czwartek, 17 sierpnia 2017

Przerwa urlopowa

Najwyższy czas ogłosić przerwę urlopową. Są kraje, które de facto zamykają na miesiąc całą gospodarkę przerzucając wysiłek ludzki z wytwarzania na konsumpcję uciech wakacyjnych.Czasem dziwię się, że jeszcze funkcjonują, ale widocznie południowe słońce pomaga wyluzować swój stosunek do wskaźników wzrostu PKB. W końcu żyjemy żeby produkować i konsumować, czy też odwrotnie konsumujemy to co wytworzymy po to aby żyć?

Tak więc plan na najbliższe dni jest taki, aby oddać się wypoczynkowi. Może uda mi się w międzyczasie przeczytać kolejną książkę, której recenzja trafi do działu recenzje na blogu przegląd Finansowy.

Tymczasem zachęcam wszystkich do lektury co ciekawszych pozycji z tamtej listy. Wybór co ciekawszych prezentowałem już na drugim blogu, ale specjalnie dla Was powtórzę w trochę zmienionej formie.

"Wspomnienia gracza giełdowego" to pozycja z gatunku tych, które czyta się dosyć lekko i przyjemnie trochę jak powieść. Właśnie dlatego warto zabrać ją ze sobą na wakacje. 

Inna książka, którą czyta się trochę jak powieść historyczną to  "Kiedy pieniądz umiera" Adama Fergussona - nie trzeba skupiać się na liczbach czy wykresach, a raczej śledzić wydarzenia, które zostały w niej opisane.

Trzecia to "Zwiedzeni przez losowość" Nassima Taleba. Ksiażka, która pozwala sobie uświadomic rolę, jaką odgrywa przypadek w kształtowaniu naszej rzeczywistości. Czytałem ją na plaży - więc stwierdziłem "organoletpycznie", że na upał się nadaje.

Na dokładkę kilka archiwalnych wpisów z tego i drugiego bloga, na pobudzenie rozmyślań:
  • Pieniądz jako zaufanie -  Analizowaliście kiedyś czym tak na prawdę jest pieniądz? Warto się pochylić nad tym co przedstawia sobą kolorowy papierek, który wydajemy w sklepie, czy to jest wartość naszego czasu, naszej pracy, nasz majątek, dochód, nasze marzenia? 
  • Przeregulowanie - Ilu z Was zastanawiało się nad założeniem firmy, ale wystraszyło się wszystkich tych urzędowych formalności, podatków, ZUSów, deklaracji, rozliczeń, przepisów, etc? Moim zdaniem nadmiar regulacji, na który cierpi nasza gospodarka tłamsi naszą kreatywność i przedsiębiorczość.
  •  Chiny, złoto i ropa - układanka - trochę rozważań nad systemem monetarnym i kierunkami przepływu bogactwa.
  • W końcu wpis o tym, czy warto trzymać w domu gotówkę - sytuacje takie jak ta, gdy nie działał w sklepie terminal do kart czy kiedy z braku prądu cała gospodarka w jakiejś miejscowości (vide wichury) staje w miejscu przekonują mnie, że uzależnianie się od technologii elektronicznej, niesie ze sobą ryzyko i zawsze lepiej tej gotówki trochę mieć.
Zaś do oglądnięcia polecam Równość jest niesprawiedliwa - nagranie wideo z wykładu dr. Yarona Brooka, na prawdę warte rozpropagowania i analizowania po kilka razy.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Karta wielowalutowa

Wyjeżdżając na wakacje za granicę zmuszeni jesteśmy aby płacić w walucie kraju w którym przebywamy. Posiadanie gotówki jednak bywa uciążliwe i tu z pomocą przychodzi karta płatnicza. rzecz w tym, że płacąc polską kartą za granicą narażamy się na opłaty z tytułu przewalutowania naszej płatności. Kursy po których się to dokonuje są niejednokrotnie dosyć niekorzystne. 

Można w tym calu wykorzystać kartę walutową wydaną do posiadanego przez na dodatkowego rachunku w obcej walucie. Sam korzystam z takich rozwiązań i opisywałem je swego czasu na blogu. Niestety rozwiązanie to ma pewną wadę. Otóż taka kartę jest kolejnym kawałkiem plastiku, który musimy mieć w portfelu.

Dlatego właśnie chciałbym przybliżyć koncepcję karty wielowalutowej. Coraz więcej banków wydaje takie karty (wiem o Pekao, Ing czy BGŻBNP), które mają możliwość "przełączania" z jednej waluty na drugą. nie są to przy tym karty prepaid. Jest to normalna zwykła karta płatnicza, tyle tylko że w systemie transakcyjnym, przez teleserwis albo z aplikacji mobilnej mamy możliwość przełączenia jej na inny rachunek. Karta wtedy ze złotówkowej staje się kartą w EUR albo w dolarach.

Różnice o których wiem, że są pomiędzy kartami tego typu wydawanymi przez różne banki, polegają między innymi na tym, że jedne mają ręczną funkcję przełączania na inny rachunek walutowy (te opcję preferuję bo mam kontrolę nad tym w jakiej walucie zapłacę), a inne mają opcję "automatyki", która nie wiem jak działa.

Przymierzając się do zaopatrzenia się w taką kartę warto przeanalizować też scenariusz w jaki sposób rozliczane są transakcje w walucie innej niż waluta posiadanych przez nas rachunków przypietych do karty. Wiem o takich przypadkach, kiedy pomimo, że wolelibyśmy zapłacić np. w Chorwacji z rachunku w EUR, transakcja jest rozliczana w USD i płacona z rachunku w PLN. Warto taki scenariusz zbadać przed wyjazdem za granicę.

Warto także sprawdzić ile kosztują wypłaty z bankomatów za granicą. Może się okazać, że wszelkie korzyści z korzystania z takiej karty bledną kiedy rozliczymy transakcje i zobaczymy prowizje.

Z czego ja korzystam?
Mam rachunek w BGŻBNPPARIBAS (dłuższej nazwy nie było), do którego mam kartę z możliwością przepinania się na rachunek w EUR. Kiedy jadę np. na Bałkany, przełączam się na EUR i wszystko płacę z rachunku w EUR. Także transakcje w Kunach chorwackich są przeliczane i pokrywane z rachunku w EUR. Jeżeli chodzi o kursy, to stwierdziłem, że są one akceptowalne.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Lokaty bankowe - porównanie - sierpień 2017

Tradycyjnie jak co miesiąc, wraz z nadejściem sierpnia spróbuję przeanalizować czy sytuacja na rynku w jakikolwiek sposób się zmieniła.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę oferty wiązane do 12 miesięcy (wymaganie posiadania lub założenia konta w danym banku) czy też promocje dla "nowych klientów" czy "nowych środków" to na pierwszym miejscu mamy nadal dwa te same banki. Idea Bank proponuje na 3 miesiące Lokatę Happy na 4%, zaś  Nest Bank ma lokatę na 4% na 3 lub 6 miesięcy dla klientów, którzy otworzą nowe konto osobiste. 

mBank proponuje dla nowych klientów powitalną lokatę na 3,5% na okres 3 miesięcy, wymagane jest otwarcie konta.

Oferta powyższych jest oczywiście ograniczone wyłącznie do kwoty 10 tysięcy złotych.

Z top 3 wypadł Alior.

Na poziomie 3% mamy oferty:  Idea Bank z lokatą Happy PRO (limit do 25 tyś PLN),
BGŻoptima  na 3% z lokatą bezkarną na 3 miesiące z limitem do 20 tyś zł.

Reszta lokat poniżej 3% nas nie interesuje.
 
Jeżeli chodzi o długoterminowe lokaty to mamy: 
  • Inbank (jego lokaty nie są gwarantowane przez BFG ale jego estoński odpowiednik) z propozycją 3% na 36 miesięcy i 2,8% na 24 miesiące,
  • Toyota Bank (2,75% na 36 miesięcy z kontem, 2,7% na 36 miesięcy bez konta, oraz 2,60% na 24 miesiące z kontem i 2,55% na 24 miesiące bez rachunku),
  • Idea Bank (2,75% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące lub 36 miesięcy) 
  • Nest Bank ma lokatę na 2,5% na 24 miesiące dla nowych środków z kontem,
  • Bank Pocztowy podobnie ma lokatę na 2,5% na 36 miesięcy dla nowych środków z kontem,
  • Credit Agricole  podobnie ma lokatę na 2,5% na 36 miesięcy dla nowych środków z kontem,
  • Santander też proponuje 2,5% na 36 miesięcy w kilku różnych wariantach.
Jeżeli chodzi o konta oszczędnościowe to Millenium, Eurobank i Getin Bank mają promocję oferując 2,5% na kontach oszczędnościowych dla nowych środków/klientów. Bez promocji najlepsze oprocentowanie dostaniemy na Koncie Zośka Pro (oszczędnościowe w Idea Bank) bo 2,25%, ewentualnie w Lions Banku (Lions Excellence 2,15% ale nie wiem czy tu nie jest jakiś dolny limit bo to bank "dla zamożnych"). Toyota Bank proponuje konto hybrydowe oprocentowane na 2%. Reszta oprocentowana niżej.
 
Lokaty bez haczyków na krótki termin najlepiej szukać w Idea Banku - znajdziemy tam Lokatę Wielki Procent na 2,5% na 1 albo 5 miesięcy. Poza tym lipa.  


 
 


poniedziałek, 24 lipca 2017

Krzywa Laffera

Jest taka koncepcja teoretyczna w ekonomii, która mówi, że w przypadku zwiększania stopy opodatkowania w gospodarce, dochody budżetowe rosną tylko do pewnego momentu, a następnie zaczynają spadać. Jednym słowem, koncepcja ta mówi, że dokręcanie podatkowej śruby działa jedynie do pewnego momentu, a po przekroczeniu pewnego punktu krytycznego już przestaje mieć efekty.

W połowie lat 70 XX wieku koncepcję te opisał Arthur Laffer ilustrując ją charakterystycznym rysunkiem krzywej, która do pewnego momentu rośnie, a później opada.

