻBNP), które mają możliwość "przełączania" z jednej waluty na drugą. nie są to przy tym karty prepaid. Jest to normalna zwykła karta płatnicza, tyle tylko że w systemie transakcyjnym, przez teleserwis albo z aplikacji mobilnej mamy możliwość przełączenia jej na inny rachunek. Karta wtedy ze złotówkowej staje się kartą w EUR albo w dolarach.

Różnice o których wiem, że są pomiędzy kartami tego typu wydawanymi przez różne banki, polegają między innymi na tym, że jedne mają ręczną funkcję przełączania na inny rachunek walutowy (te opcję preferuję bo mam kontrolę nad tym w jakiej walucie zapłacę), a inne mają opcję "automatyki", która nie wiem jak działa.

Przymierzając się do zaopatrzenia się w taką kartę warto przeanalizować też scenariusz w jaki sposób rozliczane są transakcje w walucie innej niż waluta posiadanych przez nas rachunków przypietych do karty. Wiem o takich przypadkach, kiedy pomimo, że wolelibyśmy zapłacić np. w Chorwacji z rachunku w EUR, transakcja jest rozliczana w USD i płacona z rachunku w PLN. Warto taki scenariusz zbadać przed wyjazdem za granicę.

Warto także sprawdzić ile kosztują wypłaty z bankomatów za granicą. Może się okazać, że wszelkie korzyści z korzystania z takiej karty bledną kiedy rozliczymy transakcje i zobaczymy prowizje.

Z czego ja korzystam?
Mam rachunek w BGŻBNPPARIBAS (dłuższej nazwy nie było), do którego mam kartę z możliwością przepinania się na rachunek w EUR. Kiedy jadę np. na Bałkany, przełączam się na EUR i wszystko płacę z rachunku w EUR. Także transakcje w Kunach chorwackich są przeliczane i pokrywane z rachunku w EUR. Jeżeli chodzi o kursy, to stwierdziłem, że są one akceptowalne.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Lokaty bankowe - porównanie - sierpień 2017

Tradycyjnie jak co miesiąc, wraz z nadejściem sierpnia spróbuję przeanalizować czy sytuacja na rynku w jakikolwiek sposób się zmieniła.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę oferty wiązane do 12 miesięcy (wymaganie posiadania lub założenia konta w danym banku) czy też promocje dla "nowych klientów" czy "nowych środków" to na pierwszym miejscu mamy nadal dwa te same banki. Idea Bank proponuje na 3 miesiące Lokatę Happy na 4%, zaś  Nest Bank ma lokatę na 4% na 3 lub 6 miesięcy dla klientów, którzy otworzą nowe konto osobiste. 

mBank proponuje dla nowych klientów powitalną lokatę na 3,5% na okres 3 miesięcy, wymagane jest otwarcie konta.

Oferta powyższych jest oczywiście ograniczone wyłącznie do kwoty 10 tysięcy złotych.

Z top 3 wypadł Alior.

Na poziomie 3% mamy oferty:  Idea Bank z lokatą Happy PRO (limit do 25 tyś PLN),
BGŻoptima  na 3% z lokatą bezkarną na 3 miesiące z limitem do 20 tyś zł.

Reszta lokat poniżej 3% nas nie interesuje.
 
Jeżeli chodzi o długoterminowe lokaty to mamy: 
  • Inbank (jego lokaty nie są gwarantowane przez BFG ale jego estoński odpowiednik) z propozycją 3% na 36 miesięcy i 2,8% na 24 miesiące,
  • Toyota Bank (2,75% na 36 miesięcy z kontem, 2,7% na 36 miesięcy bez konta, oraz 2,60% na 24 miesiące z kontem i 2,55% na 24 miesiące bez rachunku),
  • Idea Bank (2,75% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące lub 36 miesięcy) 
  • Nest Bank ma lokatę na 2,5% na 24 miesiące dla nowych środków z kontem,
  • Bank Pocztowy podobnie ma lokatę na 2,5% na 36 miesięcy dla nowych środków z kontem,
  • Credit Agricole  podobnie ma lokatę na 2,5% na 36 miesięcy dla nowych środków z kontem,
  • Santander też proponuje 2,5% na 36 miesięcy w kilku różnych wariantach.
Jeżeli chodzi o konta oszczędnościowe to Millenium, Eurobank i Getin Bank mają promocję oferując 2,5% na kontach oszczędnościowych dla nowych środków/klientów. Bez promocji najlepsze oprocentowanie dostaniemy na Koncie Zośka Pro (oszczędnościowe w Idea Bank) bo 2,25%, ewentualnie w Lions Banku (Lions Excellence 2,15% ale nie wiem czy tu nie jest jakiś dolny limit bo to bank "dla zamożnych"). Toyota Bank proponuje konto hybrydowe oprocentowane na 2%. Reszta oprocentowana niżej.
 