Koncepcja ta jest mocno kontrowersyjna, wydaje się logicznym, że co do zasady jest poprawna, ale co do samego kształtu krzywej i jej parametrów, stałości w czasie i tego, w którym punkcie się znajdujemy jest zawsze spór. Co więcej decyzje podejmowane w gospodarce różnią się w zależności od tego czy są to np. indywidualne decyzje zakupowe, czy decyzje przedsiębiorstw jako całości. Jako uogólnienie to koncepcja ta wydaje się słuszna, że nadmierny fiskalizm zaczyna w pewnym momencie wypychać działalność gospodarczą w szarą strefę, nader często jednak krzywą Laffera używa się do atakowania polityków chcących zwiększyć podatki.
Dane empiryczne wskazują, że obniżenie skrajnie wysokich stawek podatkowych rzeczywiście przynosiło skutki w postaci zwiększenia dochodów budżetowych (np. PIT 1925r. USA, podatek akcyzowy od wyrobów spirytusowych w Polsce). Rzecz w tym, że takie przykłady się dosyć trudno analizuje bo gospodarka jako całość jest bardzo złożonym organizmem, intuicyjnie jednak wydaje się, że jednak coś jest na rzeczy. Wysokie stawki podatkowe zwykle stanowią zachętę do szukania sposobów optymalizacji podatkowej.

niedziela, 16 lipca 2017

Najpopularniejsze wpisy na blogu

Postanowiłem zrobić małą analizę jakie wpisy na blogu zyskały największa popularność. Okazuje się, że największym zainteresowaniem czytelników cieszył się wpis o lokowaniu oszczędności w złocie (http://www.mojaforsa.pl/2016/04/lokowanie-oszczednosci-w-zocie.html). W sumie cieszę się, bo jest to swego rodzaju kondensat najważniejszych informacji na ten temat, z linkami do innych moich wpisów pogłębiających kwestię inwestowania w złoto. Skoro taką popularność uzyskał to być może warto napisać jeszcze kilka zdań na ten temat w kolejnym wpisie? Zastanowię się. 

Drugim adresem na blogu, który się cieszy sporą liczbą odwiedzających jest Encyklopedia Pojęć Finansowych. Także mnie to cieszy ze względu na to, że właśnie dla Was zebrałem tam definicje kilkudziesięciu najważniejszych pojęć. Cieszę się, że z tego korzystacie.

Kolejny popularny link, to kolekcja darmowych ebooków. Fajnie, że się przydaje. Jeżeli macie jakieś linki do e-booków, które zostały przez autorów udostępnione za darmo możecie je podesłać poprzez formularz kontaktowy albo wrzucić w komentarzach.

Następny w kolejności jest wpis "jak zabezpieczyć swoje dane przed wzięciem na nie kredytu". Co ciekawe większość odwiedzających go to użytkownicy komórek. Nie wiedzieć czemu właśnie z telefonów komórkowych (może w akcie paniki?) wyszukują właśnie ten temat. Sądzę, że muszę napisać nowy, jeszcze bardziej wyczerpujący artykuł na ten temat, bo tamten był dosyć skrótowy.

W końcu wpis o tym, czy warto trzymać w domu gotówkę. Też się ostatnio nad tym zastanawiam, ale sytuacje takie jak wczoraj w warzywniaku kiedy nie działał terminal do kart przekonują mnie, że uzależnianie się od technologii elektronicznej, niesie ze sobą ryzyko i zawsze lepiej tej gotówki trochę mieć.

A wy macie jakieś swoje ulubione wpisy?

poniedziałek, 10 lipca 2017

Czym ryzykujemy biorąc kredyt?

Zaciągając w banku zobowiązanie kredytowe powinniśmy zastanowić się jakie ryzyka wiążą się z podpisaniem takiej umowy. Wzięcie kredytu oznacza zwykle, że do dyspozycji uzyskujemy już teraz określoną sumę finansową, a zobowiązujemy się ją spłacać z odsetkami przez lata.


Jakie jest ryzyko? Otóż przede wszystkim ryzykiem jest to, że nie wiemy co się wydarzy w przyszłości. Biorąc kredyt zakładamy się z bankiem o to, że nic się nie wydarzy nieprzewidywalnego. Kiedy zdarzy się coś nie tak zwykle przegrywa klient, bo bank ma takie czy inne zabezpieczenia spłaty kredytu.

Tak więc - przede wszystkim ryzyko leży w tym, że może wydarzyć się coś co sprawi, że nie będziemy w stanie spłacać rat. Niech to będzie utrata pracy, zdrowia czy wręcz wzrost stóp procentowych. Bo przy kredycie branym na zmiennej stopie, w przypadku ich wzrostu bank zacznie nam naliczać wyższe raty.

Warto sobie na taką okoliczność przed wzięciem kredytu rozważyć potencjalne sytuacje awaryjne.

W ogóle to warto zrobić symulację w przypadku wzrostu raty. Dobrze założyć kilka scenariuszy wzrostu stóp i policzyć na ile podniesie nam to ratę. Arto także mieć pewną pulę pieniędzy odłożoną na obsługę rat naprzód - wtedy będziemy spać bezpieczniej i spokojniej.

piątek, 30 czerwca 2017

Lokaty w lipcu 2017

Jutro zaczynamy nowy miesiąc i chciałem szybko zeskanować rynek czy mamy jakieś istotne zmiany na rynku lokat bankowych.

Otóż okazuje się, że w segmencie lokat związanych z jakaś oferta dodatkową w postaci konta, czy też dedykowanych dla nowych klientów, do gry wrócił Idea Bank proponując na 1,2 lub 3 miesiące Lokatę Happy na 4%. Oferta jest oczywiście ograniczone wyłącznie do kwoty 10 tysięcy złotych, ale dla tych, którzy nie korzystali dotąd z oferty to jest to jakiś pomysł.  Gdyby ktoś chciał ulokować więcej, to jest dostępna lokata Happy Pro z limitem do 25 tyś, ale na 3% na 3 miesiące.

Także Nest Bank ma lokatę na 4% na 3 lub 6 miesięcy dla klientów, którzy otworzą nowe konto osobiste. Limit kwotowy też obowiązuje do 10 tyś zł.

Alior z kolei przy zakładaniu konta  proponuje w promocji 4% na 2 miesięcznej lokacie (oczywiście trzeba jeszcze spełnić warunki aktywności konta, ale to pewnie w innych bankach też).

mBank proponuje dla nowych klientów powitalną lokatę na 3,5% na okres 3 miesięcy. Limit kwotowy jest taki sam jak wyżej, wymagane jest otwarcie konta.

Noble/Getin Bank proponuje na 2 miesiące lokatę mobilną na 3% wymagając posiadania konta. Limit 10 tyś zł.

BGŻoptima ma jeszcze na 3% lokatę bezkarną na 3 miesiące z limitem do 20 tyś zł.

Deutsche Bank proponuje z kolei 3% na lokacie 12 miesięcznej na powitanie przy zakładaniu konta i z limitem 100 tyś zł. 

Jak widać mamy pewne przetasowania (wreszcie jakaś zmiana). Z czołówki wypadły między innymi Plus Bank i Eurobank.

Gdyby jednak odfiltrować lokaty promocyjne i skupić się jedynie na tych standardowych to okazuje się, że tu większych zmian już nie ma. powiedziałbym, że jest nawet nieco słabiej. Mamy zatem długoterminowe lokaty w Idea Banku (2,70% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące lub 36 miesięcy) oraz Toyota Banku (2,7% na 36 miesięcy oraz 2,55% na 24 miesiące). Jeszcze Santander proponuje 2,5% na 36 miesięcy a Noble Bank 2,4% też na trzy lata i 2,3% na dwa.

Na krótszy termin maksymalne oprocentowanie mamy w Idea Banku (2% na 12 miesięcy), reszta jest poniżej 2% więc na prawdę szkoda pisać.

To już lepsze oprocentowanie dostaniemy na Koncie Zośka Pro (oszczędnościowe w Idea Bank) bo 2,25%, ewentualnie w Lions Banku (Lions Excellence 2,15% ale nie wiem czy tu nie jest jakiś dolny limit bo to bank "dla zamożnych"). Toyota Bank proponuje konto hybrydowe oprocentowane na 2%. Reszta oprocentowana niżej.

Słabo. Nie dziwić, że niektórzy się zaczynają łasić na oferty inne niż lokata bankowa które sugerują wyższy procent. Zalecam rozwagę bo to się wiąże niestety z większym ryzykiem.



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Skąd się bierze inflacja?

Inflacja to pojęcie, z którym stykamy się często. o inflacji mówią dziennikarze ekonomiczni, mówi o niej minister finansów, mówią o niej w bankach, czy wśród inwestorów. Intuicyjnie odczuwamy, że inflacja oznacza wzrost cen, ale czy rozumiemy to zjawisko i wiemy skąd się bierze?

Po pierwsze inflacja, rozumiana jako wzrost cen jest widocznym obrazem znacznie głębszego zjawiska lub zjawisk. Ceny mogą rosnąć, ze względu na niedopasowanie popytu i podaży w różnych sektorach gospodarki, mogą być napędzane sztucznie tworzonym popytem wywołanym strumieniem inwestycji rządowych lub prywatnych w określony sektor, mogą też mieć podłoże kosztowe (np. gdy rosną ceny paliw czy energii), w wielu przypadkach jednak te zjawiska w skali lokalnej i globalnej redukują się do tego, że w przypadku wzrostu ilości pieniądza w gospodarce jego wartość spada i odzwierciedla się to we wzroście cen.

Emisja pieniądza, czy inwestycje rządowe prowadzą do zwiększonych zakupów dóbr określonego rodzaju, co wywołuje presję na wzrost cen. Ten wzrost cen przekłada się na ssanie w innych sektorach wywołując wzrost cen innych dóbr, związanych pośrednio z pierwotnym popytem. Pojawia się także psychologiczne oczekiwanie wzrostu cen i presja na wzrost płac, które powoduje, wzmacniające efekty dodatniego sprzężenia zwrotnego.

Inflacja jest w pewnej mierze zjawiskiem psychologicznym jak i ekonomicznym. Oczekiwanie wzrostu cen skłania do podnoszenia cen własnych i powoduje, że czasem dochodzi do niekontrolowanego wzrostu inflacji. Podobnie dodruk pieniądza do pewnego stopnia nie jest zauważany przez uczestników obrotu gospodarczego, ale w pewnym momencie zaczyna być dostrzegany i wywołuje presję na wzrost cen i płac.

Zauważcie, że w dużej mierze za inflację odpowiada w gruncie rzeczy polityka rządu banku centralnego. To od niej zależy ilość pieniądza w systemie, wysokość obciążeń podatkowych i wielkość strumienia inwestycji rządowych.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Czy w ogóle opłaca się oszczędzać na lokatach?

Pytanie postawione w tytule pewnie nasuwa się wielu osobom, które obserwują zestawienia lokat. Poziom stóp procentowych nie wydaje się być zachęcający aby w ogóle wkładać pieniądze do banku. Na koncie rozliczeniowym od dawna już oprocentowanie jest zwykle zerowe (a po uwzględnieniu opłat - efektywnie ujemne). Konta oszczędnościowe jeszcze jakoś się bronią, ale wygląda to kiepsko, szczególnie jeżeli oprocentowanie nominalne jest poniżej inflacji.

Zostają lokaty, ale jak przyjrzymy się uważnie, to zauważymy, że jedynie te promocyjne dają jakiś sensowny procent. 

Pierwsza odpowiedź, zatem - która nasuwałaby się na pytanie tytułowe, powinna zatem brzmieć: "nie opłaca się". Tyle tylko, że należałoby rozpatrzyć alternatywy.

Lokata bankowa (do kwoty 100 tyś EUR gwarantowanej przez BFG) jest stosunkowo bezpiecznym instrumentem. Alternatywą mogą być w pewnym stopniu obligacje skarbowe, ale tu mamy troszkę więcej procedur związanych z ich zakupem i ewentualnym zbyciem.  Inne alternatywy tak naprawdę nimi nie są, bo nie możemy porównywać instrumentów finansowo inwestycyjnych o różnych klasach ryzyka czy płynności. 

Tak więc inwestycja w mieszkanie wydaje się być alternatywą dla lokaty pod względem generowanych przepływów finansowych, ale tak naprawdę nią nie jest. To znaczy, jest wyłącznie dla tych, którzy tak kupno mieszkania jak i lokatę traktowaliby na równi jako niepłynny długoterminowy sposób lokowania kapitału. 

Podobnie zakup złota - nie jest alternatywą dla lokaty ze względu na ryzyko zmienności kursu w krótkim i średnim terminie i niepewność co do przyszłego kursu w długim. 

Więc tak naprawdę lokaty w swojej klasie nie mają alternatyw. jeśli chcemy mieć środki ulokowane w gwarantowanym przez państwo instrumencie, dającym pewny i z góry określony procent to mamy do wyboru tak naprawdę lokaty i obligacje skarbowe. Pod względem finansowym są to opcje względnie porównywalne więc co do opłacalności jednych i drugich można mówić wyłącznie w szerszym kontekście uwzględniając alternatywny koszt kapitału, preferencję ryzyka i preferencję płynności.

Zapytacie więc po lekturze, całego tego wywodu, jaka więc do jasnej ciasnej powinna być odpowiedź na tytułowe pytanie. Cóż, salomonowa: "to zależy"...

piątek, 9 czerwca 2017

Lokaty bankowe czerwiec 2017

Trochę z opóźnieniem, ale chciałbym przeanalizować czy oferta banków w dziedzinie lokat uległa w czerwcu jakiejkolwiek zmianie. Uwaga ten przegląd jest subiektywny, to znaczy, że może i na rynku są lokaty o innych parametrach, ale z jakiś względów uznałem, że albo nie różnią się znacząco od tych wymienionych, albo nie są na tyle atrakcyjne albo szkoda na nie czasu bo byłoby wszystkiego za dużo.

Zobaczmy zatem w pierwszej kolejności na oferty promocyjne i wiązane (lokaty na nowe środki, dla nowych klientów, czy w pakiecie z kontem). Najwyżej oprocentowane są lokaty na 4% w Nest Bank i Plus Bank na 3 miesiące a w Alior i w Idea na 2 miesiące. 

Niestety nic nowego nie zobaczymy na poziomie 3,5% - tutaj znane od miesięcy te same oferty Idea Banku na 3 miesiące, mBank na 3 miesiące, Plus Bank na 2 miesiące i Eurobank na miesiąc.

Za 3% mamy oferty: Plus Bank na 1 miesiąc, Idea Bank na 1 miesiąc, Getin i Noble bank na 2 miesiące, Idea Bank na 3 miesiące oraz BGŻoptima na 3 miesiące. oraz Inbank z lokatą na 36 miesięcy (gwarancje nie są udzielone przez polski Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ale przez jego estoński odpowiednik).

Jeżeli chodzi o lokaty bez promocji czy wymaganego konta to najlepiej oprocentowane są długoterminowe lokaty w Idea Banku (2,8% na 60 miesięcy, 2,75% na 36 miesięcy i 2,7% na 24 miesiące lub 36 miesięcy) oraz Toyota Banku (2,7% na 36 miesięcy oraz 2,55% na 24 miesiące). Jest jeszcze lokata na 2,5% w Idea Banku na 2 miesiące (Lokata Wielki Procent) i 4 albo 6 miesięcy (Lokata na Dzień Dziecka - który już chyba minął więc nie jestem pewien dlaczego i czy jest wciąż aktywna). Długoterminowo też na poziomie 2,5% mamy lokaty na 36 miesięcy od Santandera.




poniedziałek, 5 czerwca 2017

Inwestowanie w nieruchomości na wynajem

Pisałem w ubiegłym tygodniu o sposobach lokowania oszczędności i wspomniałem, ze kwestii nieruchomości nie uważam sensu stricte za lokatę. Nieruchomości to jest inwestycja, bo mamy tu pewne ryzyka. 

Jest wiele sposobów inwestowania na rynku nieruchomości, chciałem jednak podzielić się swoimi przemyśleniami co do inwestowania w mieszkania na wynajem. 

Wydaje mi się, że pod względem ryzyka, to jest to znacznie bezpieczniejsza forma inwestycji niż np. inwestycja w nieruchomości komercyjne. Takie komercyjne np. lokale użytkowe są znacznie bardziej podatne na wahania koniunktury. Owszem, można na nich osiągnąć wyższe stopy zwrotu, ale jest to w zamian za wyższe ryzyko. po prostu jeśli nastąpi dekoniunktura, to firmy zaczną rezygnować z najmu powierzchni handlowych czy biurowych albo magazynowych. Może się okazac, że wynajęcie takiej nieruchomości będzie trudne.

Nieruchomość na wynajem mieszkaniowy nie jest obarczona aż takim ryzykiem, ale to też będzie zależeć od segmentu. Wydaje mi się, że nieruchomości "premium" czyli takie np. apartamenty, będą w przypadku kryzysu wynajmować się gorzej. Ludzie będą po prostu szukali czegoś o niższym koszcie. Podobnie będzie z apartamentami wakacyjnymi. 

Najpewniejsze wydaje mi się wynajmowanie mieszkań na standardowym poziomie i cenowym i jakościowym. Tutaj jest zawsze ryzyko związane z najemcą, ale na to są sposoby jak się przed tym zabezpieczyć. Nie chcę się tu rozpisywać bo ta wiedza jest w wielu miejscach w sieci, które to miejsca są dedykowane pod tematykę inwestowania w mieszkania na wynajem. Powiem tylko, że sensownie skonstruowana umowa i odpowiednie podejście do najemcy, zazwyczaj działa. Przynajmniej takie są relacje ludzi, którzy "w tym siedzą".

No właśnie, ciekaw jestem, czy ktoś z pośród Was zajmuje się tą dziedziną i mógłby coś więcej na ten temat napisać? Ciekaw jestem Waszych opinii.

piątek, 2 czerwca 2017

Polecane wpisy

Chciałbym polecić Wam lekturę kilku wpisów z mojego drugiego bloga. Mam nadzieję, że będą dla Was interesujące"

wtorek, 30 maja 2017

Jak znaleźć numer KW?

Jakiś czas temu napisałem recenzję serwisu, dzięki któremu można znaleźć księgę wieczystą nieruchomości mając tylko adres albo numer działki. Taka funkcja okazuje się przydatna dla bardzo wielu ludzi i sporo z nich skorzystało z tej wyszukiwarki z korzyścią dla siebie. Gdyby ktoś z Was lub Waszych znajomych potrzebował kiedyś z tego skorzystać podajcie mu ten link:

poniedziałek, 29 maja 2017

Lokowanie oszczędności

Sposoby lokowania oszczędności są popularnym tematem poszukiwań w internecie. Wydawać by się mogło, że na stronach internetowych, blogach czy forach już tyle na ten temat napisano. tymczasem mam wrażenie, że wciąż poziom edukacji finansowej i świadomość tego w jaki sposób można swoje oszczędności ulokować jest niewielki.



Nie chcę pisać o inwestowaniu oszczędności, bo to jest jeszcze odrębny temat, ale chciałem napisać kilka systematyzujących słów na temat lokowania, rozumianego jako przechowanie w bezpieczny sposób wartości.

Ujmując temat w ten sposób w zasadzie mamy do wyboru praktycznie wyłącznie:
Nad złotem bym się zastanawiał, czy je tu zaliczyć ale zaraz odezwą się w komentarzach osoby, które stwierdzą (w pewnym sensie słusznie), że cena złota jest zbyt zmienna aby je uznać za bezpieczne aktywo. Ze złotem jest tego rodzaju kwestia, że należy je traktować jako coś służącego do przechowania wartości, ale też jako rodzaj ubezpieczenia.

Wracając zatem do tematu bezpiecznego lokowania to mamy cały system bankowy, w którym lokaty czy środki na koncie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do wartości 100 tyś euro. Należy jednak mieć na uwadze, że bywają banki, które działają w Polsce na podstawie licencji z innego kraju i w takim wypadku w razie problemów trzeba będzie odzyskiwać środki w zagranicznej instytucji.

Co do obligacji to mam na myśli przede wszystkim obligacje skarbowe. Obligacji korporacyjnych nie klasyfikowałbym jako metody lokowania a już inwestycję podatną na znacznie większe ryzyko. Więc obligacje skarbowe gwarantowane przez państwo - tutaj zaraz się ktoś podniesie z miejsca i powie, że przecież były takie wypadki jak wojna, że państwa bankrutują i nie spłacają swoich długów. Owszem, to prawda, ale prawdopodobieństwo jest niewielkie.

Z resztą kłania się dobra praktyka, aby dywersyfikować i nie wkładać całych oszczędności do jednego koszyka.