Lokaty bez haczyków na krótki termin najlepiej szukać w Idea Banku - znajdziemy tam Lokatę Wielki Procent na 2,5% na 1 albo 5 miesięcy. Poza tym lipa.  


 
 


poniedziałek, 24 lipca 2017

Krzywa Laffera

Jest taka koncepcja teoretyczna w ekonomii, która mówi, że w przypadku zwiększania stopy opodatkowania w gospodarce, dochody budżetowe rosną tylko do pewnego momentu, a następnie zaczynają spadać. Jednym słowem, koncepcja ta mówi, że dokręcanie podatkowej śruby działa jedynie do pewnego momentu, a po przekroczeniu pewnego punktu krytycznego już przestaje mieć efekty.

W połowie lat 70 XX wieku koncepcję te opisał Arthur Laffer ilustrując ją charakterystycznym rysunkiem krzywej, która do pewnego momentu rośnie, a później opada.

Koncepcja ta jest mocno kontrowersyjna, wydaje się logicznym, że co do zasady jest poprawna, ale co do samego kształtu krzywej i jej parametrów, stałości w czasie i tego, w którym punkcie się znajdujemy jest zawsze spór. Co więcej decyzje podejmowane w gospodarce różnią się w zależności od tego czy są to np. indywidualne decyzje zakupowe, czy decyzje przedsiębiorstw jako całości. Jako uogólnienie to koncepcja ta wydaje się słuszna, że nadmierny fiskalizm zaczyna w pewnym momencie wypychać działalność gospodarczą w szarą strefę, nader często jednak krzywą Laffera używa się do atakowania polityków chcących zwiększyć podatki.
Dane empiryczne wskazują, że obniżenie skrajnie wysokich stawek podatkowych rzeczywiście przynosiło skutki w postaci zwiększenia dochodów budżetowych (np. PIT 1925r. USA, podatek akcyzowy od wyrobów spirytusowych w Polsce). Rzecz w tym, że takie przykłady się dosyć trudno analizuje bo gospodarka jako całość jest bardzo złożonym organizmem, intuicyjnie jednak wydaje się, że jednak coś jest na rzeczy. Wysokie stawki podatkowe zwykle stanowią zachętę do szukania sposobów optymalizacji podatkowej.

niedziela, 16 lipca 2017

Najpopularniejsze wpisy na blogu

Postanowiłem zrobić małą analizę jakie wpisy na blogu zyskały największa popularność. Okazuje się, że największym zainteresowaniem czytelników cieszył się wpis o lokowaniu oszczędności w złocie (http://www.mojaforsa.pl/2016/04/lokowanie-oszczednosci-w-zocie.html). W sumie cieszę się, bo jest to swego rodzaju kondensat najważniejszych informacji na ten temat, z linkami do innych moich wpisów pogłębiających kwestię inwestowania w złoto. Skoro taką popularność uzyskał to być może warto napisać jeszcze kilka zdań na ten temat w kolejnym wpisie? Zastanowię się. 

Drugim adresem na blogu, który się cieszy sporą liczbą odwiedzających jest Encyklopedia Pojęć Finansowych. Także mnie to cieszy ze względu na to, że właśnie dla Was zebrałem tam definicje kilkudziesięciu najważniejszych pojęć. Cieszę się, że z tego korzystacie.

Kolejny popularny link, to kolekcja darmowych ebooków. Fajnie, że się przydaje. Jeżeli macie jakieś linki do e-booków, które zostały przez autorów udostępnione za darmo możecie je podesłać poprzez formularz kontaktowy albo wrzucić w komentarzach.

Następny w kolejności jest wpis "jak zabezpieczyć swoje dane przed wzięciem na nie kredytu". Co ciekawe większość odwiedzających go to użytkownicy komórek. Nie wiedzieć czemu właśnie z telefonów komórkowych (może w akcie paniki?) wyszukują właśnie ten temat. Sądzę, że muszę napisać nowy, jeszcze bardziej wyczerpujący artykuł na ten temat, bo tamten był dosyć skrótowy.

W końcu wpis o tym, czy warto trzymać w domu gotówkę. Też się ostatnio nad tym zastanawiam, ale sytuacje takie jak wczoraj w warzywniaku kiedy nie działał terminal do kart przekonują mnie, że uzależnianie się od technologii elektronicznej, niesie ze sobą ryzyko i zawsze lepiej tej gotówki trochę mieć.

A wy macie jakieś swoje ulubione wpisy?

poniedziałek, 10 lipca 2017

Czym ryzykujemy biorąc kredyt?

Zaciągając w banku zobowiązanie kredytowe powinniśmy zastanowić się jakie ryzyka wiążą się z podpisaniem takiej umowy. Wzięcie kredytu oznacza zwykle, że do dyspozycji uzyskujemy już teraz określoną sumę finansową, a zobowiązujemy się ją spłacać z odsetkami przez lata.


Jakie jest ryzyko? Otóż przede wszystkim ryzykiem jest to, że nie wiemy co się wydarzy w przyszłości. Biorąc kredyt zakładamy się z bankiem o to, że nic się nie wydarzy nieprzewidywalnego. Kiedy zdarzy się coś nie tak zwykle przegrywa klient, bo bank ma takie czy inne zabezpieczenia spłaty kredytu.

Tak więc - przede wszystkim ryzyko leży w tym, że może wydarzyć się coś co sprawi, że nie będziemy w stanie spłacać rat. Niech to będzie utrata pracy, zdrowia czy wręcz wzrost stóp procentowych. Bo przy kredycie branym na zmiennej stopie, w przypadku ich wzrostu bank zacznie nam naliczać wyższe raty.

Warto sobie na taką okoliczność przed wzięciem kredytu rozważyć potencjalne sytuacje awaryjne.

W ogóle to warto zrobić symulację w przypadku wzrostu raty. Dobrze założyć kilka scenariuszy wzrostu stóp i policzyć na ile podniesie nam to ratę. Arto także mieć pewną pulę pieniędzy odłożoną na obsługę rat naprzód - wtedy będziemy spać bezpieczniej i spokojniej.

piątek, 30 czerwca 2017

Lokaty w lipcu 2017

Jutro zaczynamy nowy miesiąc i chciałem szybko zeskanować rynek czy mamy jakieś istotne zmiany na rynku lokat bankowych.

Otóż okazuje się, że w segmencie lokat związanych z jakaś oferta dodatkową w postaci konta, czy też dedykowanych dla nowych klientów, do gry wrócił Idea Bank proponując na 1,2 lub 3 miesiące Lokatę Happy na 4%. Oferta jest oczywiście ograniczone wyłącznie do kwoty 10 tysięcy złotych, ale dla tych, którzy nie korzystali dotąd z oferty to jest to jakiś pomysł.  Gdyby ktoś chciał ulokować więcej, to jest dostępna lokata Happy Pro z limitem do 25 tyś, ale na 3% na 3 miesiące.

Także Nest Bank ma lokatę na 4% na 3 lub 6 miesięcy dla klientów, którzy otworzą nowe konto osobiste. Limit kwotowy też obowiązuje do 10 tyś zł.

Alior z kolei przy zakładaniu konta  proponuje w promocji 4% na 2 miesięcznej lokacie (oczywiście trzeba jeszcze spełnić warunki aktywności konta, ale to pewnie w innych bankach też).

mBank proponuje dla nowych klientów powitalną lokatę na 3,5% na okres 3 miesięcy. Limit kwotowy jest taki sam jak wyżej, wymagane jest otwarcie konta.

Noble/Getin Bank proponuje na 2 miesiące lokatę mobilną na 3% wymagając posiadania konta. Limit 10 tyś zł.

BGŻoptima ma jeszcze na 3% lokatę bezkarną na 3 miesiące z limitem do 20 tyś zł.

Deutsche Bank proponuje z kolei 3% na lokacie 12 miesięcznej na powitanie przy zakładaniu konta i z limitem 100 tyś zł. 

Jak widać mamy pewne przetasowania (wreszcie jakaś zmiana). Z czołówki wypadły między innymi Plus Bank i Eurobank.

Gdyby jednak odfiltrować lokaty promocyjne i skupić się jedynie na tych standardowych to okazuje się, że tu większych zmian już nie ma. powiedziałbym, że jest nawet nieco słabiej. Mamy zatem długoterminowe lokaty w Idea Banku (2,70% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące lub 36 miesięcy) oraz Toyota Banku (2,7% na 36 miesięcy oraz 2,55% na 24 miesiące). Jeszcze Santander proponuje 2,5% na 36 miesięcy a Noble Bank 2,4% też na trzy lata i 2,3% na dwa.