Na koniec - ktoś może powiedzieć, a co z nieruchomościami? Otóż uważam, że to nie jest bezpieczna lokata a rodzaj inwestycji. Podatnej na ryzyko - nie takie jak na rynkach finansowych, ale trzeba się na tym znać bo sami też bywamy ryzykiem swoich inwestycji.

A jakie wy macie poglądy na lokowanie vs. inwestowanie pieniędzy?

poniedziałek, 22 maja 2017

Jakie pułapki czają się w lokatach strukturyzowanych?

Banki czy firmy ubezpieczeniowe, od czasu do czasu, mają w swojej ofercie różnego rodzaju produkty strukturyzowane. O ile tak zwane poliso-lokaty zdołały już zapracować sobie na złą opinię, to struktury bankowe postrzegane są różnie. Ja sam, na łamach bloga Przegląd-Finansowy nie jeden raz dawałem upust swojej negatywnej opinii o takich produktach. Wynika to przede wszystkim z ich zagmatwanego charakteru, za którym najczęściej czai się chęć najzwyklejszego wyrolowania klienta.

Jak to jest zrobione? postaram się poniżej zwrócić Waszą uwagę na pewne elementy takiej lokaty strukturyzowanej, które powinny zapalić czerwoną lampkę.

Po pierwsze stopień komplikacji. Jeżeli wzory służące do wyliczenia potencjalnego zysku są zbyt złożone aby je zrozumieć - odpuśćcie sobie. Nie polegałbym przy tym na objaśnieniach sprzedawcy bankowego. On zawsze narysuje najbardziej optymistyczny przypadek na wykresie, taki - gdzie kreska będzie się piąć w górę. Rzecz w tym, że taki najbardziej optymistyczny przypadek jest zwykle najmniej prawdopodobny.

Po drugie - egzotyka. Często "struktury" oparte są o kurs akcji jakiegoś przedsiębiorstwa, którego kompletnie nie znamy, albo giełdy w jakimś odległym kraju. Może i prawdą jest, zapewnienie że są szanse na wzrost, ale bez wiedzy o instrumencie bazowym nie jesteśmy w stanie określić jak duże są to szanse. Poza tym, jeśli ma to być firma, którą znamy tylko z reklam lum korzystamy z jej produktów, to niestety jest to zbyt mała wiedza aby ocenić jej kondycję i szanse na wzrost kursu.

Po trzecie - jeżeli wynik, czy stopa zwrotu takiej lokaty strukturalnej jest uzależniona od wartości kursu gdzieś w momencie mocno odległym w czasie, to byłbym ostrożny. Im dłuższy okres, tym szanse odgadnięcia właściwego kursu są mniejsze.

No właśnie, odgadnięcia - bo często taka lokata jest zwykłym hazardem. Polega na tym, że zakładamy się z bankiem o to jaki będzie kurs jakiegoś instrumentu w określonym dniu. Szanse na to, że odgadniemy poprawnie są znacznie mniejsze niż te, że się pomylimy.

Kolejna sprawa to szerokość tzw "widełek". Zwykle w różnych strukturach jest tak, że kurs musi znaleźć się pomiędzy dwoma wartościami. Im węższe widełki, tym szanse na zmieszczenie się mniejsze. Wtedy lepiej sobie darować.

Następna rzecz to, tzw. "bariera". Jeśli kupujemy "strukturę" zakładającą wzrost kursu, to uczciwe byłoby żebyśmy partycypowali w całym wzroście. Jeżeli zaś bank mówi nam, że gdy wzrost będzie "zbyt duży" to nie dostaniemy nic poza zwrotem kapitału, to uciekajmy od takiej oferty, to nie jest uczciwy układ. Prawdopodobnie bank przewiduje, że właśnie ten wzrost kursu może być wyższy.

Kolejna rzecz to okres pomiaru, przez jaki instrument bazowy ma spełniać określony warunek. Tutaj sprawa jest taka, że szanse na to aby kurs długo utrzymał się w wąskich widełkach są zwykle małe. Z drugiej strony pomiar średniego kursu jest lepszy niż pomiar w danym dniu. trzeba to na spokojnie rozważyć, jakie jest prawdopodobieństwo.

Ja bym wystrzegał się "struktur", w których wynik zależy od pomiaru w jednym dniu. To tak jakby próbować przewidzieć co będziemy robić za dwa lata we wtorek o piętnastej. Jeszcze dalej uciekałbym od takich produktów gdzie jednocześnie w iluś takich "punktach w czasie" muszą być spełnione określone warunki. Szanse na to, że kilka razy z rzędu kurs w danym dniu spełni wąsko określone kryterium są zwykle bardzo bardzo niskie. To wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Jakie są szanse, że kilka razy pod rząd wyrzucimy kostką określone liczby bez żadnego odstępstwa?

Jest jeszcze kwestia ochrony kapitału. Zwykle jest ona określona w ten sposób, że jeśli nie zostaną spełnione warunki wypłaty zysku to dostaniemy zwrot kapitału. Czasem jednak jest określone, że zwrot będzie mniejszy niż 100%, trzeba na to uważać.

Generalnie ja jestem zdania, że "struktury" mają w sobie więcej hazardu niż inwestowania. Często sami jesteśmy w stanie ułożyć sobie portfel inwestycyjny aby osiągnąć zbliżony lub lepszy rezultat. Wystrzegajmy się skomplikowanych instrumentów, a te gdzie konieczne jest spełnienie jednocześnie wielu warunków, omijajmy szerokim łukiem.

piątek, 19 maja 2017

Wywiad z Yanisem Varoufakisem

Na stronach Gazety Prawnej jest arcy interesujący wywiad z byłym ministrem finansów Grecji, Yanisem Varoufakisem - polecam lekturę:

Z resztą Varoufakis to bardzo inteligentna i interesująca postać, warto słuchać co ma do powiedzenia i czytać co ma do napisania. Polecam lekturę jego książki "Globalny Minotaur" 

 
Źródło: Flickr Valerij Ledenev CC BY-SA 2.0

poniedziałek, 15 maja 2017

Jak zaoszczędzić kupując walutę na wyjazd wakacyjny?

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, wielu z Was zapewne wyjedzie za granicę i potrzebuje zabezpieczyć środki finansowe na pobyt. Najczęściej waluta jaką posługujemy się za granicą to euro lub dolary, trzeba je wcześniej zakupić - w tym wpisie chciałem zasugerować jak można zaoszczędzić na tym procesie.

Oczywiście najprostszym sposobem jest pójście do kantoru. To w przypadku niewielkiej kwoty najsensowniejszy sposób, jeżeli nie mamy konta walutowego. Ale tutaj uwaga, wystrzegajmy się kantorów na lotniskach. Kursy walut, które są tam proponowane są zbójeckie. Generalnie warto najpierw sprawdzić w internecie jaki jest przeciętny kurs danej waluty w kantorach, a dopiero potem udać się na zakupy.

Przy większych kwotach warto rozważyć, czy nie opłaca się założyć konto walutowe. Jest sporo banków, które pozwalają na bezpłatne prowadzenie takiego rachunku. Należy tylko zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza to - czy dany bank obsługuje wpłaty i wypłaty gotówkowe, a jeżeli tak to czy pobiera prowizję. Druga rzecz, to czy oferuje kartę do tego rachunku i za ile.

Niektóre kantory internetowe także oferują karty walutowe. Jest to bardzo fajna opcja, warto ją rozważyć bo uwalnia nas od konieczności wożenia ze sobą całej gotówki. Warto jednak pamiętać, aby nie pokładać całego swojego zaufania do takiej karty - gotówkę warto także mieć, gdyby karta nie zadziałała.

Kupowanie waluty w kantorze internetowym jest opcją, która pozwala sporo zaoszczędzić na kursie. Z tak zakupionej waluty możemy skorzystać albo w ramach karty wydanej przez kantor, albo przelewając ją na nasz rachunek bankowy i wypłacając w gotówce. Kantorów online jest multum, niektóre mają także swoje punkty stacjonarne, w których można odebrać gotówkę. Jeżeli ktoś szuka informacji o tym jakie kantory funkcjonują w internecie, to na moim drugim blogu znajdzie listę i linki do porównywarek.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną sprawę. Niektóre banki mają swoje kantory online. Przykładowo Alior prowadzi rachunki walutowe, ale także w ramach kantoru online można założyć rachunek w danej walucie. I do jednych i do drugich rachunków można wyrobić kartę walutową, ale tylko ta wydana w ramach kantoru będzie bezpłatna. Za kartę do rachunku w ramach banku pobierane będą opłaty. Tak więc warto sprawdzać takie rzeczy. ja osobiście korzystam z kantoru internetowego Aliora i karty walutowej i sobie chwalę takie rozwiązanie.

poniedziałek, 8 maja 2017

Obligacje skarbowe jako sposób na inflację

Przez wiele miesięcy mieliśmy do czynienia ze spadkami cen. Może nie we wszystkich kategoriach było to odczuwalne, ale oficjalnie inflacji nie było. teraz niestety wskaźniki GUS pokazują, że inflacja wróciła i co gorsza prognozy są takie, że będzie rosnąć.

Inflacja jest zagrożeniem przede wszystkim dla siły nabywczej naszych oszczędności. W sytuacji wzrostu cen będą one w przyszłości mniej warte bo mniej będziemy w stanie za nie kupić.

Aktualnie wskaźnik inflacji rok do roku za marzec wynosi 2%. Oznacza to, że realnie nasze oszczędności tracą 2% rocznie ze swojej siły nabywczej. Niestety banki nie rozpieszczają nas jeżeli chodzi o oprocentowanie lokat. Przeglądy lokat bankowych, które publikuję na blogu co miesiąc pokazują, że zdecydowana większość lokat ma oprocentowanie niższe niż te 2%. Tak więc nawet wkładając pieniądze na lokatę tracimy. Niewiele jest takich lokat w bankach, które pozwalają przechować oszczędności z oprocentowaniem wyższym niż 2%.

Alternatywą dla lokat bankowych mogą stać się obligacje skarbowe. Przez wiele miesięcy nie były one zbyt atrakcyjne, w porównaniu z lokatami, jednak teraz ich atrakcyjność relatywnie wzrosła. Wzrósł też na nie popyt, w kwietniu był rekordowy pod tym względem od wielu miesięcy.