Na krótszy termin maksymalne oprocentowanie mamy w Idea Banku (2% na 12 miesięcy), reszta jest poniżej 2% więc na prawdę szkoda pisać.

To już lepsze oprocentowanie dostaniemy na Koncie Zośka Pro (oszczędnościowe w Idea Bank) bo 2,25%, ewentualnie w Lions Banku (Lions Excellence 2,15% ale nie wiem czy tu nie jest jakiś dolny limit bo to bank "dla zamożnych"). Toyota Bank proponuje konto hybrydowe oprocentowane na 2%. Reszta oprocentowana niżej.

Słabo. Nie dziwić, że niektórzy się zaczynają łasić na oferty inne niż lokata bankowa które sugerują wyższy procent. Zalecam rozwagę bo to się wiąże niestety z większym ryzykiem.



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Skąd się bierze inflacja?

Inflacja to pojęcie, z którym stykamy się często. o inflacji mówią dziennikarze ekonomiczni, mówi o niej minister finansów, mówią o niej w bankach, czy wśród inwestorów. Intuicyjnie odczuwamy, że inflacja oznacza wzrost cen, ale czy rozumiemy to zjawisko i wiemy skąd się bierze?

Po pierwsze inflacja, rozumiana jako wzrost cen jest widocznym obrazem znacznie głębszego zjawiska lub zjawisk. Ceny mogą rosnąć, ze względu na niedopasowanie popytu i podaży w różnych sektorach gospodarki, mogą być napędzane sztucznie tworzonym popytem wywołanym strumieniem inwestycji rządowych lub prywatnych w określony sektor, mogą też mieć podłoże kosztowe (np. gdy rosną ceny paliw czy energii), w wielu przypadkach jednak te zjawiska w skali lokalnej i globalnej redukują się do tego, że w przypadku wzrostu ilości pieniądza w gospodarce jego wartość spada i odzwierciedla się to we wzroście cen.

Emisja pieniądza, czy inwestycje rządowe prowadzą do zwiększonych zakupów dóbr określonego rodzaju, co wywołuje presję na wzrost cen. Ten wzrost cen przekłada się na ssanie w innych sektorach wywołując wzrost cen innych dóbr, związanych pośrednio z pierwotnym popytem. Pojawia się także psychologiczne oczekiwanie wzrostu cen i presja na wzrost płac, które powoduje, wzmacniające efekty dodatniego sprzężenia zwrotnego.

Inflacja jest w pewnej mierze zjawiskiem psychologicznym jak i ekonomicznym. Oczekiwanie wzrostu cen skłania do podnoszenia cen własnych i powoduje, że czasem dochodzi do niekontrolowanego wzrostu inflacji. Podobnie dodruk pieniądza do pewnego stopnia nie jest zauważany przez uczestników obrotu gospodarczego, ale w pewnym momencie zaczyna być dostrzegany i wywołuje presję na wzrost cen i płac.

Zauważcie, że w dużej mierze za inflację odpowiada w gruncie rzeczy polityka rządu banku centralnego. To od niej zależy ilość pieniądza w systemie, wysokość obciążeń podatkowych i wielkość strumienia inwestycji rządowych.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Czy w ogóle opłaca się oszczędzać na lokatach?

Pytanie postawione w tytule pewnie nasuwa się wielu osobom, które obserwują zestawienia lokat. Poziom stóp procentowych nie wydaje się być zachęcający aby w ogóle wkładać pieniądze do banku. Na koncie rozliczeniowym od dawna już oprocentowanie jest zwykle zerowe (a po uwzględnieniu opłat - efektywnie ujemne). Konta oszczędnościowe jeszcze jakoś się bronią, ale wygląda to kiepsko, szczególnie jeżeli oprocentowanie nominalne jest poniżej inflacji.

Zostają lokaty, ale jak przyjrzymy się uważnie, to zauważymy, że jedynie te promocyjne dają jakiś sensowny procent. 

Pierwsza odpowiedź, zatem - która nasuwałaby się na pytanie tytułowe, powinna zatem brzmieć: "nie opłaca się". Tyle tylko, że należałoby rozpatrzyć alternatywy.

Lokata bankowa (do kwoty 100 tyś EUR gwarantowanej przez BFG) jest stosunkowo bezpiecznym instrumentem. Alternatywą mogą być w pewnym stopniu obligacje skarbowe, ale tu mamy troszkę więcej procedur związanych z ich zakupem i ewentualnym zbyciem.  Inne alternatywy tak naprawdę nimi nie są, bo nie możemy porównywać instrumentów finansowo inwestycyjnych o różnych klasach ryzyka czy płynności. 

Tak więc inwestycja w mieszkanie wydaje się być alternatywą dla lokaty pod względem generowanych przepływów finansowych, ale tak naprawdę nią nie jest. To znaczy, jest wyłącznie dla tych, którzy tak kupno mieszkania jak i lokatę traktowaliby na równi jako niepłynny długoterminowy sposób lokowania kapitału. 

Podobnie zakup złota - nie jest alternatywą dla lokaty ze względu na ryzyko zmienności kursu w krótkim i średnim terminie i niepewność co do przyszłego kursu w długim. 

Więc tak naprawdę lokaty w swojej klasie nie mają alternatyw. jeśli chcemy mieć środki ulokowane w gwarantowanym przez państwo instrumencie, dającym pewny i z góry określony procent to mamy do wyboru tak naprawdę lokaty i obligacje skarbowe. Pod względem finansowym są to opcje względnie porównywalne więc co do opłacalności jednych i drugich można mówić wyłącznie w szerszym kontekście uwzględniając alternatywny koszt kapitału, preferencję ryzyka i preferencję płynności.

Zapytacie więc po lekturze, całego tego wywodu, jaka więc do jasnej ciasnej powinna być odpowiedź na tytułowe pytanie. Cóż, salomonowa: "to zależy"...

piątek, 9 czerwca 2017

Lokaty bankowe czerwiec 2017

Trochę z opóźnieniem, ale chciałbym przeanalizować czy oferta banków w dziedzinie lokat uległa w czerwcu jakiejkolwiek zmianie. Uwaga ten przegląd jest subiektywny, to znaczy, że może i na rynku są lokaty o innych parametrach, ale z jakiś względów uznałem, że albo nie różnią się znacząco od tych wymienionych, albo nie są na tyle atrakcyjne albo szkoda na nie czasu bo byłoby wszystkiego za dużo.

Zobaczmy zatem w pierwszej kolejności na oferty promocyjne i wiązane (lokaty na nowe środki, dla nowych klientów, czy w pakiecie z kontem). Najwyżej oprocentowane są lokaty na 4% w Nest Bank i Plus Bank na 3 miesiące a w Alior i w Idea na 2 miesiące. 

Niestety nic nowego nie zobaczymy na poziomie 3,5% - tutaj znane od miesięcy te same oferty Idea Banku na 3 miesiące, mBank na 3 miesiące, Plus Bank na 2 miesiące i Eurobank na miesiąc.

Za 3% mamy oferty: Plus Bank na 1 miesiąc, Idea Bank na 1 miesiąc, Getin i Noble bank na 2 miesiące, Idea Bank na 3 miesiące oraz BGŻoptima na 3 miesiące. oraz Inbank z lokatą na 36 miesięcy (gwarancje nie są udzielone przez polski Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ale przez jego estoński odpowiednik).

Jeżeli chodzi o lokaty bez promocji czy wymaganego konta to najlepiej oprocentowane są długoterminowe lokaty w Idea Banku (2,8% na 60 miesięcy, 2,75% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące lub 36 miesięcy) oraz Toyota Banku (2,7% na 36 miesięcy oraz 2,55% na 24 miesiące). Jest jeszcze lokata na 2,5% w Idea Banku na 2 miesiące (Lokata Wielki Procent) i 4 albo 6 miesięcy (Lokata na Dzień Dziecka - który już chyba minął więc nie jestem pewien dlaczego i czy jest wciąż aktywna). Długoterminowo też na poziomie 2,5% mamy lokaty na 36 miesięcy od Santandera.




poniedziałek, 5 czerwca 2017

Inwestowanie w nieruchomości na wynajem

Pisałem w ubiegłym tygodniu o sposobach lokowania oszczędności i wspomniałem, ze kwestii nieruchomości nie uważam sensu stricte za lokatę. Nieruchomości to jest inwestycja, bo mamy tu pewne ryzyka. 

Jest wiele sposobów inwestowania na rynku nieruchomości, chciałem jednak podzielić się swoimi przemyśleniami co do inwestowania w mieszkania na wynajem. 