Skąd się bierze atrakcyjność niektórych obligacji jako zabezpieczenia przed inflacją? Otóż w przypadku niektórych emisji (obligacji czteroletnich, dziesięcioletnich oraz rodzinnych obligacji sześcio i dwunastoletnich) oprocentowanie jest wyliczane w ten sposób, że do wartości wskaźnika inflacji jest doliczana stała marża. W ten sposób można czuć się zabezpieczonym przed wzrostem inflacji w przyszłości. Mamy bowiem pewność, że oprocentowanie zawsze będzie wyższe niż inflacja. Na lokacie w banku nie mamy takiej gwarancji.

Jak więc kształtuje się oprocentowanie obligacji indeksowanych inflacją?
Jeżeli chodzi o majowe serie:
  • Obligacje 4-letnie COI - 2,40 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 1,25% + inflacja, z wypłatą odsetek co roku. 
  • Obligacje ROS 6-letnie Rodzinne Obligacje Skarbowe - 2,80 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 1,75% + inflacja, z roczną kapitalizacją odsetek.
  • Obligacje 10-letnie EDO -  2,70 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 1,50% + inflacja, z roczną kapitalizacją odsetek.
  • Obligacje ROD 12-letnie Rodzinne Obligacje Skarbowe -  3,20 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 2,00% + inflacja, z roczną kapitalizacją odsetek.
Jak widać na tle lokat oprocentowanie wygląda całkiem atrakcyjnie. Niestety zakup obligacji wiąże się z zablokowaniem środków co najmniej na kilka lat.

Jak kupić obligacje skarbowe?
Można to zrobić:
  • w oddziałach PKO Banku Polskiego w całym kraju,
  • w Punktach Obsługi Klientów Domu Maklerskiego PKO BP,
  • za pośrednictwem internetu pod adresem: www.zakup.obligacjeskarbowe.pl
  • za pośrednictwem konta Inteligo pod adresem: www.inteligo.pl
  • za pośrednictwem telefonu pod numerami: 801 310 210 (opłata zgodna z taryfą operatora) lub (+48) 81 535 66 55. Serwis telefoniczny jest czynny od poniedziałku do soboty od godziny 8.00 do 20.00 z wyjątkiem dni świątecznych.
 Więcej informacji znajdziecie na stronie www.obligacjeskarbowe.pl

wtorek, 2 maja 2017

Zestawienie lokat bankowych w maju 2017

Długi majowy weekend jest na półmetku, tymczasem najwyższy czas zerknąć co tam banki zaproponowały w ofercie lokat na rozpoczynający się miesiąc.

Jeżeli chodzi o lokaty promocyjne (oferty wiązane z kontem, czy też lokaty dla nowych środków), to zmian nie widzę. Podobnie jak miesiąc temu cztery banki proponują stawkę 4%: Nest Bank na 3 miesiące i Plus Bank też na trzy miesiące, Alior przy lokacie na dwa miesiące oraz Idea Bank też na dwa miesiące. Każda z tych lokat wymaga spełnienia warunków promocji tj. przynajmniej posiadania, lub założenia konta i w niektórych przypadkach wpłaty nowych środków.

Na poziomie 3,5% mamy cztery lokaty promocyjne: Eurobank na 1 miesiąc, Plus bank na 2 miesiące, mBank na 3 miesiące i Idea Bank także na 3 miesiące-  bez zmian (nudne się to robi).

Na poziomie 3% mamy podobnie jak w ubiegłym miesiącu Plus Bank na 1 miesiąc, Idea Bank na 1 miesiąc, Getin i Noble bank na 2 miesiące, Idea Bank na 3 miesiące oraz BGŻoptima na 3 miesiące. Dodatkowo wskoczył jako ciekawostka estoński Inbank z lokatą na 36 miesięcy, ale tu uwaga - gwarantowaną nie przez polski Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ale przez jego estoński odpowiednik.

Poziom 2,95%-2,85% dostaniemy w Eurobanku na 36 i 24 miesiące jeśli mamy tam konto, zaś 2,8% na 24 miesiące proponuje Inbank na standardowej lokacie (uwaga dot. gwarancji BFG jak wyżej).

Poziom 2,75% dostaniemy w Eurobanku na 24 i 36 miesięcy, w Toyota Banku na 36 miesięcy i w Idea Banku na 24 miesiące.

Jeżeli nie chcemy mrozić pieniędzy na dłużej i nie łapiemy się na promocję to najwięcej dostaniemy na koncie oszczędnościowym w Toyota Banku - 2% (na 2,5% jest konto młodzieżowe, ale tu już trzeba spełnić jakiś warunek = być młodzieżą). Ewentualnie mamy konto oszczędnościowe w Millenium płacące 2,5%, albo w BGŻoptima dla nowych środków. Pozostałe promocje kont oszczędnościowych są ograniczone czasowo, co powoduje, że omawianie ich mija się z celem.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Co to jest wolność finansowa?

Czytam sobie bloga fridomia.pl pisanego przez Sławka Mutri - on porusza często temat wolności finansowej. Z resztą jest on chodzącym przykładem realizacji takiego celu jakim jest osiągnięcie finansowej wolności. Ostatni wpis na jego blogu skłonił mnie do ponownej refleksji nad tematem, czym wolność finansowa jest. 

Generalnie Sławek pisze, że wolność finansowa obejmuje posiadanie źródła pasywnych przychodów i życie poniżej swoich możliwości finansowych. Ale czy to jest definicja? Nie sądzę, to znaczy mnie się wydaje (i ja tak pojmuje wolność finansową), że to jest taki stan życia, kiedy moje finanse i to co się z nimi dzieje, a także życie jakie prowadzę funkcjonują tak, że nie "muszę", a "mogę". Czyli mam wolność w decydowaniu o swoim życiu bo finanse mnie nie zmuszają do jakiś określonych działań. 

To posiadanie pasywnych źródeł przychodu jest jedną z dróg o osiągnięcia wolności finansowej, która jest realna. Chodzi o to, że znacznie bardziej realnym jest zaoszczędzenie i kupienie mieszkania na wynajem niż wygrana w totolotka. 

Ale schodząc na poziom niższy - dlaczego posiadanie takiego przychodu pasywnego jest ważne? Dlatego, żeby być w stanie zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Żeby mieć z czego żyć i gdzie mieszkać "normalni ludzie" MUSZĄ pracować. Ludzie wolni finansowo NIE MUSZĄ. 

Reszta, czyli zaspokojenie potrzeb wyższych jest już kwestią gustu. Warto przy tym pamiętać aby nie roztrwonić swojego kapitału, czyli mieć dodatni a nie ujemny bilans na koniec miesiąca. Takie podejście pozwoli nie martwić się o przyszłość, bo wolność finansowa w moim rozumieniu, polega także na posiadaniu spokojnego ducha w zakresie przyszłości. 

Oczywiście przyszłości nie możemy przewidzieć, ale możemy się na nią przygotować. Lepiej mieć nadwyżki na koncie niż długi bo długi oznaczają niewolę, a oszczędności dają swobodę. Proste.


poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Oszczędzanie na wyjazdach wakacyjnych

Zostałem niedawno zapytany o to jak to jest z tym oszczędzaniem na wakacjach. Warto? Nie warto? Jak to zrobić? Pomyślałem sobie, że oczywiście warto tylko z sensem i właśnie o tym chciałem Wam napisać dzieląc się swoimi doświadczeniami.

Po pierwsze na pewno należy zadać sobie pytanie po co nam jest taki wyjazd wakacyjny potrzebny? Najpewniej po to aby się dobrze bawić i wypocząć. Zazwyczaj z oszczędzaniem te rzeczy nie mają wiele wspólnego, ale spróbuję Was przekonać, że jeśli oszczędzanie zrozumiemy jako optymalizację wydatków to już jesteśmy bliżej celu.

W pierwszej kolejności warto zaplanować budżet. Można w tym celu udać się do biura podróży i zorientować się w cenach wycieczek, można poczytać na forach albo popytać znajomych. Bierzemy tez pod uwagę jakimi kwotami dysponujemy.

Jak już ustalimy pulę pieniędzy do zadysponowania, przystępujemy do działania. Zakładam, że miejsce docelowe mamy mniej więcej określone. Trzeba więc znaleźć nocleg i transport. W przypadku wyjazdów zagranicznych zwykle w grę wchodzą przeloty lotnicze lub dojazd samochodem. Jeśli zabierzemy się za organizację wyprawy odpowiednio wcześnie mamy szanse znaleźć tani przelot. jeśli zakładamy dojazd samochodem warto pochylić się nad mapą i zaplanować trasę. Aby zoptymalizować koszt dojazdu można zastanowić się czy nie opłaca się wynająć ze znajomymi większego samochodu i pojechać np. w dwie rodziny busem.

Jeżeli chodzi o nocleg to ja zwykle korzystam z serwisów internetowych gdzie można znaleźć apartamenty na wynajem. Najczęściej używam booking.com, ale są też inne. Generalnie jeśli dobrze poszukać można znaleźć noclegi znacznie tańsze niż gdybyśmy płacili za nie biurom podróży.

Ostatnio udało mi się zorganizować tygodniowy wyjazd gdzie suma kosztów noclegu i przelotu była na tyle niższa niż koszt wycieczki z biura podróży, że wystarczyło jeszcze na jedzenie w dobrych restauracjach, wynajem auta czy kilka wycieczek dodatkowych. 

Warto porównywać ceny, często ten sam produkt turystyczny można znaleźć w kilku różnych cenach i w zależności od pośrednika możemy przepłacić albo nie. Bywa też tak,  że biura podróży sprzedają np. wycieczki dodatkowe, które przy odrobinie znajomości języka jesteśmy na miejscu w stanie załatwić sobie 20% taniej.

Warto też nie mieć obaw przed samodzielnym załatwieniem sobie pobytu i organizowaniem czasu. Zasada jest taka, że jeśli zdamy się na biuro to oczywiście ono nam pobyt zorganizuje, ale nie za darmo.

Jeżeli chodzi o wyżywienie na miejscu pobytu to w przypadku hoteli zwykle jest ono wliczone w cenę. Właśnie dlatego pobyt w hotelu jest zwykle droższy niż w apartamencie, w którym musimy sobie sami ugotować kolację czy zrobić śniadanie. Ja mam jednak złe doświadczenia z wyżywieniem w hotelach na wakacjach. Zwykle jest się uwiązanym do gotowych pór posiłków, koszty tego wyżywienia są wysokie, a jego jakość marna. Znacznie taniej i równie wygodnie jest przygotować sobie coś samemu, a za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze iść na obiad do restauracji. Co lepsze możemy iść w ten sposób każdego dnia gdzieś indziej i obsłużą nas znacznie lepiej niż w hotelu gdzie nasz pobyt został opłacony i niespecjalnie im już zależy na naszej satysfakcji.

Watro także przyswoić sobie pewną zasadę. W miejscowościach z dużym ruchem turystycznym restauracje przy głównych ciągach po których przemieszczają się turyści są droższe i mają gorszą obsługę. Dlatego praktycznie zawsze z premedytacją schodzimy z głównej drogi gdzieś "za winkiel" gdzie już wiele razy (odeszłszy jakieś 50 kroków w boczną uliczkę) znajdywaliśmy wyśmienite i klimatyczne miejsca ze świetnym jedzeniem za 3/4 ceny.

A Wy czy macie jakieś swoje patenty na oszczędzanie i optymalizację kosztów na wakacjach? Podzielcie się nimi w komentarzach.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Jak zabezpieczyć swoje dane przed wzięciem na nie kredytu?

Ostatnio coraz częstsze zdarzają się przypadki wyłudzenia pożyczek na skradzione dane osobowe. Proceder polega na tym, że np. na skradziony dowód, albo wręcz na podrobiony dowód wypełniony danymi osobowymi ofiary, zaciągana jest pożyczka w tej czy innej firmie oferującej chwilówki. 

Jeżeli zdecydowanie wiemy, że nie będziemy chcieli wziąć żadnej tego typu pożyczki, istnieje sposób aby się nad tym zabezpieczyć. Niedawno powstała inicjatywa uruchomiona przez firmę CRIF Services Sp. z o.o. prowadzącą portal bezpiecznypesel.pl we współpracy ze Związkiem Firm Pożyczkowych. 

Idea polega w dużym skrócie na tym, że możemy zastrzec w takiej bazie nasz sprzeciw do zaciągania pożyczek, a firmy sprawdziwszy w niej, gdyby natknęły się na nasze dane będą wiedziały, że ktoś próbuje dokonać wyłudzenia. Wpisanie swoich danych na portalu powoduje, że użytkownicy systemu CreditCheck są poinformowani, że nie planujemy zaciągania pożyczki być może pozwoli zapobiec oszustwom i wyłudzeniom.

Jak zastrzec swoje dane?
Trzeba wypełnić formularz internetowy i wysłać skan dowodu. Następnie firma dokona telefonicznego potwierdzenia naszej tożsamości i zastrzeżenia, kontaktując się na numer telefonu podany w formularzu. Nie trzeba zatem wysyłać pocztą żadnych dokumentów. Odwołanie zastrzeżenia naszych danych odbywa się analogicznie.

Idea szczytna, zobaczymy jak zadziała w praktyce. Uda się to osiągnąć tylko jeżeli rzeczywiście większość, albo wszystkie firmy pożyczkowe będą z tej bazy korzystać. Skoro jednak jest ona dla użytkownika darmowa, to one by musiały ponieść koszty jej utrzymania. Opłaci im się to pod warunkiem,że korzyści (zablokowanie potencjalnych strat) przewyższą te koszty.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Jakie lokaty bankowe w kwietniu 2017 - porównanie

Inflacja wzrasta, co zaczął dostrzegać także NBP. Jenak stopy procentowe nie rosną. Sprawdzimy zaraz jakie banki proponują lokaty, ale szczerze mówiąc nie mam specjalnych oczekiwań. 

Projekcja inflacji NBP. Źródło NBP

Przy obecnych poziomach inflacji i projekcjach na przyszłość w okolicach 2% aby jakakolwiek lokata miała sens wypadałoby aby odsetki wynosiły przynajmniej 2,7% brutto co po odjęciu "podatku belki" da ledwo 2,187%. Czy są w ogóle takie lokaty? 

Biorąc pod uwagę powyższe uznałem, że lokat na mniej niż 2,7% brutto w ogóle nie będę ujmował w zestawieniu bo szkoda czasu na produkty, na których oszczędzający będzie realnie tracił.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę lokaty na start, na nowe środki, promocyjne i inne z haczykami czy dowiązanym kontem osobistym to wygląda to następująco:
  • podobnie jak miesiąc temu cztery banki proponują stawkę 4% - są to: Nest Bank na "Lokacie Witaj" na 3 miesiące i Plus Bank też na trzy miesiące przy "Lokacie na start" dla nowych klientów; zaś na dwa miesiące Alior przy lokacie promocyjnej otwieranej do nowego rachunku oraz Idea Bank (Lokata Happy na 2m) dla nowych klientów;
  • Poziom 3,5% także oferują:  Eurobank na 1 miesiąc, Plus bank na 2 miesiące, mBank na 3 miesiące i Idea Bank także na 3 miesiące - czyli tu praktycznie nic się nie zmieniło;
  • 3% na lokacie dają: Plus Bank na 1 miesiąc, Idea Bank na 1 miesiąc, Getin i Noble bank na 2 miesiące, Idea Bank na "Lokacie Happy Plus" od 10 tyś do 100 tyś zł na 3 miesiące oraz BGŻoptima na 3 miesiące;
  • 2,95%-2,85% dostaniemy w Eurobanku na 36 i 24 miesiące jeśli mamy tam konto;
  • 2,75% na analogicznych warunkach w Toyota banku na 36 miesięcy.
Lokaty standardowe bez konieczności posiadania konta czy bez haczyków i promocji, które mają ponad 2,7% mają w swojej ofercie:
  • T-mobile Usługi Bankowe: 3% na 36m, 2,95% na 24m
  • Idea Bank: 2,75% na 36m, 2,7% na 24m (lub w innym wariancie na 36m),
  • Toyota Bank: 2,7% na 36m.
 Co, zatem zrobić jeżeli chcemy najmniej stracić w krótkim terminie? 
  • najlepsza standardowa lokata na 3 miesiące jest w Getin/Noble i jest oprocentowana na 1,85%
  • najlepsza standardowa lokata na 6 miesięcy jest zaś w Idea Banku na 2%
Może zatem konto oszczędnościowe?
Jeżeli nie chcemy bawić się w promocje to najlepiej oprocentowane w tym momencie jest konto hybrydowe w Toyota Banku - 2% w skali roku.

Gdybyśmy jednak chcieli skorzystać z promocji to wyciągniemy 2,5% w Millenium albo w Getin Banku jeśli założymy tam konto osobiste. Należy jednak pamiętać, że promocyjne oprocentowanie obowiązuje tylko czasowo.

Nasuwają się wnioski, że parkowanie pieniędzy a bankach się nie opłaca. Dla małych kwot nie ma to specjalnego znaczenia. Z resztą odsetki od małych kwot też nie mają znaczenia i czasem warto jest mieć płynność finansową zamiast zamrażać pieniądze na lokatach. Dla dużych kwot niestety jest problem. Banki chętnie przygarną je na dłużej (dwa, trzy lata), ale wtedy stopy mogą być wyższe i też będziemy tracić. Nie ma tu dobrego rozwiązania - przecież nie da się skakać bez końca po bankowych promocjach, to bez sensu. Z resztą, prędzej czy później skończy się tym, że w każdym banku już będziemy mieli konta czy jakąś lokatę promocyjną już wykorzystamy.

poniedziałek, 27 marca 2017

Poduszka finansowa

Koncepcja posiadania poduszki finansowej na wypadek nieprzewidzianych niesprzyjających okoliczności jest szeroko promowana na wielu blogach finansowych. Idea ta nie polega oczywiście na dosłownym wypychaniu sobie pościeli banknotami, ale na zbudowaniu pewnej puli oszczędności po to, aby móc z nich skorzystać "w razie czego". 

Nasze babcie i mamy odkładały do słoika pieniądze "na czarną godzinę" właśnie na takiej samej zasadzie. 

Możecie powiedzieć, po co - skoro mam kartę kredytową i mogą się nią posłużyć? rzecz w tym, że jest to zły nawyk aby zadłużać się i znacznie lepiej i bezpieczniej jednak mieć pewną pulę oszczędności. Weźmy taki przykład jak rozwalona opona w samochodzie, która nie nadaje się do naprawy. Nowa opona (a w zasadzie minimum dwie bo wypadałoby mieć po obu stronach wymienione) to wydatek minimum kilkuset złotych. Najczęściej przy tym jest to wydatek pilny, wieczorem albo w środku nocy, przed ważnym wyjazdem. Czasem jednak lepiej mieć gotówkę.

Generalnie przy braniu kredytów taka poduszka finansowa, w wysokości kilku rat czy też kilku miesięcznych dochodów, może pomóc przetrwać w razie np. utraty pracy czy poważnej choroby.

A'propos choroby, to czy osoby prowadzące działalność gospodarczą i odprowadzające minimalne możliwe składki na ZUS zastanawiały się kiedyś ile dostałyby zasiłku chorobowego w razie pobytu przez miesiąc w szpitalu? Taki pobyt nie zdarza się często i nie zdarza się każdemu, ale kiedy już się przytrafi (złamana noga, wypadek, poważna choroba) to może mieć wyniszczające skutki finansowe. Na taką okoliczność należy mieć koniecznie odłożone pewne oszczędności. Najlepiej takie ;)

poniedziałek, 20 marca 2017

Czym różni się zaliczka od zadatku?

Wielokrotnie w praktyce zawierania różnych umów, czy to prywatnie czy to między firmami spotkać się można z pojęciami "zaliczka" i "zadatek". Nie wiem czy wiecie, ale te pojęcia mają różne znaczenie i może to być zasadnicza różnica, jeżeli któraś ze stron chciałaby wycofać się z umowy.

Generalnie umawiając się na zaliczkę czy zadatek chodzi o to aby zabezpieczyć się przed niewykonaniem umowy przez którąś ze stron. W przypadku zadatku w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron, druga strona może odstąpić od umowy i zatrzymać zadatek, a jeżeli sama go wręczyła to może żądać zwrotu sumy dwukrotnie wyższej. W przypadku zaliczki jest tak, że podlega ona po prostu zwrotowi i nie ma możliwości żądania dwukrotności zaliczki.

Warto także wiedzieć, że o ile nie zapisano w umowie, że wręczana przy zawarciu umowy np. kwota pieniędzy jest zaliczką, to jest ona traktowana jak zadatek.

Zarówno zadatek, jak i zaliczka ulegają przy wykonaniu umowy zaliczeniu na poczet płatności.