Wydaje mi się, że pod względem ryzyka, to jest to znacznie bezpieczniejsza forma inwestycji niż np. inwestycja w nieruchomości komercyjne. Takie komercyjne np. lokale użytkowe są znacznie bardziej podatne na wahania koniunktury. Owszem, można na nich osiągnąć wyższe stopy zwrotu, ale jest to w zamian za wyższe ryzyko. po prostu jeśli nastąpi dekoniunktura, to firmy zaczną rezygnować z najmu powierzchni handlowych czy biurowych albo magazynowych. Może się okazac, że wynajęcie takiej nieruchomości będzie trudne.

Nieruchomość na wynajem mieszkaniowy nie jest obarczona aż takim ryzykiem, ale to też będzie zależeć od segmentu. Wydaje mi się, że nieruchomości "premium" czyli takie np. apartamenty, będą w przypadku kryzysu wynajmować się gorzej. Ludzie będą po prostu szukali czegoś o niższym koszcie. Podobnie będzie z apartamentami wakacyjnymi. 

Najpewniejsze wydaje mi się wynajmowanie mieszkań na standardowym poziomie i cenowym i jakościowym. Tutaj jest zawsze ryzyko związane z najemcą, ale na to są sposoby jak się przed tym zabezpieczyć. Nie chcę się tu rozpisywać bo ta wiedza jest w wielu miejscach w sieci, które to miejsca są dedykowane pod tematykę inwestowania w mieszkania na wynajem. Powiem tylko, że sensownie skonstruowana umowa i odpowiednie podejście do najemcy, zazwyczaj działa. Przynajmniej takie są relacje ludzi, którzy "w tym siedzą".

No właśnie, ciekaw jestem, czy ktoś z pośród Was zajmuje się tą dziedziną i mógłby coś więcej na ten temat napisać? Ciekaw jestem Waszych opinii.

piątek, 2 czerwca 2017

Polecane wpisy

Chciałbym polecić Wam lekturę kilku wpisów z mojego drugiego bloga. Mam nadzieję, że będą dla Was interesujące"

wtorek, 30 maja 2017

Jak znaleźć numer KW?

Jakiś czas temu napisałem recenzję serwisu, dzięki któremu można znaleźć księgę wieczystą nieruchomości mając tylko adres albo numer działki. Taka funkcja okazuje się przydatna dla bardzo wielu ludzi i sporo z nich skorzystało z tej wyszukiwarki z korzyścią dla siebie. Gdyby ktoś z Was lub Waszych znajomych potrzebował kiedyś z tego skorzystać podajcie mu ten link:

poniedziałek, 29 maja 2017

Lokowanie oszczędności

Sposoby lokowania oszczędności są popularnym tematem poszukiwań w internecie. Wydawać by się mogło, że na stronach internetowych, blogach czy forach już tyle na ten temat napisano. tymczasem mam wrażenie, że wciąż poziom edukacji finansowej i świadomość tego w jaki sposób można swoje oszczędności ulokować jest niewielki.



Nie chcę pisać o inwestowaniu oszczędności, bo to jest jeszcze odrębny temat, ale chciałem napisać kilka systematyzujących słów na temat lokowania, rozumianego jako przechowanie w bezpieczny sposób wartości.

Ujmując temat w ten sposób w zasadzie mamy do wyboru praktycznie wyłącznie:
Nad złotem bym się zastanawiał, czy je tu zaliczyć ale zaraz odezwą się w komentarzach osoby, które stwierdzą (w pewnym sensie słusznie), że cena złota jest zbyt zmienna aby je uznać za bezpieczne aktywo. Ze złotem jest tego rodzaju kwestia, że należy je traktować jako coś służącego do przechowania wartości, ale też jako rodzaj ubezpieczenia.

Wracając zatem do tematu bezpiecznego lokowania to mamy cały system bankowy, w którym lokaty czy środki na koncie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do wartości 100 tyś euro. Należy jednak mieć na uwadze, że bywają banki, które działają w Polsce na podstawie licencji z innego kraju i w takim wypadku w razie problemów trzeba będzie odzyskiwać środki w zagranicznej instytucji.

Co do obligacji to mam na myśli przede wszystkim obligacje skarbowe. Obligacji korporacyjnych nie klasyfikowałbym jako metody lokowania a już inwestycję podatną na znacznie większe ryzyko. Więc obligacje skarbowe gwarantowane przez państwo - tutaj zaraz się ktoś podniesie z miejsca i powie, że przecież były takie wypadki jak wojna, że państwa bankrutują i nie spłacają swoich długów. Owszem, to prawda, ale prawdopodobieństwo jest niewielkie.

Z resztą kłania się dobra praktyka, aby dywersyfikować i nie wkładać całych oszczędności do jednego koszyka.

Na koniec - ktoś może powiedzieć, a co z nieruchomościami? Otóż uważam, że to nie jest bezpieczna lokata a rodzaj inwestycji. Podatnej na ryzyko - nie takie jak na rynkach finansowych, ale trzeba się na tym znać bo sami też bywamy ryzykiem swoich inwestycji.

A jakie wy macie poglądy na lokowanie vs. inwestowanie pieniędzy?

poniedziałek, 22 maja 2017

Jakie pułapki czają się w lokatach strukturyzowanych?

Banki czy firmy ubezpieczeniowe, od czasu do czasu, mają w swojej ofercie różnego rodzaju produkty strukturyzowane. O ile tak zwane poliso-lokaty zdołały już zapracować sobie na złą opinię, to struktury bankowe postrzegane są różnie. Ja sam, na łamach bloga Przegląd-Finansowy nie jeden raz dawałem upust swojej negatywnej opinii o takich produktach. Wynika to przede wszystkim z ich zagmatwanego charakteru, za którym najczęściej czai się chęć najzwyklejszego wyrolowania klienta.

Jak to jest zrobione? postaram się poniżej zwrócić Waszą uwagę na pewne elementy takiej lokaty strukturyzowanej, które powinny zapalić czerwoną lampkę.

Po pierwsze stopień komplikacji. Jeżeli wzory służące do wyliczenia potencjalnego zysku są zbyt złożone aby je zrozumieć - odpuśćcie sobie. Nie polegałbym przy tym na objaśnieniach sprzedawcy bankowego. On zawsze narysuje najbardziej optymistyczny przypadek na wykresie, taki - gdzie kreska będzie się piąć w górę. Rzecz w tym, że taki najbardziej optymistyczny przypadek jest zwykle najmniej prawdopodobny.

Po drugie - egzotyka. Często "struktury" oparte są o kurs akcji jakiegoś przedsiębiorstwa, którego kompletnie nie znamy, albo giełdy w jakimś odległym kraju. Może i prawdą jest, zapewnienie że są szanse na wzrost, ale bez wiedzy o instrumencie bazowym nie jesteśmy w stanie określić jak duże są to szanse. Poza tym, jeśli ma to być firma, którą znamy tylko z reklam lum korzystamy z jej produktów, to niestety jest to zbyt mała wiedza aby ocenić jej kondycję i szanse na wzrost kursu.

Po trzecie - jeżeli wynik, czy stopa zwrotu takiej lokaty strukturalnej jest uzależniona od wartości kursu gdzieś w momencie mocno odległym w czasie, to byłbym ostrożny. Im dłuższy okres, tym szanse odgadnięcia właściwego kursu są mniejsze.

No właśnie, odgadnięcia - bo często taka lokata jest zwykłym hazardem. Polega na tym, że zakładamy się z bankiem o to jaki będzie kurs jakiegoś instrumentu w określonym dniu. Szanse na to, że odgadniemy poprawnie są znacznie mniejsze niż te, że się pomylimy.

Kolejna sprawa to szerokość tzw "widełek". Zwykle w różnych strukturach jest tak, że kurs musi znaleźć się pomiędzy dwoma wartościami. Im węższe widełki, tym szanse na zmieszczenie się mniejsze. Wtedy lepiej sobie darować.

Następna rzecz to, tzw. "bariera". Jeśli kupujemy "strukturę" zakładającą wzrost kursu, to uczciwe byłoby żebyśmy partycypowali w całym wzroście. Jeżeli zaś bank mówi nam, że gdy wzrost będzie "zbyt duży" to nie dostaniemy nic poza zwrotem kapitału, to uciekajmy od takiej oferty, to nie jest uczciwy układ. Prawdopodobnie bank przewiduje, że właśnie ten wzrost kursu może być wyższy.

Kolejna rzecz to okres pomiaru, przez jaki instrument bazowy ma spełniać określony warunek. Tutaj sprawa jest taka, że szanse na to aby kurs długo utrzymał się w wąskich widełkach są zwykle małe. Z drugiej strony pomiar średniego kursu jest lepszy niż pomiar w danym dniu. trzeba to na spokojnie rozważyć, jakie jest prawdopodobieństwo.