Warto też pamiętać, że w sytuacji gdyby umowa została rozwiązana wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, albo gdy umowa zostanie przez strony zgodnie rozwiązana - to wtedy zadatek podlega zwrotowi, a a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada.

poniedziałek, 13 marca 2017

Co jest potrzebne żeby grać na giełdzie?

Zapewne wiele osób, które mają już jakieś oszczędności (albo zetknęły się z pojęciem "akcjonariatu obywatelskiego") i słyszały o tym, że na giełdzie można zarobić, zadaje sobie takie pytanie - "co jest potrzebne aby grać na giełdzie"? Na to pytanie, wydaje mi się, jest wiele odpowiedzi.

Od strony technicznej odpowiedź wydaje się być jasna i prosta. Aby inwestować na Giełdzie Papierów Wartościowych trzeba posiadać założony w Biurze Maklerskim rachunek maklerski. Tylko tyle i aż tyle. Zazwyczaj zakładając taki rachunek otrzymamy też możliwość skorzystania z internetowego serwisu za pomocą którego będziemy w stanie składać zlecenia i to w zasadzie wystarczy.

Jednak odpowiedź na postawione w tytule pytanie jest szersza i odnosi się w pewien sposób do poziomu wiedzy uczestnika rynku. Po to aby inwestować na giełdzie wypadałoby mieć pojęcie i wiedzę o rynku akcji. Należałoby zrozumieć mechanizmy rządzące kursami akcji spółek, być w stanie rozróżnić różne rodzaje rynków, na których są one notowane. W końcu wypadałoby mieć pewne pojęcie o rodzajach zleceń, które mogą być stosowane.

Pod względem wiedzy powyższe kwestie są pewnym minimum koniecznym, acz w mojej opinii niewystarczającym. Aby inwestować potrzeba byłoby jeszcze zapoznać się z pewnymi zagadnieniami związanymi z analizą techniczną i fundamentalną, dobrze byłoby orientować się w sposobie interpretacji podstawowych elementów sprawozdań finansowych spółek takich jak bilans czy rachunek zysków i strat. taka wiedza pozwoli inwestować czy spekulować przynajmniej ze świadomością tego co robimy na naszym rachunku maklerskim.

Podsumowując, uczestnictwo w charakterze "gracza giełdowego" jest w sensie technicznym bardzo proste, ale wymaga jednak pewnego przygotowania merytorycznego.

czwartek, 2 marca 2017

Porównanie lokat bankowych - marzec 2017

Początek marca każe nam sprawdzić jak wyglądają oferty banków, jeżeli chodzi o depozyty. Ostatnimi czasy zaczęły się pojawiać pewne sygnały o powracającej inflacji. Mam jednak sceptyczne podejście do tego, że mogą one przełożyć się na istotny wzrost odsetek od lokat. Nie robiłbym sobie takich nadziei. Po prostu banki mają na tyle dużą płynność, że mogą sobie pozwolić na to aby płacić za depozyt dużo mniej niż dostają jako odsetki od kredytów.

Zobaczmy zatem jak wygląda stawka w przypadku lokat z promocjami i "haczykami"(powiązanie z kontem, czy też oferta dla nowych klientów) (większość lokat tego typu jest na max 10 tysięcy złotych):
  • Stawkę 4% proponują cztery banki: Alior przy lokacie promocyjnej na dwa miesiące otwieranej do nowego rachunku, Idea Bank na 2 miesiące (Lokata Happy) dla nowych klientów, Plus Bank na trzy miesiące przy "Lokacie na start" dla nowych klientów i Nest Bank na "Lokacie Witaj", też na 3 miesiące.
  • Stawkę 3,5% dostaniemy w pięciu bankach: Eurobank i Idea Bank na 1 miesiąc, w Idea Bank także na 3 miesiące (inny wariant Lokaty Happy), Plus bank na 2 miesiące i jeszcze mBank na 3 miesiące
  • Następny poziom propozycji rynkowych to 3% - oferują to obecnie następujące banki: BGŻoptima na lokacie bezkarnej (max 20 tyś zł) na 3 miesiące, Idea Bank na "Lokacie Happy Plus" od 10 tyś do 100 tyś zł na 3 miesiące, Plus Bank na 1 miesiąc, Getin i Noble bank na 2 miesiące, Millenium na 3 miesiące
  • Jeszcze Eurobank ma szereg lokat na 2,75% na 24 i 36 miesięcy dla posiadających lub otwierających konto.
Dalej zaczynają się lokaty standardowe bez haczyków:
  • Bez zmian na pierwszym miejscu 3% na 36 miesięcy w Tmobile Usługi Bankowe,
  • Podobnie na 24 miesiące 2,95% także w Tmobile Usługi Bankowe,
  • 2,75% daje Idea Bank na lokacie na 36 miesięcy,
  • 2,70% daje Idea Bank na lokacie na 24 miesiące, na 36 miesięcy (inny wariant) i Toyota Bank na 36 miesięcy,
  • 2,65%  daje Idea Bank na lokacie na 24 miesiące (jeszcze inny wariant)
  • 2,55% daje Toyota Bank na 24 miesiące
Co jeżeli chodzi o lokaty na krótki termin?
  • 2,5% dostaniemy w Idea Banku na "Lokacie Niespodzianka" na 5 miesięcy, 
  • 2,4% dostaniemy w Idea Banku na "Lokacie Niespodzianka" na 4 miesiące,
  • 2,3% dostaniemy w Idea Banku na "Lokacie Niespodzianka" na 3 miesiące,
Reszta lokat jest poniżej 2 % 

 

poniedziałek, 27 lutego 2017

Rodzaje kredytów

Dziś będzie wpis z gatunku podstawowych podstaw jeżeli chodzi o wiedzę dotyczącą finansów. Temat pod tytułem kredyty, prawdopodobnie był jest lub będzie znany każdemu prędzej czy później. Tyle tylko,że różnych rodzajów kredytów jest więcej niż niejednemu mogłoby się wydawać. Skoro nasza gospodarka jest w pewien sposób oparta na tym instrumencie finansowym jakim jest dług, to warto byłoby przyjrzeć się temu jakie mogą być sposoby jego zaciągania.

Mamy więc kredyty dla klientów detalicznych (konsumentów) i dla firm. Te pierwsze mogą być zaciągnięte w ramach rachunku osobistego, albo w ramach karty kredytowej, możemy także wnioskować o udzielenie dodatkowej pożyczki konsumpcyjnej lub celowej (np. na zakup samochodu) ewentualnie na zakup nieruchomości (biorąc kredyt hipoteczny, który rządzi się swoimi specyficznymi prawami).

Tak więc kredyt w rachunku osobistym umożliwia wypłatę z rachunku większej ilości środków niż wynosi aktualny stan konta (debet).

Kredyt konsumpcyjny jest udzielany na zasadzie odrębnej umowy z bankiem i zazwyczaj jego spłata następuje przez określony czas w ratach. Zazwyczaj zabezpieczeniem takiego kredytu są dochody kredytobiorcy, sumy nie są zbyt wysokie, a oprocentowanie wyższe.

Jest też coś takiego jak kredyt lombardowy- udzielany pod zastaw jakiejś rzeczy np. samochodu, zwykle na dosyć krótki okres. 

W przypadku kredytu na zakup nieruchomości bank z kolei zabezpiecza się wpisując się do hipoteki. 

W przypadku przedsiębiorców mamy z kolei kredyty o przeznaczeniu inwestycyjnym i obrotowym. Kredyty inwestycyjne są zaciągane zwykle na zakup technologii, linii produkcyjnej czy nieruchomości. Kredy obrotowy pozwala z kolei na zatowarowanie czy zakup materiałów do przerobu czy też utrzymanie płynności w przypadku mniej regularnych płatności od kontrahentów.

W przypadku przedsiębiorstw spotyka się nierzadko kredyty udzielane pod zastaw np. papierów wartościowych czy towaru. 

Spotyka się także czasem takie pojęcia jak kredyt pomostowy, rolowany czy w linii kredytowej, chodzi o to, że w zależności od sposobu wykorzystania i spłaty kredytu przez firmę inaczej są skonstruowane zapisy umowy. Czasem jest tak, że spłaca się przez pewien okres czasu tylko odsetki a czasem jest tak, że kredyt jest udzielony na określony czas a potem odnawiany.

Warto także zwrócić uwagę na inny podział kredytów ze względu na rodzaj zastosowanych odsetek. Mamy zatem do czynienia z kredytami o stałym oprocentowaniu i o zmiennym oprocentowaniu. Każde z nich niesie ze sobą inny rodzaj ryzyka dla kredytobiorcy (np. ryzyko wzrostu stopy procentowej w czasie trwania kredytu).

Różne są rodzaje zabezpieczeń kredytów stosowane przez banki. Spotkać można weksle,  poręczenia, gwarancje bankowe, zastaw, cesję, hipotekę a czasem blokadę środków lub kaucję, ubezpieczenie, przewłaszczenie na zabezpieczenie. To jakiego zabezpieczenia zażąda bank, zależy od historii współpracy z danym klientem, jego oceny wiarygodności, dochodów, wysokości i czasu trwania kredytu, a także płynności przedstawianych zabezpieczeń.

Funkcjonuje także w obrocie takie pojęcie jak kredyt kupiecki - jest to forma kredytowania pomiędzy kontrahentami, polegająca na odroczeniu płatności czy przyjęciu weksla jako formy zapłaty np. za usługę czy towar.



poniedziałek, 20 lutego 2017

Rodzaje funduszy inwestycyjnych

Chciałbym dzisiaj rozwinąć nieco temat funduszy inwestycyjnych. Bardzo skrótowo opisałem ich definicję we wpisie do Encyklopedii Pojęć Finansowych, ale należy się temu tematowi trochę więcej uwagi. 

Fundusze inwestycyjne to jest koncepcja polegająca na tym, że istnieje jakaś instytucja, która zarządza powierzonym majątkiem uczestników. Idea narodziła się w osiemnastym wieku w Holandii, jednak pierwszy prawdziwy fundusz powstał w połowie XIX wieku w Wielkiej Brytanii (Foreign and Colonial Government Trust). Założenie polegało na tym aby osoby, które nie mają profesjonalnej wiedzy o inwestowaniu mogły powierzyć swoje fundusze właśnie profesjonalistom w zarządzanie. Stąd pojawiła się też historycznie taka nazwa jak "fundusze powiernicze". Wspólne inwestowanie ma też korzyść polegającą na tym, że za pomocą większego kapitału można realizować większe inwestycje, które inaczej byłyby poza zasięgiem każdego z uczestników z osobna.

W Polsce instytucja zbiorowego inwestowania pojawiła się w 1991 roku pod pojęciem funduszy powierniczych. Zmiany w tym względzie nastąpiły w 1997 roku kiedy fundusze powiernicze przemianowano na fundusze inwestycyjne i znacznie rozbudowano zakres przepisów i regulacji dotyczących działalności funduszy.

Fundusze inwestycyjne można podzielić na wiele różnych sposobów. Najprostsza klasyfikacja bierze pod uwagę kryterium dostępu, czyli to - kto może przystąpić do funduszu. Dzielimy zatem fundusze na otwarte, czyli takie, których jednostki mogą być nabyte przez dowolnego inwestora i mają zmienną liczbę jednostek uczestnictwa oraz zamknięte, czyli takie, których jednostki są sprzedawane tylko określonym inwestorom, ich liczba jednostek jest stała lub zwiększa się tylko w momencie subskrypcji nowych.

Patrząc na fundusze z punktu widzenia realizowanej przez nie polityki inwestycyjnej możemy podzielić je, ze względu na dominujący w ich portfelu rodzaj aktywów. Mamy zatem: 
  • fundusze akcyjne, których strategia zakłada inwestycje przede wszystkim w akcje spółek,
  • fundusze obligacji, które większość swojego portfela utrzymują w papierach dłużnych,
  • fundusze pieniężne, które lokują środki przede wszystkim w krótkoterminowe papiery skarbowe, 
  • fundusze nieruchomości,
  • fundusze mieszane, które stosują łączenie różnych z wyżej wymienionych obszarów inwestycji.
Należy zwrócić uwagę, że takie proste klasyfikacje nazewnicze mogą być zwodnicze,  fundusz akcyjny może mieć w portfelu także obligacje czy bony skarbowe, zaś fundusz obligacji może inwestować w obligacje skarbowe albo korporacyjne. Pobieżne ocenianie strategii funduszu na podstawie nazwy czy kategoryzacji jest zatem niewskazane i zawsze należy się dokładnie zapoznać ze strategią inwestycyjną funduszu.

Można także podzielić fundusze ze względu na deklarowany obszar geograficzny inwestycji. Pojawiają się na rynku fundusze inwestujące na rynkach azjatyckich, europejskich czy na tzw. rynkach wschodzących.

Inny podział to podział branżowy. Bywają fundusze, które w swojej strategii inwestycyjnej wyraźnie określają w jakiej branży zamierzają np. nabywać akcje spółek. Korzystanie z usług takich funduszy ma tę zaletę, że zwalnia niejako z konieczności wybierania konkretnej spółki i pozwala jakby zainwestować "w branżę" czy "w rynek" danego towaru.

Na przecięciu tych różnych klasyfikacji (bo możemy sobie wyobrazić np. fundusz akcyjny spółek rynku bawełny, albo fundusz obligacji korporacyjnych regionu Azji, czy też na przykład fundusz nieruchomości krajów Europy Wschodniej, czy fundusz akcji małych spółek europejskich) mamy różne poziomy ryzyka. Niestety okazuje się, że nie ma prostej recepty mówiącej jak to ryzyko jednoznacznie przypisać. Owszem wydaje się, że np. fundusze akcji są z reguły bardziej ryzykowne niż obligacji, ale niestety życie pokazuje, że to fundusze obligacji (które miały w portfelach obligacje korporacyjne) potrafiły zanotować czasem większe straty niż niektóre fundusze akcyjne.Koniec końców trzeba jednak sięgnąć do prospektu i przeczytać o strategii inwestycyjnej (tak wiem, jest to czasem męcząca lektura wynikająca niejednokrotnie z nadmiaru zawartych tam informacji).

Czasem fundusze same starają się klasyfikować siebie pod względem celu inwestycyjnego i ryzyka. Pojawiają się określenia fundusze ochrony kapitału czy agresywnego wzrostu. Nie ma jednakże jednoznacznej definicji pozwalającej zakwalifikować fundusze do danych kategorii wedle jakiejś automatycznej formuły. 

Wygląda to trochę tak, że w rożnych opracowaniach, przewodnikach inwestycyjnych czy nawet w Wikipedii pojawiają się opisy określające czym teoretycznie miałby się charakteryzować dany typ funduszy, jednak ostatecznie może to być mocno mylące. Dwa fundusze charakteryzujące się tak samo jako akcyjne mogą się diametralnie różnić strategia inwestycyjną i sposobem doboru spółek do portfela. W konsekwencji kierowanie się taką uproszczoną klasyfikacją może być mylące lub wręcz katastrofalne w skutkach.

Na koniec chciałbym napisać o jeszcze jednym z rodzajów podziału funduszy, to znaczy o sposobie wynagradzania zarządzających i naliczania opłat za zarządzanie.  Spotyka się model, w którym opłata za zarządzanie jest naliczana od wartości aktywów (moim zdaniem trochę nieuczciwy względem inwestorów) i taki, w którym naliczana jest od wypracowanych zysków.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Jak się zabezpieczyć przed inflacją?

Przez wiele ostatnich miesięcy przyzwyczailiśmy się do tego, że w naszym kraju panuje (oficjalnie) deflacja. Oczywiście to czy dla nas subiektywnie ceny produktów przez nas kupowanych rosną czy spadają zależy też trochę od tego co do naszego koszyka wkładamy, ale średnio rzecz ujmując wielkiej inflacji w naszym kraju nie było, a niektóre rodzaje produktów taniały.

Wygląda jednak na to, że ten stan rzeczy może ulec zmianie. Prognozy analityków i ekonomistów wskazują, że w najbliższym czasie znowu może pojawić się inflacja. Umiarkowana inflacja jeszcze tragedią nie jest, ale warto byłoby sobie zatem przypomnieć jakie rodzaje aktywów i w jaki sposób mogą uchronić nas w sytuacji gdyby jednak inflacja wymknęła się spod kontroli i wzrosła bardziej niż przewidywania.

W sytuacji umiarkowanej inflacji zazwyczaj oprocentowanie lokat bankowych trochę rośnie. Nie przewyższa ono może znacząco stopy wzrostu cen, ale zwykle realne oprocentowanie lokat oscyluje nieco ponad zerem. Jednakże gdyby inflacja wymknęła się spod kontroli (a w naszym kraju starsze pokolenia mają takie doświadczenia) to pozostawienie pieniędzy na lokatach, jeszcze w dodatku oprocentowanych stałą stopą nie jest dobrym pomysłem.

Alternatywą są obligacje indeksowane do stopy inflacji. One zapewniają pewne zabezpieczenie bo stopa procentowa jest ustalana w ich przypadku na podstawie wskaźnika inflacji w poprzednim okresie. Niestety cechuje się to pewną bezwładnością i zazwyczaj mamy całkiem sporo czasu kiedy ta stopa odsetek nie jest dostosowana do aktualnej stopy inflacji, ale do przeszłej sprzed kilku np. miesięcy. 

Innym sposobem zabezpieczenia swojego kapitału jest kupno walut obcych. W sytuacji inflacji w danej walucie (np. w złotówkach), zazwyczaj osłabia się ona do innych walut (krajów o mocniejszej i stabilniejszej gospodarce). Jest to szczególnie istotna kwestia przede wszystkim dla osób posiadających kredyty denominowane w walutach obcych. jeżeli posiada się w takiej sytuacji jakieś oszczędności warto rozważyć, czy nie byłoby dobrze utrzymywać przynajmniej część z nich wymienioną na dolary, franki lub euro. Doświadczenia z przeszłości wskazują, że waluty te umacniały się do złotówki kiedy nasza gospodarka doświadczała problemów z inflacją.

Podobny charakter może mieć też lokowanie oszczędności w złoto. Złoto posiada tę cechę, że jest traktowane przez wielu inwestorów jako pewnego rodzaju zabezpieczenie przed nadmiernym rozdęciem bazy monetarnej. Z perspektywy złotówki istotne jest to, że większość handlu na złocie dokonywana jest w walutach obcych a samo złoto jest wyceniane w dolarach.Kiedy złotówka się osłabia cena złota wyrażona w naszym krajowym pieniądzu rośnie co zabezpiecza nas przed zawirowaniami.

Kolejną klasę aktywów, które zyskują na wartości w czasie epizodów inflacji są akcje. Wiąże się to z tym, że zazwyczaj wzrost cen przekłada się na zwiększone zyski przedsiębiorstw, a w przypadku zwiększania bazy monetarnej proste rozcieńczanie wartości pieniądza powoduje wzrost wartości wszelkich aktywów. Ze wzrostem kursów akcji trzeba być jednak ostrożnym, nie ma tutaj automatyzmu bo na giełdę wpływają także inne czynniki, jak koniunktura w gospodarce, czy przepływy kapitału zagranicznego. Kiedy kapitał zza granicy zdecyduje się ewakuować z naszego kraju wobec np.nadchodzącej recesji to kursy akcji będą spadać. Akcje nie są więc stuprocentowym zabezpieczeniem.

Podobnie rzecz ma się z nieruchomościami. Mogą one być zabezpieczeniem, ale nie zawsze są. W sytuacji inflacji wywołanej zwiększaniem bazy monetarnej, będą drożały, ale kiedy np. będziemy mieli wzrost ceny wywołany czynnikami zewnętrznymi to niekoniecznie. Pewnym zabezpieczeniem może być traktowanie nieruchomości nie jako wehikułu spekulacyjnego, ale jako maszynki do robienia pieniędzy poprzez najem. W sytuacji wzrostu cen można się spodziewać, że ceny najmu także dostosują się i taki strumień pieniędzy będzie dla nas jakimś zabezpieczeniem. Oczywiście nie każda nieruchomość będzie się do tego nadawała. Niewątpliwie w sytuacji kryzysowej nieruchomości drogie (z segmentu premium) szybciej stracą najemców niż nieruchomości tanie (low cost). Może się zatem okazać, że ceny najmu nieruchomości typu apatrament spadną, a ceny najmu najtańszych mieszkań wzrosną.

A jakie wy zaproponowalibyście sposoby na zabezpieczenie swoich oszczędności przed inflacją?