Ja bym wystrzegał się "struktur", w których wynik zależy od pomiaru w jednym dniu. To tak jakby próbować przewidzieć co będziemy robić za dwa lata we wtorek o piętnastej. Jeszcze dalej uciekałbym od takich produktów gdzie jednocześnie w iluś takich "punktach w czasie" muszą być spełnione określone warunki. Szanse na to, że kilka razy z rzędu kurs w danym dniu spełni wąsko określone kryterium są zwykle bardzo bardzo niskie. To wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Jakie są szanse, że kilka razy pod rząd wyrzucimy kostką określone liczby bez żadnego odstępstwa?

Jest jeszcze kwestia ochrony kapitału. Zwykle jest ona określona w ten sposób, że jeśli nie zostaną spełnione warunki wypłaty zysku to dostaniemy zwrot kapitału. Czasem jednak jest określone, że zwrot będzie mniejszy niż 100%, trzeba na to uważać.

Generalnie ja jestem zdania, że "struktury" mają w sobie więcej hazardu niż inwestowania. Często sami jesteśmy w stanie ułożyć sobie portfel inwestycyjny aby osiągnąć zbliżony lub lepszy rezultat. Wystrzegajmy się skomplikowanych instrumentów, a te gdzie konieczne jest spełnienie jednocześnie wielu warunków, omijajmy szerokim łukiem.

piątek, 19 maja 2017

Wywiad z Yanisem Varoufakisem

Na stronach Gazety Prawnej jest arcy interesujący wywiad z byłym ministrem finansów Grecji, Yanisem Varoufakisem - polecam lekturę:

Z resztą Varoufakis to bardzo inteligentna i interesująca postać, warto słuchać co ma do powiedzenia i czytać co ma do napisania. Polecam lekturę jego książki "Globalny Minotaur" 

 
Źródło: Flickr Valerij Ledenev CC BY-SA 2.0

poniedziałek, 15 maja 2017

Jak zaoszczędzić kupując walutę na wyjazd wakacyjny?

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, wielu z Was zapewne wyjedzie za granicę i potrzebuje zabezpieczyć środki finansowe na pobyt. Najczęściej waluta jaką posługujemy się za granicą to euro lub dolary, trzeba je wcześniej zakupić - w tym wpisie chciałem zasugerować jak można zaoszczędzić na tym procesie.

Oczywiście najprostszym sposobem jest pójście do kantoru. To w przypadku niewielkiej kwoty najsensowniejszy sposób, jeżeli nie mamy konta walutowego. Ale tutaj uwaga, wystrzegajmy się kantorów na lotniskach. Kursy walut, które są tam proponowane są zbójeckie. Generalnie warto najpierw sprawdzić w internecie jaki jest przeciętny kurs danej waluty w kantorach, a dopiero potem udać się na zakupy.

Przy większych kwotach warto rozważyć, czy nie opłaca się założyć konto walutowe. Jest sporo banków, które pozwalają na bezpłatne prowadzenie takiego rachunku. Należy tylko zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza to - czy dany bank obsługuje wpłaty i wypłaty gotówkowe, a jeżeli tak to czy pobiera prowizję. Druga rzecz, to czy oferuje kartę do tego rachunku i za ile.

Niektóre kantory internetowe także oferują karty walutowe. Jest to bardzo fajna opcja, warto ją rozważyć bo uwalnia nas od konieczności wożenia ze sobą całej gotówki. Warto jednak pamiętać, aby nie pokładać całego swojego zaufania do takiej karty - gotówkę warto także mieć, gdyby karta nie zadziałała.

Kupowanie waluty w kantorze internetowym jest opcją, która pozwala sporo zaoszczędzić na kursie. Z tak zakupionej waluty możemy skorzystać albo w ramach karty wydanej przez kantor, albo przelewając ją na nasz rachunek bankowy i wypłacając w gotówce. Kantorów online jest multum, niektóre mają także swoje punkty stacjonarne, w których można odebrać gotówkę. Jeżeli ktoś szuka informacji o tym jakie kantory funkcjonują w internecie, to na moim drugim blogu znajdzie listę i linki do porównywarek.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną sprawę. Niektóre banki mają swoje kantory online. Przykładowo Alior prowadzi rachunki walutowe, ale także w ramach kantoru online można założyć rachunek w danej walucie. I do jednych i do drugich rachunków można wyrobić kartę walutową, ale tylko ta wydana w ramach kantoru będzie bezpłatna. Za kartę do rachunku w ramach banku pobierane będą opłaty. Tak więc warto sprawdzać takie rzeczy. ja osobiście korzystam z kantoru internetowego Aliora i karty walutowej i sobie chwalę takie rozwiązanie.